Miała być zielona rewolucja bez skutków ubocznych. Tymczasem naukowcy z prestiżowego „Nature” studzą entuzjazm. Dwie publikacje z 2021 roku pokazują, że morskie farmy wiatrowe realnie wpływają na środowisko. Nie chodzi o estetykę horyzontu. Chodzi o prądy morskie i temperaturę wody.
Co wykazały badania z „Nature”? Morskie farmy szkodliwe?
W czerwcu 2021 roku w „Communications Earth & Environment”, należącym do grupy „Nature”, ukazał się artykuł pod wymownym tytułem „Cumulative hydrodynamic impacts of offshore wind farms on North Sea currents and surface temperatures”. Autorzy przeanalizowali wpływ farm wiatrowych na Morzu Północnym. To 1 z najbardziej zagospodarowanych akwenów pod energetykę wiatrową na świecie. Badacze wskazali, że duże skupiska turbin zmieniają lokalne prądy morskie. Zmienia się także temperatura powierzchni wody. Skala zjawiska rośnie wraz z liczbą instalacji. A tych w regionie są już dziesiątki.
To nie jest publicystyczna teza. To modelowanie hydrodynamiczne i symulacje obejmujące szeroki obszar morza. Turbiny odbierają energię z wiatru. W efekcie zmienia się dynamika powietrza nad wodą. To z kolei wpływa na mieszanie warstw wody. Mechanizm jest prosty, choć skutki mogą być złożone. Warto zauważyć, że mówimy o zjawisku skumulowanym, a nie o pojedynczej farmie.
Czytaj więcej: Farma Baltica 2 – rozpoczęły się przewierty
Więcej turbin, mniej wiatru
Druga publikacja, również z 2021 roku, nosi tytuł „Accelerating deployment of offshore wind energy alter wind climate and reduce future power generation potentials”. Już sam nagłówek mówi wiele. Przyspieszona rozbudowa morskiej energetyki wiatrowej zmienia klimat wiatrowy. A to może ograniczać przyszły potencjał produkcji energii.
Autorzy zwracają uwagę na tzw. efekt cienia wiatrowego. Gdy farm jest dużo i stoją blisko siebie, kolejne instalacje pracują w osłabionym strumieniu powietrza. Produkcja energii może spadać. Nie w teorii, lecz w konkretnych scenariuszach rozwoju rynku. Co istotne, badania dotyczą perspektywy wieloletniej, nawet 20 czy 30 lat naprzód. To oznacza, że decyzje podejmowane dziś mogą mieć skutki odczuwalne przez dekady.
Tymczasem w debacie publicznej dominuje narracja o nieograniczonym potencjale Bałtyku czy Morza Północnego. Politycy mówią o kolejnych gigawatach mocy. Inwestorzy liczą miliardy zł. Rzadziej słychać pytanie o granice wzrostu. A przecież fizyki nie da się przegłosować.
Zielona energia bez kosztów?
Nie chodzi o to, by kwestionować sens odnawialnych źródeł energii. Chodzi o uczciwe postawienie sprawy. Każda technologia ma swoją cenę środowiskową. W przypadku morskich farm wiatrowych mówimy nie tylko o krajobrazie czy ptakach. Mówimy o zmianach w cyrkulacji wód i lokalnym mikroklimacie. To już twarde dane z uznanego czasopisma naukowego.
Jednak dyskusja w Europie bywa jednostronna. Kto pyta o wpływ setek turbin na 1 akwen, bywa oskarżany o hamowanie postępu. To wygodne uproszczenie. Badania z „Nature” pokazują, że skala ma znaczenie. Kilka farm to jedno. Kilkadziesiąt lub więcej to zupełnie inna historia.
W efekcie powstaje pytanie o planowanie przestrzenne morza. Czy naprawdę analizujemy łączny wpływ wszystkich projektów? Czy patrzymy tylko na pojedyncze pozwolenia środowiskowe? To nie jest akademicka dyskusja. To kwestia bezpieczeństwa energetycznego i stabilności systemu.
To może cię zaciekawić: Nowe farmy fotowoltaiczne w Polsce. Zasilą w “zielony” prąd ok. 43 tys. domów
Czas na chłodną analizę – morskie farmy szkodzą
Europa stawia na wiatr. Polska także. Na Bałtyku mają powstać instalacje o mocy liczonych w gigawatach. Inwestycje idą w dziesiątki mld zł. Dlatego potrzebna jest poważna rozmowa o skutkach ubocznych. Bez ideologii. Bez straszenia. Ale też bez zamiatania problemu pod dywan.
Publikacje z 2021 roku nie są manifestem przeciw energetyce wiatrowej. Są sygnałem ostrzegawczym. Pokazują, że środowisko reaguje na masową ingerencję. A skoro reaguje, to trzeba to brać pod uwagę w strategiach na 10, 20 czy 30 lat. Inaczej entuzjazm może zderzyć się z rzeczywistością.
Zobacz też: USA wpompowały miliardy w Polskę. Ujawniamy szokujące kwoty wsparcia
mn






