Te zdjęcia mówią więcej niż komunikaty. Czarna ściana, pożar Gumeko w Rożentalu, rozżarzona hałda gumy, strażacy w aparatach powietrznych ginący w kłębach sadzy. Pożar na terenie firmy utylizującej opony w powiecie tczewskim wyglądał groźnie od pierwszych minut – i długo takim pozostawał.
Do zdarzenia doszło w piątek, 10 kwietnia około godziny 16:45. Strażacy otrzymali zgłoszenie o ogniu na terenie zakładu zajmującego się przetwarzaniem zużytych opon. Po dojeździe na miejsce potwierdzili rozwinięty pożar.






Ogień w maszynie i na pryzmie granulatu – Pożar Gumeko
Jak przekazał oficer prasowy, płonęła maszyna do rozdrabniania opon oraz jedna z pryzm granulatu gumowego. To materiał, który pali się długo i intensywnie. Na fotografiach widać języki ognia wychodzące spomiędzy czarnych zwałów oraz ciężki dym unoszący się nad całą okolicą.
W kulminacyjnym momencie w działaniach brało udział 30 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Łącznie ponad 100 strażaków. Teren akcji został podzielony na trzy odcinki bojowe. Dwa prowadziły natarcie na palące się materiały, trzeci zabezpieczał punkt czerpania wody. W użyciu było siedem linii gaśniczych oraz jedno działko gaśnicze.
Na miejscu pojawiła się także specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Gdańska. Przy spalaniu gumy zagrożenie stanowią nie tylko płomienie, ale też toksyczne produkty spalania.








Lokalizacja pożaru, ale to nie koniec
W sobotę o godzinie 10:58 przyjęto lokalizację pożaru. To oznacza, że ogień został opanowany i nie rozprzestrzenia się dalej. Nie oznacza to jednak końca pracy.
Nadal trwają działania gaśnicze, rozgarnianie i przelewanie opon oraz ich elementów – przekazał oficer prasowy.
Na miejscu wciąż pracuje około 30 zastępów, ponad 100 strażaków. Zdjęcia z sobotniego poranka pokazują już mniej ognia, ale więcej ciężkiej, żmudnej roboty. Strażacy stoją po kolana w czarnej mazi, przekopują nadpalone hałdy i przelewają je wodą, by nie doszło do ponownych zarzewi.
Mieszkańcy patrzyli w niebo
Dla mieszkańców Rożentala i okolic to były nerwowe godziny. Dym był widoczny z daleka. W wielu domach zamknięto okna, dzieci nie wychodziły na podwórka. W takich momentach człowiek przypomina sobie, że przemysł – nawet ten potrzebny – zawsze niesie ryzyko.
Na razie nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Przyczyny pożaru będą ustalane po całkowitym zakończeniu działań.
Jedno jest pewne: skala tej akcji robi wrażenie. I właśnie to najlepiej oddają zdjęcia – nie tylko ogień, ale wysiłek ludzi, którzy przez kilkanaście godzin walczyli, by zatrzymać go w jednym miejscu.
Zobacz: Pożar w Rożentalu. Zapalił się zakład utylizacji opon – 12 zastępów w akcji
mn





