Po naszym artykule o przyszłości dziennego domu seniora przy ul. św. Barbary 3 w Gdańsku głos zabrał Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. To ważne, bo wcześniej Gdańskie Nieruchomości potwierdziły, że budynek ma zostać opróżniony przed remontem. Teraz MOPR zapewnia, że seniorzy nie zostaną bez pomocy. To dobra deklaracja. Ale sprawa wcale nie robi się przez to prosta.
MOPR: zależy nam na ciągłości wsparcia
Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie potwierdza, że został poinformowany przez Gdańskie Nieruchomości o konieczności remontu budynku przy ul. św. Barbary 3. Jak przekazuje MOPR, „prace remontowe mają rozpocząć się jeszcze w bieżącym roku”.
Jednocześnie ośrodek przypomina, że zadanie realizowane przez Stowarzyszenie Kulturalno-Sportowe „PERFECT”, czyli prowadzenie dziennego domu pomocy dla 15 osób, kończy się 31 października 2026 roku.
W odpowiedzi przesłanej redakcji MOPR wskazuje, że obecnie z placówki korzysta 13 stałych uczestników, którzy są również objęci wsparciem ośrodka. I zapewnia, że remont nie ma oznaczać odcięcia ich od pomocy.
Zależy nam, aby planowany remont w żadnym wypadku nie spowodował, że osoby te nie będą mogły się aktywizować i integrować społecznie – przekazała Sylwia Ressel, konsultant ds. komunikacji społecznej MOPR w Gdańsku.
To zdanie jest ważne. Bo po pierwszej odpowiedzi Gdańskich Nieruchomości wielu mieszkańców mogło odnieść wrażenie, że najważniejszy jest pusty budynek. Teraz MOPR mówi: seniorzy nie znikają z pola widzenia.
Telefony do seniorów z św. Barbary 3 były „rozeznaniem”
Jednym z najbardziej nerwowych wątków tej sprawy były telefony do seniorów. Przedstawiciele stowarzyszenia mówili nam wcześniej, że po tych rozmowach wśród uczestników zrobiła się nieprzyjemna atmosfera. Seniorzy mieli być pytani, do jakiego ośrodka chcieliby się przenieść.
MOPR potwierdza, że takie rozmowy telefoniczne były prowadzone, ale tłumaczy ich cel inaczej.
Jak czytamy w odpowiedzi, działania pracowników MOPR „miały wyłącznie charakter rozeznania i służą przedstawieniu im oferty adekwatnej do potrzeb”. W grę wchodzą m.in. ośrodki wsparcia, usługi opiekuńcze czy posiłek.
Czyli z perspektywy MOPR nie było to wypychanie seniorów z placówki, tylko sprawdzanie, jak można zabezpieczyć ich sytuację od listopada 2026 roku.
Tyle że tu pojawia się problem komunikacji. Bo jeśli starsi ludzie po takich telefonach zaczynają się denerwować, to znaczy, że coś poszło nie tak. Nawet jeśli intencja była dobra.
„Żaden z seniorów nie zostanie pozostawiony”
Najmocniejsza deklaracja MOPR brzmi jednoznacznie.
Zapewniamy, że żaden z seniorów korzystających obecnie z usług placówki przy ul. Świętej Barbary nie zostanie pozostawiony bez realnej, dostępnej i dopasowanej do jego sytuacji alternatywy – przekazuje MOPR.
Ośrodek dodaje, że każda osoba ma być traktowana indywidualnie, z uwzględnieniem potrzeb zdrowotnych, społecznych i emocjonalnych. Padają też słowa o „trosce, szacunku i dbałości o poczucie bezpieczeństwa seniorów”.
To brzmi dobrze. I trzeba to uczciwie odnotować. Ale dobre zapewnienie nie rozwiązuje jeszcze najważniejszego pytania: czy uda się zachować wspólnotę, która przez lata powstała przy św. Barbary?
Czytaj też: Długie Ogrody bez parkingu podziemnego to katastrofa
Pomoc można przenieść. Relacje trudniej
MOPR wskazuje, że w Gdańsku działa 6 dziennych domów pomocy, oprócz placówki przy ul. św. Barbary. Każdy z nich ma działać osiem godzin, zapewniać ciepły posiłek oraz zajęcia aktywizujące i usprawniające.
Ośrodek przekazuje również, że „rozeznano możliwości i chęć uczęszczania” wszystkich 13 seniorów do innych ośrodków wsparcia mieszczących się w pobliżu ich miejsca zamieszkania. MOPR zaznacza przy tym, że uczestnicy nie pochodzą wyłącznie ze Śródmieścia, ale także z innych dzielnic Gdańska.
Na papierze to logiczne. Skoro senior mieszka bliżej innego ośrodka, można mu zaproponować inne miejsce. Tylko że życie seniora nie zawsze układa się według mapy.
Przy św. Barbary przez lata powstała grupa. Ludzie znają siebie, opiekunów, rytm dnia. Mają swoje miejsce przy stole, swoje rozmowy, swoje małe zwyczaje. Dla urzędu to może być organizacja wsparcia. Dla nich – codzienność.
Katarzyna Gregorkiewicz ze Stowarzyszenia „PERFECT” mówiła nam wcześniej, że część tych osób to seniorzy samotni.
Ci ludzie siedzą w domu, są samotni, nie mają do kogo otworzyć ust, nie mają z kim porozmawiać – mówiła.
I tego nie da się załatwić samym wskazaniem innego adresu.

Jest rozbieżność w terminach
W stanowisku MOPR pojawia się informacja, że prace remontowe mają rozpocząć się „jeszcze w bieżącym roku”. Tymczasem Gdańskie Nieruchomości wcześniej przekazały nam, że rozpoczęcie prac planowane jest w drugiej połowie 2027 roku, a roboty mają potrwać ponad rok.
To wymaga doprecyzowania.
Być może MOPR ma na myśli prace przygotowawcze, projektowe albo formalne. Być może Gdańskie Nieruchomości mówią o właściwych robotach budowlanych. Ale dla seniorów i stowarzyszenia takie różnice mają znaczenie. Bo inaczej wygląda spokojne przygotowanie zmian, a inaczej sytuacja, w której każdy urząd mówi trochę innym językiem.
Przy tak wrażliwej sprawie komunikat powinien być jeden, jasny i zrozumiały.
Nadzieja jest, ale konkret nadal potrzebny
Po odpowiedzi MOPR obraz sprawy jest pełniejszy. Wiemy już, że ośrodek deklaruje ciągłość wsparcia. Wiemy, że seniorzy mają nie zostać sami. Wiemy też, że urzędnicy rozeznają możliwości przeniesienia ich do innych form pomocy od listopada 2026 roku.
To jest dobra wiadomość.
Ale nadal zostaje pytanie, czy dobrze działająca placówka przy św. Barbary nie zostanie po prostu rozbita. Bo można zagwarantować posiłek, zajęcia i opiekę. Trudniej zagwarantować znajome twarze, zaufanie i poczucie, że starszy człowiek nie jest tylko sprawą do przesunięcia między instytucjami.
MOPR deklaruje „zachowanie ciągłości wsparcia, dla dobrostanu osób starszych”. Teraz potrzebne są konkrety: gdzie, kiedy, na jakich zasadach i czy seniorzy oraz stowarzyszenie usiądą do spokojnej rozmowy z miastem.
Bo remont można zaplanować w harmonogramie. Ludzkiego poczucia bezpieczeństwa – już nie tak łatwo.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





