Dolna Wisła udrożniona. Lodołamacze zakończyły akcję (FOTO: RZGW Gdańsk Wody Polskie/FB)

Dolna Wisła udrożniona. Lodołamacze zakończyły akcję

Dolna Wisła znów płynie bez przeszkód. Kilkanaście dni pracy lodołamaczy przyniosło efekt. W niedzielę zakończono zasadniczą fazę akcji przy ujściu Drwęcy. Kra swobodnie kieruje się w stronę Bałtyku. Sytuacja jest stabilna i pod kontrolą.

Ostatni raz najdłuższa polska rzeka była zamarznięta na tym odcinku w 2012 roku. Minęło 14 lat. Dla wielu mieszkańców regionu był to widok niemal zapomniany. Tym razem jednak służby były przygotowane. Akcja ruszyła odpowiednio wcześnie. I to widać po efektach.

Lodołamacze zrobiły swoje

W akcji brały udział jednostki Tygrys, Rekin, Orka i Foka. Płynęły w górę rzeki, systematycznie krusząc pokrywę lodową. Jej grubość sięgała 25-30 cm, a przy brzegach była jeszcze większa. Mimo to prace przebiegały bez większych problemów.

Zasadnicze lodołamanie zakończono około godz. 11.20 przy ujściu Drwęcy. Później jednostki poszerzały rynnę, którą spływa kra. To kluczowy etap, bo pozwala wodzie i lodowi swobodnie przemieszczać się w dół rzeki. Co istotne, nie odnotowano groźnych zdarzeń ani zagrożenia dla infrastruktury.

Najtrudniejszy fragment znajdował się w zakolu rzeki, gdzie od dwóch tygodni gromadził się lód. Powstał tam zator. W efekcie stan wody w rejonie ujścia Drwęcy był wyższy, niż wskazywały pomiary z wodowskazu. Rzeka znalazła się w tak zwanej strefie cofki. Brzmi poważnie, jednak to zjawisko znane i monitorowane przez hydrologów. Tym razem również zostało skutecznie opanowane.

Czytaj więcej: Koniec zimy. Odwilż rozkręca się na dobre

Trudne warunki, spokojny finał

Na jednym z odcinków lodołamacze musiały zmierzyć się z kilkumetrową warstwą zbitego śryżu. Dolna powierzchnia lodu miejscami opierała się o dno rzeki. To zawsze spowalnia działania. Jednak jednostki konsekwentnie posuwały się naprzód.

W pewnym momencie, gdy dotarto do końca spiętrzonego odcinka, wody ruszyły w dół z dużą prędkością. Obserwowano wypływanie wody na powierzchnię nachylonego lodu. Dla laika mogło to wyglądać groźnie. Jednak dla specjalistów był to przewidywalny etap całej operacji. Czy to naprawdę sytuacja nadzwyczajna? Nie. To element naturalnej dynamiki rzeki, gdy usuwa się zator.

Warto zauważyć, że Wisła między dolnym biegiem a rejonem Włocławka nie jest obecnie zamarznięta. Udrożnienie koryta poniżej pozwala rozpocząć łamanie lodu na Zbiorniku Włocławskim. Prace mają ruszyć w najbliższych dniach. Wszystko zgodnie z planem.

Zobacz: Sagrada Familia najwyższym kościołem świata. Padł historyczny rekord

Zainteresowanie, ale bez paniki

Akcja lodołamania wzbudziła duże zainteresowanie mieszkańców regionu. Na brzegach rzeki pojawili się spacerowicze i miłośnicy fotografii. Wielu z nich dokumentowało pracę lodołamaczy. Pojawiły się też drony. Jeden z ekspertów żartował, że dawno nie widział takiego natężenia lotów nad rzeką.

To pokazuje jedno. Dolna Wisła wciąż budzi emocje. Jednak emocje to jedno, a realne zagrożenie to drugie. Tym razem sytuacja była na bieżąco monitorowana. Grubość lodu, tempo spływu kry, poziom wody – wszystko pozostawało pod kontrolą służb.

Jednostki po zakończeniu akcji zacumują w Porcie Zimowym i poczekają na wyższy stan wody. Potem wrócą do swojej bazy w Przegalinie. Rzeka została udrożniona. Kra płynie w kierunku Bałtyku. System zadziałał tak, jak powinien.

Zobacz też: Lodołamacze ruszają z Gdańska. Wisła czeka na odblokowanie

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.