Jeszcze kilka miesięcy temu groziło jej zezłomowanie. Jesienią 2024 roku naukowcy z całego kraju bili na alarm – jedyny polski statek badawczy zdolny do prowadzenia ekspedycji w Arktyce, żaglowiec „Oceania”, miał zniknąć z mapy. Udało się jednak pozyskać finansowanie. Ministerstwo Nauki wycofało się z pierwotnej decyzji i przekazało środki. Dziś jednak, mimo uratowania statku, ten stoi w porcie. Załoga wypowiedziała posłuszeństwo. Powód? Umowy B2B i brak porozumienia z dyrekcją.
Trzy szybkie fakty:
- W październiku 2024 r. groziło zezłomowanie „Oceanii” przez brak dotacji.
- Ministerstwo przyznało ostatecznie 24 mln zł, ale to mniej niż wnioskowano.
- Statek stoi w porcie, bo załoga nie zgodziła się na fikcyjne zatrudnienie.
Jesienią uratowana, dziś znów w kryzysie
W październiku ubiegłego roku polskie środowisko naukowe zjednoczyło się w obronie jednostki. „Oceania” miała zostać wyłączona z eksploatacji z powodu wstrzymania dotacji z resortu nauki. Decyzję podjęto po konkursie na finansowanie aparatury badawczej, w którym jednostka Instytutu Oceanologii PAN przegrała z innymi projektami. Publiczne apele, medialne poruszenie i naciski środowiska naukowego przyniosły jednak skutek. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ponownie rozpatrzyło wniosek – i zdecydowało się przekazać 24 mln zł na trzyletnie utrzymanie „Oceanii”.
Wydawało się, że wszystko wraca na właściwe tory. Tymczasem statek nie wypłynął w pierwszy z trzech zaplanowanych na kwiecień rejsów. Powód? Załoga, która pod koniec stycznia otrzymała wypowiedzenia i propozycję współpracy na zasadach B2B, nie zaakceptowała nowych warunków. Część z nich już znalazła nowe miejsca pracy.
Konflikt załogi z dyrekcją IO PAN
Instytut Oceanologii tłumaczy zmiany koniecznością dostosowania się do wyników kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Po tragicznym wypadku członka załogi sprzed dwóch lat PIP uznała, że dotychczasowy system pracy nie spełnia wymagań kodeksu pracy – m.in. z powodu niewłaściwego rozliczania godzin odpoczynku. Dyrekcja zdecydowała się więc na radykalne kroki: rozwiązanie dotychczasowych umów i przejście na system kontraktów gospodarczych.
Dla marynarzy i mechaników „Oceanii” propozycja taka była nie do przyjęcia. Jak twierdzą, wprowadzenie fikcyjnego B2B na statku pływającym pod polską banderą jest nielegalne i sprzeczne z rzeczywistością pracy morskiej. Podkreślają, że nie są firmami usługowymi, lecz specjalistami pracującymi w warunkach wymagających pełnego podporządkowania i gotowości.
Czytaj więcej: Wielkie wycieczkowce wracają do Gdyni. Znamy harmonogram wizyt na 2025 r.
🌊 Zobacz ruch statków w portach nad Zatoką Gdańską 🌊
🌟 Sprawdź aktualny ruch statków i bądź na bieżąco z wydarzeniami na wodach Zatoki Gdańskiej! 🌟
Wielkie ambicje, brak porozumienia – żaglowiec w porcie
Instytut chciał utrzymać statek przy pracy, planując krótkie rejsy do połowy maja, a następnie dwie ekspedycje oceaniczne. Jednak brak porozumienia z załogą sprawia, że „Oceania” pozostaje w porcie. W planie zamówień publicznych na 2025 rok zapisano 5,5 mln zł na „usługi marynarskie” – co wzbudza kontrowersje, bo wcześniej mowa była o 3,14 mln zł na system wynagrodzeń. Załoga pyta, skąd ta rozbieżność i dlaczego tych środków nie przeznaczono na utrzymanie obecnej, wyszkolonej kadry.
Mechanik Sebastian Szymanek w rozmowie z PAP podkreślił, że większość załogi to długoletni pracownicy z ogromnym doświadczeniem. Znają żaglowiec w najdrobniejszych szczegółach. Dzięki ich pracy „Oceania” – mimo upływu 40 lat – jest w doskonałym stanie technicznym. Dziś, zamiast płynąć z naukowcami na Morze Bałtyckie, jednostka stoi w porcie. Rejsy z 1, 11 i 22 kwietnia są zagrożone.
Dyrekcja IO PAN prowadzi rekrutację nowych członków załogi. Jednak szkolenie ludzi do obsługi nietypowej jednostki, jaką jest „Oceania”, zajmuje czas. Naukowcy, którzy jeszcze pół roku temu świętowali sukces w walce o finansowanie, teraz znów martwią się o przyszłość statku.
Zobacz też: Zakaz kąpieli i plażowania na Westerplatte. Co ukrywa Port Gdańsk?
mn







Problem na statku z polską banderą polega na tym, że polski kodeks pracy nie pasuje do rzeczywistości pracy na morzu.
Armator chce pracy kontraktowej – ok, ale niech płaci rynkowe stawki! Tymczasem PAN liczy stawkę dzienną jak dla etatowca…
Dlatego jest ustawa o pracy na morzu. Dobra, zła, nie oceniam – ale jest i obowiązuje