Awantura o wódkę w dyskoncie na Oruni Górnej (FOTO: KMP Gdańsk)

Awantura o butelkę wódki w dyskoncie na Oruni Górnej

Zaczęło się od jednej butelki wódki. Skończyło na zarzutach i groźbie więzienia. W Gdańsku interwencja ochrony przerodziła się w agresywny incydent.

Sobota wieczór i szybka reakcja

Była sobota, po godzinie 21.00. Dyskont przy ul. Wawelskiej na Oruni Górnej. Klienci, rutyna, koniec dnia. W pewnym momencie pracownik ochrony zauważył mężczyznę, który wziął z półki butelkę alkoholu i ruszył w stronę wyjścia. Bez płacenia. Wartość towaru była konkretna, 62 zł, ale sytuacja szybko przestała dotyczyć tylko pieniędzy.

Ochroniarz zareagował natychmiast. Podjął próbę zatrzymania sprawcy. Wtedy atmosfera się zmieniła. Złodziej zorientował się, że ucieczka nie będzie łatwa. Zamiast odpuścić, wybrał agresję.

Czytaj więcej: Jastarnia. 29-latek jechał z wódką w ręku i miał 2,8 promila

Atak zamiast ucieczki

Mężczyzna zamachnął się na pracownika ochrony. Chwilę później rzucił w jego kierunku butelką wódki. To już nie była zwykła kradzież. Ochroniarz zdążył się odsunąć. Alkohol rozbił się o podłogę marketu. Szkło, rozlana wódka, nerwowa cisza.

Decydująca była postawa pracownika ochrony. Nie spanikował. Nie pozwolił sprawcy uciec. Wezwał Policję i zabezpieczył sytuację do czasu przyjazdu patrolu. W takich momentach doświadczenie i zimna krew mają znaczenie.

Zobacz: Burza wokół wiceministra Andrzeja Szejny. Chodzi o alkohol

Policja na miejscu i zatrzymanie

Na miejsce pojechali policjanci z Oddziału Prewencji Policji Gdańsk. Po rozmowie ze zgłaszającym ustalili dokładny przebieg zdarzenia. Sprawca był nadal na miejscu. Funkcjonariusze zatrzymali 43-letniego mieszkańca Gdańska i przewieźli go do komisariatu.

Sprawa trafiła do policjantów z komisariatu w Oruni. Tam rozpoczęły się czynności procesowe. Przyjęto zawiadomienie. Przesłuchano świadków. Sprawdzono zabezpieczony monitoring. Nagrania jasno pokazały, co wydarzyło się w markecie.

Czy to naprawdę tylko drobny incydent sklepowy?

Zarzut i realna groźba więzienia

Zgromadzone dowody pozwoliły na przedstawienie mężczyźnie zarzutu. To usiłowanie kradzieży rozbójniczej, zakwalifikowane jako wypadek mniejszej wagi. Brzmi łagodniej, ale konsekwencje są poważne.

Za kradzież rozbójniczą Kodeks karny przewiduje karę do 10 lat więzienia. W przypadku uznania czynu za wypadek mniejszej wagi maksymalna kara wynosi 5 lat. To ogromna różnica wobec zwykłej kradzieży sklepowej, która często kończy się mandatem albo grzywną.

Wystarczyła jedna decyzja. Jeden rzut butelką. Granica została przekroczona.

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.