Blisko 8 tys. osób dostaje maile od policji. Pytanie jest jedno: czy w 2020 roku otrzymali katalog Muzeum II Wojny Światowej. Sprawa dotyczy śledztwa o szkodę na co najmniej 200 tys. zł. To już nie plotki. Prokuratura potwierdza skalę działań. Działania służb ruszyły na początku 2025 r., kiedy było wiadomo, że Karol Nawrocki wystartuje w wyścigu o fotel prezydenta RP.
7942 katalogi i 200 tys. zł szkody
Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. Chodzi o okres od kwietnia do czerwca 2020 roku. Wtedy Muzeum II Wojny Światowej prowadziło akcję „Maska i Książka”.
Jak informuje prok. Mariusz Duszyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, postępowanie dotyczy „nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków (…) poprzez zniszczenie lub ukrycie 7942 sztuk Katalogów wystawy głównej w językach polskim i angielskim, czym wyrządzono tej instytucji znaczną szkodę majątkową w wysokości nie mniejszej niż 200 000,00 zł”.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie. Nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Czytaj więcej: Muzeum II Wojny Światowej, czy pole bitwy?
7834 maile do uczestników akcji
Najbardziej zaskakuje jednak skala czynności. Prokuratura potwierdza, że policja wysłała zapytania do 7834 uczestników akcji „Maska-Książka”. Każdy z nich ma odpowiedzieć, czy otrzymał katalog wystawy głównej.
Komenda Miejska Policji w Gdańsku (…) kieruje drogą mailową do 7834 uczestników akcji „Maska-książka” zapytania czy w ramach tej akcji otrzymali egzemplarz katalogu wystawy głównej Muzeum II Wojny Światowej – przekazał prok. Duszyński.
Podstawą prawną jest art. 15 § 3 k.p.k. Policja pyta wyłącznie o katalog. Nie o maskę. Nie o inne publikacje. Tylko o jedną, konkretną pozycję.
To może cię zaciekawić: Politycy PiS oskarżają Muzeum Gdańska o propagowanie nazizmu
Bez statusu, ale możliwe przesłuchania
Co ważne, osoby odpowiadające na maile nie stają się stronami postępowania.
Osoby, do których kierowane są zapytania nie zyskują z tej racji żadnego statusu procesowego w toczącym się postępowaniu – wyjaśnia rzecznik prokuratury.
Jednocześnie dodaje, że „na dalszym etapie śledztwa może zachodzić konieczność przesłuchania konkretnych osób w charakterze świadków”. Organy liczą na odpowiedzi zgodne z prawdą. Również wtedy, gdy ktoś po prostu nie pamięta.
To istotne. Mówimy o akcji sprzed niemal 6 lat, z czasu pierwszej fali pandemii. Wtedy maski były towarem deficytowym. Muzeum zachęcało mieszkańców Gdańska, by wypełniali formularz. W zamian otrzymywali maskę ochronną i publikację. Dziś ta publikacja jest przedmiotem śledztwa.
Portal wbijamszpile.pl skontaktował się z profesorem Grzegorzem Berendtem, szefem Muzeum II Wojny Światowy w Gdańsku po odejściu Karola Nawrockiego do centrali IPN.
Potwierdzam, że byłem przesłuchiwany w sprawie, w charakterze świadka. Palety z katalogami stały w muzeum jeszcze za moich czasów. Materiały z akcji „Maska i Książka” trafiały do zainteresowanych jeszcze podczas mojego kierownictwa placówką muzealną – wyjaśniał.
Co właściwie się stało?
Według prokuratury chodzi o „zniszczenie lub ukrycie” 7942 spośród 18 000 katalogów. Wartość szkody oszacowano na co najmniej 200 tys. zł. To średnio około 25 zł za egzemplarz.
Czy przekazanie katalogów mieszkańcom w ramach akcji społecznej może być uznane za „ukrycie” mienia? Czy chodzi o rozdysponowanie bez podstawy prawnej? A może o wewnętrzne decyzje zarządcze w Muzeum? Na te pytania śledczy na razie nie odpowiadają publicznie szerzej.
Faktem jest jedno: 7834 osoby dostały mail z pytaniem o jedną książkę. Śledztwo trwa.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że postępowanie ruszyło na początku 2025 r., czyli akurat wtedy gdy Karol Nawrocki rozpędzał swoją kampanię po fotel prezydenta RP. Otoczenie historyków skupione wokół prezydenta RP uznaje, że to nieuzasadniona retroakcja obecnych władz Muzeum II Wojny Światowej.
Zobacz też: Karol Nawrocki wskazał ulubioną piekarnię w Gdańsku
mn






