Radni PiS chcą zdjęcia flag Ukrainy z gdańskich urzędów

Sprawa ukraińskich flag na gdańskich urzędach nie skończyła się na krótkiej odpowiedzi Aleksandry Dulkiewicz. Po naszym pytaniu do prezydent Gdańska i jej słowach „bez komentarza” do gry weszli radni Prawa i Sprawiedliwości. Barbara Imianowska, Przemysław Majewski i Andrzej Skiba złożyli interpelację w sprawie reakcji władz miasta na decyzję Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą uhonorowania UPA. Domagają się konkretów. I to już nie jest wymiana zdań pod koniec konferencji.

Najpierw pytanie, potem interpelacja

Przypomnijmy. Podczas poniedziałkowej konferencji w Gdańsku zapytaliśmy prezydent Aleksandrę Dulkiewicz o ukraińskie flagi wiszące na gdańskich urzędach. Chodziło o to, czy po aferze wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego miasto zamierza cokolwiek z nimi zrobić. To do władz Gdańska należy decyzja, czy budynki publiczne nadal będą przyozdobione symbolami Ukrainy.

Odpowiedź prezydent była krótka.

Bez komentarza. Konferencja prasowa się zakończyła – powiedziała Aleksandra Dulkiewicz.

Teraz temat wraca już w formie oficjalnej interpelacji.

Radni PiS chcą zdjęcia flag

W dokumencie datowanym na 1 czerwca 2026 roku radni PiS kierują do prezydent Gdańska interpelację „w sprawie reakcji władz Gdańska na skandaliczne decyzje prezydenta Ukrainy”. Pod pismem podpisali się Barbara Imianowska, Przemysław Majewski i Andrzej Skiba. Radni przypominają, że po 24 lutego 2022 roku Polska, samorządy i zwykli obywatele udzielili Ukrainie ogromnego wsparcia, a w Gdańsku symbolem tej solidarności były m.in. ukraińskie flagi przy urzędach publicznych i na pojazdach komunikacji miejskiej.

Tyle że – jak przekonują autorzy interpelacji – od tamtego czasu sytuacja się zmieniła. W piśmie pojawiają się napięcia wokół zboża, tragedia w Przewodowie i przede wszystkim decyzja Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek nazwy „Bohaterów UPA”. Radni piszą, że w przestrzeni publicznej liczba ukraińskich flag i tak już się zmniejszyła, a sami Ukraińcy mieszkający w Polsce wywieszają je rzadko. Dodają też, że trzeba oddzielić zwykłych uchodźców wojennych od ukraińskich elit politycznych.

Najważniejsze żądanie jest jednak jasne: radni chcą zdjęcia ukraińskich flag z urzędów.

W interpelacji pytają, czy władze Gdańska – biorąc pod uwagę stanowisko polskiego MSZ, prezydenta RP oraz działania innych miast, w tym Lublina – zamierzają zdjąć flagi Ukrainy z publicznych instytucji w Gdańsku. Wprost wskazują na budynki Urzędu Miejskiego i Rady Miasta Gdańska. Pada też żądanie: „domagamy się zdjęcia flag Ukrainy z urzędów”.

UPA wraca do centrum sporu

Sednem interpelacji jest decyzja Wołodymyra Zełenskiego z końca maja. Według treści pisma prezydent Ukrainy nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”. Radni przywołują uzasadnienie, zgodnie z którym miało chodzić o „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska” oraz docenienie zadań wykonywanych podczas obrony Ukrainy.

Dla polskiej opinii publicznej to nie jest techniczna nazwa jednostki. To symbol. Bardzo ciężki.

W interpelacji radni przypominają, że Zbrodnia Wołyńska była antypolską czystką etniczną przeprowadzoną przez ukraińskich nacjonalistów, a jej sprawcami były OUN-B i UPA. W piśmie przywołano także szacunki mówiące o około 100 tys. zamordowanych Polaków w latach 1942/1943-1945. Padają liczby: 40-60 tys. ofiar na Wołyniu, 30-40 tys. w Galicji Wschodniej i co najmniej 4 tys. na ziemiach dzisiejszej Polski.

