Rodzice zwyczajnie boją się wysłać dzieci do szkoły. Dwa ataki dzień po dniu pokazały, że dotychczasowe zabezpieczenia w placówkach, w których doszło do tragedii, nie powstrzymały napastników. Niepokój pojawia się również w innych miastach. Do naszej redakcji napisała jedna z matek, która zarzuca gdańskim władzom i miejscowym służbom brak działań pomagających uspokoić sytuację.
Aktualizacja
Już po publikacji artykułu stanowisko przedstawiły władze Gdańska.
Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży jest naszym wspólnym zadaniem. W sytuacji zwiększonego niepokoju najważniejsze jest, żebyśmy nie działali pod wpływem emocji, ale byli uważni, dobrze przygotowani i wiedzieli, jak reagować. Dlatego poleciłam dyrektorom, aby w szkołach odbyły się rozmowy pedagogów, psychologów i wychowawców z uczennicami i uczniami, podczas których zostaną przypomniane możliwości uzyskania pomocy, a także zasady reagowania na niepokojące sytuacje. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli wiedzieli, do kogo mogą zwrócić się o pomoc i żeby żaden niepokojący sygnał nie został zlekceważony – mówi Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.
W środę, 7 października, w Ostrołęce napastnik zranił dziewięć osób. Następnego dnia w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem zaatakowano troje pracowników. Zmarła 37-letnia pracownica placówki. Dwie następujące po sobie tragedie wywołały pytania o bezpieczeństwo uczniów, nauczycieli i pozostałych osób pracujących w szkołach.
Dla rodzica poranne wyjście dziecka na lekcje powinno być zwyczajną częścią dnia. Po takich wydarzeniach pojawia się jednak pytanie: czy w jego szkole można zapobiec podobnemu atakowi?
Matka zarzuca miastu brak reakcji
Autorka wiadomości przekazanej naszej redakcji zwraca uwagę na strach o bezpieczeństwo dzieci.
Działające w mieście służby nie podejmują działań, które uspokajałyby rodziców po ostatnich wydarzeniach.
To zarzut i ocena matki. Nie jest to potwierdzenie, że instytucje pozostają bezczynne. Jej wiadomość pokazuje jednak problem z poczuciem bezpieczeństwa: informacje o działaniach podejmowanych przez odpowiedzialne instytucje najwyraźniej nie dały jej oczekiwanego uspokojenia.
W dwóch zaatakowanych placówkach system zabezpieczeń (szczególnie izolowania obcych) nie zapobiegł przemocy. To wystarczający powód, żeby sprawdzić procedury i sposób ich stosowania również w innych szkołach. Rodzice mają prawo oczekiwać informacji, jakie wnioski wyciągnięto z tych wydarzeń i co zmieniono, by lepiej chronić ich dzieci.
Szokujące słowa padają z ust siostry jednego z uczniów w szkole pod Wyszkowem, że młodzież ma się rzekomo ma się szykować do tzw. krwawego piątku. Uspokajamy jednak, nikt na razie nie potwierdził tych doniesień.
Strach wpływa na obecność na lekcjach
Niepokój ma już konkretne konsekwencje. Portal „Moja Ostrołęka” rozmawiał 8 października z uczniami I i II Liceum Ogólnokształcącego. Według ich relacji część rodziców odradzała dzieciom pójście do szkoły.
Jedna z uczennic II LO przekazała, że w jej klasie, liczącej 34 osoby, na lekcjach pojawiło się zaledwie 10. Uczniowie I LO opowiadali z kolei o klasie, w której obecnych było 7 z 30 osób. Są to relacje młodzieży przytoczone przez redakcję, a nie oficjalne zestawienie frekwencji. Pokazują jednak, jak wyglądał dzień po ataku w części ostrołęckich szkół.
Obawy pojawiają się także poza Ostrołęką. W rozmowie z o2.pl matka ucznia warszawskiej podstawówki opowiadała o lęku przed wysłaniem syna na zajęcia i rozważaniu pozostawienia go w domu.
Plotki dodatkowo podsycają niepokój
Na strach wywołany rzeczywistymi atakami nakładają się niesprawdzone wiadomości. „Moja Ostrołęka” opisała krążące na szkolnych grupach i w prywatnych rozmowach informacje o rzekomym kolejnym ataku oraz wspólnikach zatrzymanego napastnika.
Redakcja zweryfikowała te doniesienia w policji. Nie potwierdziły się. Do dziennikarzy docierały jednak sygnały, że dzieci boją się wracać na lekcje. Policja zaapelowała o niepowielanie niesprawdzonych informacji, które zwiększają napięcie wśród mieszkańców.
W takiej sytuacji jasna komunikacja ze strony miasta, dyrekcji i służb ma szczególne znaczenie. Rodzice powinni wiedzieć, gdzie znajdą aktualne, potwierdzone informacje oraz komu przekazać niepokojącą wiadomość lub zgłosić groźbę.
Policja zapowiada kontrole. Co usłyszą rodzice w Gdańsku?
Komenda Główna Policji zapowiedziała wzmożone kontrole prewencyjne w rejonie każdej szkoły podstawowej i ponadpodstawowej w Polsce. Funkcjonariusze mają zwracać uwagę na osoby, których zachowanie przy placówkach może wskazywać na zagrożenie. Zapowiedź obejmuje cały kraj, również Gdańsk.
Gdańsk wcześniej ogłosił cykl bezpłatnych szkoleń z bezpieczeństwa, ochrony ludności i reagowania w sytuacjach kryzysowych. Program obejmuje między innymi ewakuację, pierwszą pomoc i komunikację kryzysową. Został zapowiedziany w sierpniu, więc nie stanowi reakcji na ostatnie ataki.
Pozostają konkretne pytania dotyczące gdańskich placówek: czy po tych wydarzeniach sprawdzono szkolne procedury? Jak kontrolowane jest wejście osób postronnych? Jakie informacje otrzymali rodzice i jakie wsparcie zapewniono uczniom, którzy boją się przyjść na zajęcia?
Wiadomość jednej matki nie pozwala określić skali niepokoju w całym Gdańsku. Jest jednak sygnałem, który zasługuje na odpowiedź. Rodzic odprowadzający dziecko do szkoły potrzebuje wiedzieć, jakie konkretne działania służą jego bezpieczeństwu.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

