W Gdańsku na Wyspie Spichrzów ruszył przetarg, który ma przynieść miastu szybki zastrzyk gotówki. Na sprzedaż idą dwie nieruchomości o łącznej powierzchni ponad 10 tys. m kw., położone w bezpośrednim sąsiedztwie Opływu Motławy. Cena wywoławcza? Blisko 40 mln zł. Choć miasto zapowiada „odnowę kwartału”, dla wielu może to być kolejny przykład wypierania tożsamości lokalnej przez interes deweloperski.
Trzy fakty, które warto znać:
- Licytacja odbędzie się 11 czerwca w siedzibie Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
- Działki są objęte nadzorem konserwatorskim i znajdują się w jednej z najcenniejszych części miasta.
- Budowa mieszkań nie jest możliwa – dopuszcza się tylko zabudowę usługową.
Zysk ponad dziedzictwo
Obie nieruchomości wystawione na sprzedaż to teren nieprzypadkowy. Znajdują się na nim stare zabudowania, tzw. pustostany, wpisane w przestrzeń miasta od pokoleń. Większa działka to pięć połączonych parceli o powierzchni 6760 m kw., mniejsza to 4080 m kw. niezabudowanego gruntu. Łącznie to 39 mln zł, które mają trafić do miejskiego budżetu.
Miasto otwarcie przyznaje, że motywacja jest dwojaka: pozyskanie środków finansowych oraz zagospodarowanie „reprezentacyjnego” obszaru. Tyle że „reprezentacyjność” w praktyce często oznacza betonoza, sieć hoteli i biurowców, które nijak nie oddają ducha tego miejsca.
Nowoczesność bez mieszkań
Zgodnie z obowiązującym planem miejscowym, który obowiązuje od 1998 roku, zabudowa mieszkaniowa została całkowicie wykluczona. Na terenie działek mogą powstać wyłącznie obiekty usługowe – biurowce, hotele, punkty gastronomiczne, obiekty zamieszkania zbiorowego. Nowe budynki mają wpisywać się w historyczny układ urbanistyczny – z wymogiem tzw. zabudowy kwartałowej.
Wysokość nowej zabudowy nie może przekroczyć 30 metrów. Inwestorzy będą też zobowiązani do zapewnienia miejsc parkingowych – co najmniej 119 dla większej działki i 67 dla mniejszej. Wszystko to znacząco zwiększa koszty inwestycji i ogranicza dostęp do projektu mniejszym graczom.

Czytaj więcej: Nowy hotel na Wyspie Spichrzów. “Może budzić odrazę”
Ograniczenia tylko na papierze?
Choć grunty objęte są nadzorem Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w praktyce wiele podobnych przypadków w Polsce kończyło się „elastycznymi” interpretacjami planów, które sprzyjały dużym inwestorom. Troska o zachowanie charakteru przestrzeni bywa zapisana w dokumentach, ale rzeczywistość pokazuje, że historia bywa często ostatnia w kolejce.
Miasto zapowiada współpracę z inwestorami i deklaruje pomoc w wyjaśnianiu formalności. Interes publiczny? Według deklaracji, ma zostać „zabezpieczony” poprzez kontrolę architektoniczną. Ale pytanie brzmi – czy naprawdę?
Przetarg zaplanowano na 11 czerwca. Licytacja większej działki odbędzie się o godz. 10, mniejszej – pół godziny później, w sali 107 Urzędu Miejskiego w Gdańsku, przy ul. Nowe Ogrody.
Zobacz też: Nabrzeże Hanzy – nowa nazwa na Wyspie Spichrzów w Gdańsku
mn






