Projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza przyjęty przez rząd (FOTO: canva)

Projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza przyjęty przez rząd

Dziesięć lat czekania i wreszcie coś drgnęło. Projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza wyszedł z Rady Ministrów, ale to wcale nie oznacza sukcesu. Teraz zaczyna się etap, w którym polityka potrafi zmielić nawet najlepszy pomysł. Wszystko rozstrzygnie się w Sejmie i Senacie.

Temat ciągnie się od 2016 r., gdy 61 samorządów z Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot rozpoczęło starania o ustawowe umocowanie współpracy. Przez dekadę słyszeliśmy zapowiedzi, deklaracje i zapewnienia. Efekt? Brak ustawy. Dziś projekt został przyjęty przez rząd, ale trudno nie zauważyć, że zajęło to aż 10 lat. I dopiero teraz sprawa trafia tam, gdzie zapadnie realna decyzja.

Dekada czekania i polityczne kalkulacje

Środa, 8 kwietnia, przyniosła formalną decyzję Rady Ministrów o przyjęciu projektu ustawy o związku metropolitalnym w woj. pomorskim. Dokument ma trafić do Sejmu, potem do Senatu, a na końcu do podpisu prezydenta RP. Premier Donald Tusk mówił o „dobrym finale” i wyraził nadzieję, że nikt nie zdecyduje się na weto. Tyle że finał to jeszcze nie jest.

Warto pamiętać, że przez 10 lat sprawa utknęła w szufladach kolejnych ekip. Zmieniały się układy, zmieniały się priorytety, a ustawy jak nie było, tak nie było. Dlatego dziś trudno o hurraoptymizm. Polityka bywa zmienna. A gdy w grę wchodzą pieniądze i wpływy, emocje rosną.

Nawet 400 mln zł i realna stawka – projekt ustawy metropolitalnej

Stawka jest konkretna. Ustawa oznacza pozostawienie w regionie 5,75 proc. wpływów z podatku PIT. To prawie 400 mln zł rocznie. Te środki dziś trafiają do budżetu centralnego. Po zmianach zasilałyby wspólny budżet metropolii.

Dla mieszkańca Trójmiasta to nie jest abstrakcja. To pytanie o sprawniejszy transport, nowe inwestycje, wspólne planowanie przestrzenne. Związek metropolitalny ma łączyć gminy, miasta i powiaty w jeden organizm. W teorii to logiczne. W praktyce przez dekadę nie udało się tego dopiąć.

Czytaj więcej: Ustawa metropolitalna. Obietnice bez finału

Co istotne, podobne rozwiązanie działa już na Śląsku. Tam metropolia dysponuje własnym budżetem i realizuje wspólne projekty. Pomorze chce podobnego mechanizmu. Jednak każda ustawa oznacza przesunięcie kompetencji i pieniędzy. A to zawsze budzi opór.

Sejm i Senat zdecydują o wszystkim

Teraz projekt trafi do Sejmu. Termin pierwszego czytania nie jest jeszcze znany. Decyzja należy do marszałka. Samorządowcy liczą, że ustawa przejdzie przez parlament jeszcze przed wakacjami. Jednak kalendarz sejmowy bywa bezlitosny.

Największy test dopiero przed nami. Wystarczy, że projekt stanie się elementem politycznej gry. Wystarczy kilka poprawek lub przeciąganie prac w komisjach. Czy po 10 latach ktoś zdecyduje się znów nacisnąć hamulec?

Dla mieszkańców regionu to kwestia konkretów. Lepsze połączenia autobusowe i kolejowe. Spójne inwestycje. Pieniądze zostające na miejscu. Dlatego właśnie teraz zaczyna się prawdziwa próba. Nie w sali rządowej, lecz w ławach sejmowych i senatorskich zapadnie decyzja, czy dekada starań zakończy się sukcesem, czy kolejnym rozczarowaniem.

Zobacz: Czy Trójmiasto doczeka się ustawy metropolitalnej?

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.