Gedania znów osią sporu. Gdańsk manipuluje słowami Płażyńskiego (FOTO: gdansk.pl/wbijamszpile.pl)

Nowość! Gedania znów osią sporu. Ratusz manipuluje słowami Płażyńskiego

Spór o historyczne tereny Gedanii wraca z nową siłą. Padają oskarżenia o manipulację i bierność. Są groźby zawiadomień do prokuratury i CBA. W tle mamy decyzję konserwatora, wyroki sądów i stary cytat sprzed 10 lat. Wrzeszcz znów stał się areną politycznej wojny.

To nie jest nowa historia. Ale to jej nowa odsłona. Tym razem iskrą była zgoda wojewódzkiego konserwatora zabytków na prace budowlane na terenie dawnego klubu Gedania. Poseł PiS Kacper Płażyński domaga się uchylenia decyzji.

Z tego powodu Płażyński wystąpił na czwartkowej sesji Rady Miasta Gdańska, czym rozsierdził władze miasta do tego stopnia, że zaczęły tworzyć narrację, iż to sam Płażyński, był orędownikiem zabudowy terenów Gedanii.

Stary cytat, nowe oskarżenia

Władze Gdańska wracają do pisma z 6 października 2016 roku. To wtedy Kacper Płażyński pisał do Rady Dzielnicy Wrzeszcz Dolny o koncepcji klubu Gedania SA. W dokumencie czytamy:

Aby uzyskać odpowiednie środki na realizację tego planu, Gedania przewiduje ok. 1/3 nieruchomości na cele mieszkaniowe. Sprzedaż nawet części nieruchomości na cele mieszkaniowe budzi kontrowersje. Jednak w jakiś sposób środki na realizację takiego planu należy uzyskać.

Ratusz sugeruje w swoim komunikacie, że to dowód poparcia dla zabudowy mieszkaniowej. Tyle że w tym fragmencie nie ma deklaracji: „popieram budowę mieszkań”. Jest opis modelu finansowania przedstawionego przez klub. Jest przyznanie, że temat budzi kontrowersje. Nie ma politycznego błogosławieństwa dla bloków.

Co więcej, 15 października 2016 roku, dwa tygodnie po wysłaniu pisma, Płażyński publicznie mówił, że nie jest zwolennikiem zabudowy Gedanii. Dziś powtarza to jednoznacznie.

Zwyczajnym kłamstwem jest, że kiedykolwiek byłem zwolennikiem zabudowy Gedanii – powiedział podczas sesji Rady Miasta 26 lutego 2026 roku.

Miasto buduje prostą narrację, by manipulować opinią publiczną. Cytat równa się poparcie. Jednak to uproszczenie. Dokument pokazuje relację z rozmów i wskazanie problemu finansowania kompleksu sportowego. To zasadnicza różnica. Warto o tym pamiętać, zanim zacznie się ferować wyroki.

Pozew, który miał zmienić wszystko

W maju 2017 roku prezydent Paweł Adamowicz złożył pozew o rozwiązanie umowy użytkowania wieczystego terenów po Gedanii. Chodziło o powrót gruntu do zasobu Skarbu Państwa. Prezydent działał w tej sprawie jako organ reprezentujący państwo. Pozew skierowano przeciwko spółce Robyg 18 z siedzibą w Warszawie.

To był ruch zdecydowany. Jednak w lutym 2020 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo. Uznał, że nie ma podstaw do rozwiązania umowy. Prokuratoria Generalna, która reprezentuje Skarb Państwa w takich sprawach, nie widziała powodu do wniesienia apelacji.

Inne zdanie miała prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Złożyła apelację. Wskazała, że sąd nie rozważył wszystkich dowodów i że korzystanie z nieruchomości było sprzeczne z umową. Umowa przewiduje cele sportowe i wychowawcze, bez działalności zarobkowej.

29 października 2020 roku Sąd Apelacyjny oddalił apelację. Uznał, że działania użytkownika wieczystego nie stoją w oczywistej sprzeczności z umową. To prawomocne rozstrzygnięcie. Ono wyznacza dziś ramy prawne sporu.

Pismo udostępnione przez miasto.

Czytaj więcej: Złoty bokser z Gdańska. 99 lat od narodzin Zygmunta Chychły

Decyzja konserwatora i nowe napięcie

Nowa odsłona konfliktu zaczęła się w lutym 2026 roku. 10 lutego wojewódzki konserwator zabytków wydał pozwolenie na budowę boiska z trybunami oraz adaptację budynku klubowego. Wcześniej zgodził się na prace budowlane na wniosek spółki Nowa Gedania. To podmiot powołany przez Jerzego Latałę, założyciela i szefa Żeglugi Gdańskiej.

W rejestrze zabytków od 2019 roku figuruje fragment nieruchomości. Obejmuje dawny stadion z trybunami oraz północną część budynku przy ul. Kościuszki 46. Rzecznik urzędu zapewnia, że pozwolenia spełniają wymogi ochrony zabytków.

Plan miejscowy uchwalony w 2009 roku nadal obowiązuje. Wymaga budowy pełnowymiarowego boiska piłkarskiego. Wyklucza funkcję mieszkaniową. Dopuszcza natomiast najem krótkoterminowy. To istotny zapis, bo wokół niego toczy się część sporów.

Płażyński twierdzi, że wydanie pozwolenia stoi w sprzeczności z umową użytkowania wieczystego. Podkreśla, że teren może być wykorzystywany „na cele sportowe w sposób nieodpłatny”. I stawia sprawę jasno.

Prezydent Aleksandra Dulkiewicz ma teraz do wyboru albo decyzję o pozwoleniu na budowę uchylić, albo przygotować się na przesłuchania w CBA.

To już zapowiedź ostrej batalii. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zapowiada interwencję w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Sprawa wychodzi poza Gdańsk.

Dziedzictwo czy polityka?

Gedania to nie zwykła działka. To najstarszy polski klub sportowy na Wybrzeżu. W czasach Wolnego Miasta Gdańska był symbolem polskości. W czasie II wojny światowej wielu działaczy klubu straciło życie. Na terenie stoi pomnik upamiętniający Gedanistów.

Inwestor deklaruje, że pomnik zostanie wpisany w nową zabudowę. Przez 14 lat na terenie niewiele się działo. Zmieniali się właściciele. Projekty trafiały do szuflady. Boisko nie powstało. Kompleks sportowy nie został zrealizowany.

Od 10 lat walczę o to żeby Gedania nie padła łupem deweloperów. Jak widać do tej pory skutecznie – mówi Płażyński.

Dziękuje mieszkańcom za wsparcie. Mówi o „kolebce polskości w antypolskim Wolnym Mieście Gdańsku”. To język odwołujący się do emocji i historii.

Z kolei miasto podkreśla, że od 2017 roku podejmowało działania prawne, by odzyskać teren. Wskazuje na pozew, apelację i decyzje sądów. Twierdzi, że działało w granicach prawa.

Mamy więc dwie narracje. Jedna mówi o konsekwentnej walce o dziedzictwo. Druga o próbie odwrócenia uwagi od faktów i prawomocnych wyroków. Prawda leży w dokumentach. A te są skomplikowane. Dziś jedno jest pewne. Spór o Gedanię nie dotyczy tylko boiska i trybun. Dotyczy pamięci, interpretacji prawa i politycznej odpowiedzialności. A takie sprawy rzadko kończą się ciszą.

Zobacz też: Śmierć studenta na torach SKM sprzed 30 lat. Historia, która wstrząsnęła regionem

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.