To nie jest historia zamknięta w muzeum. W Gdańsku mieszkają potomkowie ofiar rzezi wołyńskiej. Są ludzie, którzy co roku spotykają się przy pomniku pamięci ofiar eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu. Dla nich niebiesko-żółta flaga na urzędzie, połączona z honorowaniem UPA przez ukraińskie państwo, nie jest neutralnym gestem.

Wystawa o Wołyniu w Odessie?

Interpelacja nie kończy się na flagach. Radni pytają także, czy Gdańsk powinien przygotować – na przykład wspólnie z Instytutem Pamięci Narodowej – wystawę dotyczącą ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, w tym UPA. Proponują, by taka ekspozycja mogła zostać pokazana w Odessie, partnerskim mieście Gdańska.

To mocny pomysł. Nie tylko zdjęcie symbolu z urzędu, ale też próba przeniesienia sporu na grunt edukacji historycznej. Radni pytają przy tym, jak władze partnerskiej Odessy podchodzą do honorowania UPA.

Jest w tym oczywiście polityczny nacisk na Dulkiewicz. Ale jest też realne pytanie: czy relacje partnerskie miast mają polegać tylko na ładnych zdjęciach, dyplomach i wzajemnych wizytach, czy również na rozmowie o sprawach najtrudniejszych?

Bo jeśli partnerstwo ma być szczere, to prawda o Wołyniu nie powinna być tematem odkładanym „na później”. To „później” trwa już za długo.

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent miasta Gdańska (FOTO: wbijamszpile.pl)
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent miasta Gdańska (FOTO: wbijamszpile.pl)

Dulkiewicz ma 14 dni

Radni pytają też Aleksandrę Dulkiewicz, jak ocenia decyzję Zełenskiego jako osoba, która krótko przed jej upublicznieniem była w Kijowie i odbierała nagrodę dla Gdańska. Chcą wiedzieć, czy prezydent podziela stanowisko polskiego MSZ, prezydenta RP oraz innych samorządów, w tym Lublina. W piśmie wskazano, że zgodnie z przepisami radni oczekują odpowiedzi w ciągu 14 dni.

I tu robi się ciekawie.

Bo na konferencji można było powiedzieć „bez komentarza” i zakończyć rozmowę. Na interpelację odpowiedzieć trzeba. Nie od razu, nie przy kamerach, ale trzeba. Urzędowo. Na piśmie. Z datą, podpisem i argumentami.

Gdańsk może więc utrzymywać, że flagi zostają. Może zdecydować o ich zdjęciu. Może zaproponować jakieś rozwiązanie pośrednie. Ale trudno będzie już udawać, że pytania nie ma.

Czytaj też: Nawrocki chce odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego

Kłopot większy niż flaga

Cała sprawa pokazuje coś więcej niż spór o kawałek materiału na maszcie. Po pierwszych miesiącach wojny ukraińskie flagi w polskich miastach były dla wielu ludzi prostym znakiem solidarności z ofiarami rosyjskiej agresji. W tamtym czasie nikt rozsądny nie miał wątpliwości, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Radni PiS sami w interpelacji podkreślają, że solidaryzują się z walczącą Ukrainą i popierają jej integralność terytorialną.

Ale solidarność nie oznacza amnezji. Nie oznacza też zgody na honorowanie formacji, która dla Polaków kojarzy się z ludobójstwem.

Zwykły mieszkaniec może tego wszystkiego nie śledzić codziennie. Ma swoje sprawy: praca, rachunki, dzieci, urząd, komunikacja. Ale kiedy idzie do budynku miejskiego i widzi flagę obcego państwa, ma prawo wiedzieć, dlaczego ona tam nadal wisi i czy władze miasta w ogóle zauważyły, że w ostatnich dniach polityczny kontekst się zmienił.

Na razie prezydent Gdańska wybrała milczenie. Radni PiS postanowili to milczenie przerwać formalnie.

Teraz ruch należy do Aleksandry Dulkiewicz.

Czytaj też: Ukraińskie flagi na urzędach Gdańska. Jest „odpowiedź” Dulkiewicz

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.