Negocjacje o Ukrainie bez UE. Kallas nieudolnie stawia żądania (FOTO: European Parliament/FB)

Negocjacje o Ukrainie bez UE. Kallas nieudolnie stawia żądania

Bruksela przez lata odmawiała rozmów z Kremlem. Dziś narzeka, że została z nich wykluczona. Kaja Kallas próbuje to zmienić. Teraz chce stawiać warunki pokojowe.

Unia Europejska od początku wojny na Ukrainie przyjęła twardą linię. Z Rosją nie rozmawiać. Presja, sankcje, izolacja. Problem w tym, że gdy ruszyły realne rozmowy o zakończeniu konfliktu, przy stole zabrakło właśnie Brukseli.

Negocjacje prowadzone pod auspicjami Stanów Zjednoczonych toczą się bez formalnego udziału unijnych instytucji. Europejczycy dowiadują się o ustaleniach po fakcie. To budzi irytację w unijnych kręgach.

Bruksela chce warunków

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas stwierdziła wprost, że „wszyscy przy stole, w tym Rosjanie i Amerykanie, muszą zrozumieć, że potrzebują zgody Europejczyków”. Problem w tym, że dotąd nikt tej zgody nie oczekiwał.

Mimo to Bruksela zapowiada własne warunki. Jak podkreśla Kallas, presja nie powinna być kierowana wobec Ukrainy, lecz wobec Rosji. – My również mamy swoje warunki – zaznaczyła.

Wśród postulatów ma się znaleźć powrót wszystkich ukraińskich dzieci wywiezionych w czasie wojny. Pojawiają się także bardziej kontrowersyjne pomysły, jak ograniczenia rosyjskich sił zbrojnych. Dźwignią mają być zamrożone w Europie rosyjskie aktywa.

Czy to realna karta przetargowa, czy raczej polityczna demonstracja?

Marginalizacja czy konsekwencja?

Eksperci nie mają złudzeń. Henrik Larsen z Centre for European Policy Analysis ironizował, że przy takiej postawie „nie dziwi marginalizacja UE w negocjacjach”. Bruksela przez długi czas odrzucała możliwość rozmów z Putinem. Teraz chce uczestniczyć w ich finalnym etapie.

Nawet zwolennicy twardej linii wobec Moskwy przyznają, że nadmierne warunkowanie może wydłużyć konflikt. Amerykański publicysta Robert Morton zauważył, że warunki mają sens tylko wtedy, gdy idą w parze z realnymi gwarancjami bezpieczeństwa. W przeciwnym razie to jedynie pauza, nie pokój.

Czytaj więcej: Karol Nawrocki w rankingu Politico. Tusk pominięty

Sytuacja na froncie osłabia pozycję UE

W tle toczy się wojna. Doniesienia o możliwym zajęciu przez Rosję kolejnych miast na południu i wschodzie Ukrainy zmieniają układ sił. Każdy zdobyty ośrodek to lepsza pozycja wyjściowa do rozmów.

Według analiz cytowanych przez amerykańskie media, zdobycie trzech kluczowych miast dałoby Rosji zaplecze logistyczne do dalszych ofensyw. A także większą siłę przetargową w rozmowach z USA.

Równolegle rośnie zmęczenie społeczne na Ukrainie. Sondaże wskazują, że wraz z przedłużającą się wojną część obywateli jest gotowa rozważyć oddanie części terytorium w zamian za pokój. To twarda rzeczywistość wojny wyniszczającej państwo od kilku lat.

Europa przy stole czy na widowni?

Kallas zapowiedziała przedstawienie listy warunków rządom państw członkowskich w najbliższych dniach. – Jeśli nie będziemy bronić żadnych zasad, nie ma sensu siedzieć przy stole – podkreśliła.

Tyle że dziś Unia nie siedzi przy stole. Obserwuje rozmowy prowadzone przez innych. I próbuje wrócić do gry.

Pytanie brzmi, czy w świecie coraz bardziej bilateralnym i opartym na twardych interesach moralne deklaracje wystarczą, by odzyskać wpływ.

Zobacz: Czy Kanada stoi u progu rozpadu? Alberta dąży do secesji

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.