Wracamy do śmiertelnego potrącenia 35-latka w Goszynie. Portal wbijamszpile.pl udał się na miejsce zdarzenia drogowego – rozmawiał z mieszkańcami. Ich relacje rzucają nowe światło na sprawę, która nie jest znana szerszej opinii publicznej, a powinna być też ważna dla policji i sądu.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło 10 lutego około godz. 20 na ul. Wybickiego w Goszynie, w powiecie gdańskim. W rejonie przystanku autobusowego, około 50 metrów za przejściem dla pieszych w kierunku Straszyna. Na miejscu pracowały 3 zastępy straży pożarnej.
To nie jest dziki, niebezpieczny odcinek drogi. Po obu stronach są chodniki. Przejścia dla pieszych są doświetlone. Stoją też fotoradary pokazujące prędkość pojazdu zachęcające kierowców do ostrożnej jazdy – zgodnie z przepisami. Tym większe pytania budzi całe potrącenie. 35-letni mężczyzna zginął na miejscu. Za kierownicą samochodu, który potrącił mężczyznę, był 21-latek.
Redaktor portalu pojechał na miejsce. Rozmawialiśmy z mieszkańcami. Ich relacje rzucają nowe światło na sprawę.
Mieszkańcy mówią o wcześniejszych incydentach
W rozmowach powtarza się jeden wątek. Według mieszkańców ofiara miała już wcześniej wchodzić na jezdnię i zatrzymywać gwałtownie samochody.
On potrafił wskoczyć gwałtownie przed maską, żeby kierowca się zatrzymał – mówi nam jeden z mieszkańców. – To nie było normalne przechodzenie przez drogę. To wyglądało jak prowokacja – dodaje.
Z relacji wynika, że mężczyzna był rosłej postury. Część rozmówców określa jego zachowanie jako agresywne. Był dobrze znany wielu kierowców z okolicznych miejscowości widząc go na chodni przy jezdni zwalniało obawiając się konsekwencji.
Wyskakiwał nagle. Człowiek hamował w ostatniej chwili – słyszymy.
Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą spekulować o przyczynach takiego zachowania. Mówią jednak wprost, że sytuacje te budziły niepokój wśród mieszkańców Goszyna.

Opowieść o wozie strażackim
Wśród lokalnej społeczności krąży też historia o zdarzeniu z udziałem straży pożarnej. Według mieszkańców mężczyzna miał zatrzymać wóz OSP z pobliskiej miejscowości jadący na sygnale.
Strażacy musieli go odganiać z drogi – relacjonuje jedna z kobiet. – Podobno zachował się wobec nich prowokacyjnie – podkreśla.
Według tej wersji mężczyzna miał pokazać strażakom pośladki. Informacje te nie są oficjalnie potwierdzone. To relacje mieszkańców, którzy twierdzą, że sytuacja była szeroko komentowana w okolicy.
Ludzie bali się, że w końcu dojdzie do tragedii – mówi kobieta.
Czy to właśnie takie zachowania miały znaczenie w dniu wypadku? Tego dziś nie przesądzamy.
Czytaj więcej: Śmiertelne potrącenie w Goszynie. Mężczyzna nie żyje

Monitoring może być kluczowy
Skontaktowaliśmy się z policją w Pruszczu Gdańskim. Funkcjonariusze potwierdzili, że postępowanie dopiero się rozpoczyna.
Badamy wszystkie wątki i okoliczności zdarzenia – przekazano nam.
Z naszych ustaleń wynika, że istotnym dowodem może być nagranie z monitoringu. Kamery obejmują ten rejon. To zapis wideo ma pomóc odtworzyć przebieg zdarzenia sekunda po sekundzie. Przesłuchiwani będą świadkowie. Analizowane będą ślady. Sprawdzona zostanie prędkość pojazdu i zachowanie pieszego. Na razie jest jedno pewne. Ta sprawa nie jest tak oczywista, jak mogło się wydawać w pierwszych godzinach po tragedii.
Źródło: Śmiertelne potrącenie na torach w Pruszczu Gdańskim

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.


Prędzej czy później było wiadomo ze do tego dojdzie taka osoba jak on powinna zostać zamknięta w zakładzie. Kradzieże podpalenia to było za mało musiało dojść do takiej tragedi.