To jest serce Gdańska. Miejsce, które jest najchętniej fotografowane. Wystarczy jednak odwrócić głowę przy fontannie Neptuna. I czar pryska. Przedproża przy Długim Targu wyglądają dziś jak zapomniany fragment miasta.
Długi Targ to tzw. strefa prestiżu. Najbardziej reprezentacyjna ulica w centrum. Codziennie przechodzą tędy tysiące osób. Turyści, mieszkańcy, wycieczki szkolne. I właśnie tu, pod numerami od 1 do 13, zobaczyć można obraz, który zwyczajnie nie przystoi takiemu miejscu.
Sypiące się schody w sercu miasta
Stan przedproży jest zły. Miejscami bardzo zły. Tynk odpada płatami. Schody są popękane. W kilku punktach stopnie wyraźnie się rozchodzą, że można nogę skręcić. Murki są obite płytą pilśniową pomalowaną na siwo, wyglądają jak prowizoryczne zabezpieczenie z budowy, a nie element zabytkowej tkanki miasta.
Część przedproży służy do handlu. Na innych stoją puste witryny. Jeszcze inne pełnią funkcję magazynu. Całość sprawia wrażenie chaosu i braku gospodarza. A przecież mówimy o odcinku kilkudziesięciu metrów w miejscu, które uchodzi za wizytówkę Gdańska. Warto zauważyć, że naprzeciw znajdują się Dwór Artusa i Ratusz Głównego Miasta. Obiekty zadbane, wyremontowane za potworne publiczne pieniadze, pod stałą opieką.
Kontrast jest uderzający. Czy to naprawdę powinno tak wyglądać w najbardziej reprezentacyjnym punkcie miasta?





Własność podzielona, odpowiedzialność rozmyta
Sytuacja jest skomplikowana. Część budynku należy do prywatnego inwestora, który zamierza realizować w tym miejscu hotel. Pozostała część, prawdopodobnie dwie ostatnie kamienice od strony Zielonej Bramy, są własnością miasta Gdańska. Mamy więc podział kompetencji.
Tymczasem przedproża niszczeją. Nie w bocznej uliczce, lecz w samym centrum. Turyści nie będą analizować, kto jest właścicielem której ściany. Oni widzą efekt. A efekt jest taki, że elementy architektoniczne, które kiedyś były ozdobą, dziś wyglądają jakby nie przechodziły poważnego remontu od 30 albo nawet 40 lat.
Co więcej, mówimy o zabytkowej przestrzeni. To nie jest zwykły chodnik. Przedproża są częścią historycznego układu urbanistycznego. W takim miejscu każdy detal ma znaczenie. Tymczasem zamiast kamienia i detalu widać płyty pilśniowe, cegły i spękania.




Prestiż, który kosztuje miliony przy Fontannie Neptuna
Długi Targ to nie tylko symbol. To także konkretne pieniądze. W sezonie przez to miejsce przewijają się setki tysięcy osób tygodniowo. Każdy turysta zostawia w mieście 100 zł, 200 zł, czasem więcej. W skali roku to miliony zł wpływów dla lokalnej gospodarki.
Wizerunek ma tu realną wartość. Jeśli centrum wygląda na zaniedbane, cierpi na tym cała marka miasta. Trudno budować prestiż hoteli i restauracji, gdy kilka metrów dalej w oczy rzucają się obdrapane murki i popękane stopnie. Z kolei mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że reprezentacyjna część miasta będzie utrzymana na poziomie.
Nie chodzi o estetyczną fanaberię. Chodzi o standard w miejscu, które jest symbolem Gdańska.




Czytaj więcej: Są wyniki konsultacji ws. Parku Kulturowego w Gdańsku. Nasza analiza
Będą pytania do konserwatora i miasta
W związku z tym co widać przy fontannie Neptuna skierujemy pytania do miejskiego konserwatora zabytków. Zapytamy, czy stan przedproży był kontrolowany i czy wydano zalecenia remontowe. Będziemy też pytać władze miasta, jakie działania planują wobec części należącej do samorządu oraz czy prowadzą rozmowy z inwestorem.
Zobacz: Nagi mężczyzna spacerował po Drodze Królewskiej w Gdańsku

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






