W nocy z soboty na niedzielę, z 29 na 30 marca, wskazówki zegarów przesuniemy z godziny 2:00 na 3:00. W ten sposób oficjalnie przechodzimy na czas letni. Następuje zmiana czasu. Choć dla większości oznacza to po prostu godzinę snu mniej, dla tysięcy osób pracujących nocą – zwłaszcza w transporcie publicznym – ten pozornie prosty zabieg to seria konkretnych procedur, korekt i obowiązków na przykładzie Gdyni.
Trzy szybkie fakty:
- Polska nieprzerwanie zmienia czas od 1977 roku, choć w przeszłości bywało z tym różnie.
- Podczas zmiany na czas letni niektóre firmy „gubią” jedną godzinę w ewidencji czasu pracy.
- Komisja Europejska zaleciła kontynuację zmian czasu do 2026 roku, ale aż 84 proc. państw UE chce ich końca.
Zmiana czasu to nie tylko przesunięcie wskazówek
W nocy z 29 na 30 marca zniknie jedna godzina. O godzinie 2:00 zegary przeskoczą na 3:00, a tym samym zacznie obowiązywać czas letni. To pozostałość po epoce przemysłowej, kiedy każda dodatkowa godzina światła miała znaczenie dla wydajności. Współcześnie jednak wiele osób zastanawia się, czy to wciąż potrzebne.
Wprowadzenie zmiany czasu miało służyć oszczędności energii i lepszemu wykorzystaniu światła dziennego. Dziś jednak energooszczędne technologie i całodobowe funkcjonowanie miast sprawiają, że korzyści są mniej widoczne. Mimo to, aż do 2026 roku państwa UE zobowiązane są do przestrzegania obowiązującego systemu.
W Polsce zmiana czasu jest obowiązkiem formalnym, ale w praktyce dotyczy przede wszystkim tych, którzy nie śpią w nocy – czyli m.in. pracowników komunikacji publicznej, służb mundurowych, pracowników ochrony czy dyspozytorów.
Komunikacja nocna działa mimo „znikającej” godziny
Dla pasażerów nocnych linii autobusowych w Gdyni czy pociągów SKM w Trójmieście zmiana czasu może być ledwo zauważalna. Jednak dla organizatorów transportu każda taka noc wymaga starannego planowania.
W przypadku nocnych autobusów ZKM Gdynia kursy odbywają się co 60 minut. Gdy zmieniamy czas na letni, kurs rozpoczynający się przed godziną 2:00 kończy się już po nowym czasie, czyli po godzinie 3:00. To oznacza, że technicznie rzecz biorąc, jedna godzina… po prostu znika.
– Pasażerowie czasem są zaskoczeni, że pociąg nagle „przeskakuje” godzinę – mówi Marcin Józefowicz, rzecznik PKP SKM. – Dla dyspozytorów to standardowa sytuacja, pociągi przechodzą płynnie między strefami czasowymi – dodaje.
W systemach informatycznych rozkład jazdy jest odpowiednio dostosowany. Korekty są kosmetyczne, ale niezwykle ważne. W praktyce wszystko przebiega bez zakłóceń, choć dla maszynistów czy kierowców oznacza to dodatkowe obowiązki – zarówno formalne, jak i praktyczne.
Jak rozliczyć pracę, gdy jedna godzina znika?
Zmiana czasu to także problem dla systemów ewidencji pracy. Zautomatyzowane systemy nie zawsze prawidłowo uwzględniają zmianę. Przykładowo, jeśli ktoś rozpoczął pracę o 23:00, a zakończył o 5:00, to system „widzi” tylko pięć godzin pracy, mimo że fizycznie pracownik przepracował sześć.
Kierowcy muszą prowadzić ręczną ewidencję. W przypadku wydłużenia czasu pracy ręcznie dopisuje się godzinę – wyjaśnia Marcin Gromadzki z ZKM Gdynia. – Gdy czas się „skraca”, niektóre firmy odliczają godzinę, inne zostawiają ją w systemie – dodaje.
W transporcie precyzyjne rozliczanie godzin to nie tylko kwestia wynagrodzenia. To również obowiązek wynikający z przepisów o czasie prowadzenia pojazdów i odpoczynku. Jedna źle naliczona godzina może skutkować mandatem lub karą administracyjną.
Czytaj więcej: Zmiana czasu. Czy wszyscy na świecie przechodzą ten rytuał?
Czy koniec zmian czasu jest bliski?
W 2018 roku Komisja Europejska przeprowadziła konsultacje, w których 84 proc. uczestniczących państw członkowskich opowiedziało się za zniesieniem zmian czasu. Mimo to do dziś nie udało się ustalić wspólnego terminu.
Powodem jest m.in. konieczność uzgodnienia, który czas miałby zostać przyjęty jako docelowy – zimowy czy letni. Niektóre kraje, takie jak Finlandia, Grecja czy Włochy, skłaniają się ku utrzymaniu czasu letniego. Inne, jak Polska, jeszcze nie przedstawiły jednoznacznego stanowiska.
Warto jednak zauważyć, że na świecie już teraz wiele państw zrezygnowało z przesuwania zegarków. Czas letni nie obowiązuje już m.in. w Turcji, Korei Południowej, Islandii czy Brazylii.
Dyskusja wróci najpewniej w 2026 roku, kiedy obecne unijne zalecenia przestaną obowiązywać. Wtedy państwa członkowskie będą musiały podjąć decyzję: albo kontynuować dotychczasową praktykę, albo ustalić jeden, wspólny czas na cały rok. Dla milionów Europejczyków – szczególnie tych pracujących nocą – może to oznaczać koniec kłopotliwych zmian dwa razy w roku.
Zobacz też: Jaja droższe o 15 proc. Eksperci przewidują dalsze podwyżki
gdynia.pl/mn






