Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że będzie wnioskował o odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Powodem jest decyzja ukraińskiego przywódcy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Sprawa ma trafić pod obrady kapituły 8 czerwca. To już nie jest dyplomatyczny zgrzyt, ale otwarty polityczny spór o pamięć, symbole i granice polskiej cierpliwości.
Decyzja, która wywołała reakcję Warszawy
Karol Nawrocki nie ukrywał oburzenia. W rozmowie z dziennikarzami ocenił decyzję Wołodymyra Zełenskiego „bardzo krytycznie” i mówił, że przyjął ją „z wielkim smutkiem”. Chodzi o dekret, na mocy którego Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy otrzymało honorową nazwę „Bohaterów UPA”.
W dokumencie wskazano, że ma to służyć odnowieniu historycznych narodowych tradycji ukraińskiego wojska. Tyle że w Polsce takie uzasadnienie brzmi jak policzek. Zwłaszcza dla rodzin, które od pokoleń niosą pamięć o mordach dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach.
Nawrocki powiedział wprost, że w „rodzinie europejskiej” nie można gloryfikować ludzi odpowiedzialnych za mordowanie kobiet, dzieci i Polaków. Mocne słowa? Tak. Ale w tej sprawie trudno udawać, że chodzi tylko o wojskową nazwę na papierze.
Zobacz też: Nawrocki wybrał Kapińskiego na prezesa SN. Jest reakcja Cenckiewicza
Order Orła Białego pod znakiem zapytania
Wołodymyr Zełenski otrzymał Order Orła Białego 5 kwietnia 2023 roku. Decyzję podjął wtedy prezydent Andrzej Duda. W uzasadnieniu wskazano zasługi ukraińskiego przywódcy w pogłębianiu relacji między Polską a Ukrainą, rozwijaniu współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz obronie praw człowieka.
To najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Nie symboliczna przypinka do garnituru, ale order z bardzo ciężką historią i znaczeniem. Ustanowiono go w 1705 roku, a reaktywowano w 1921 roku. Przyznaje się go za wybitne zasługi cywilne i wojskowe dla Rzeczypospolitej, zarówno w czasie pokoju, jak i wojny.
Otrzymują go najwybitniejsi Polacy oraz najwyżsi rangą przedstawiciele państw obcych. Dlatego zapowiedź Nawrockiego ma znaczenie nie tylko polityczne. Dotyka prestiżu państwa i pytania, komu Polska składa najwyższy honor.
Czytaj także: Szpital odpowiada na protesty. Mocne oświadczenie i wyłączone komentarze
„Tlen dla rosyjskiej propagandy”
Prezydent Nawrocki stwierdził, że Zełenski swoją decyzją dostarczył „najlepszego materiału” rosyjskiej propagandzie. To jeden z najmocniejszych fragmentów jego wypowiedzi. Bo sprawa nie rozgrywa się w próżni. Ukraina walczy z Rosją, Polska od początku wojny była jednym z jej najważniejszych sojuszników, a zwykli Polacy otwierali domy, portfele i serca. Bez wielkich deklaracji. Po prostu.
I właśnie dlatego ta decyzja tak uderza.
Dla wielu ludzi w Polsce, szczególnie na wschodzie kraju i w rodzinach kresowych, UPA nie jest abstrakcyjnym skrótem z podręcznika. To nazwiska zamordowanych krewnych, opowieści dziadków, puste miejsca po wsiach, których już nie ma. Gdy słyszą o „Bohaterach UPA”, nie widzą wojskowej tradycji, tylko ranę, którą ktoś znów rozdrapuje. I jeszcze nazywa to honorem.
Nawrocki ocenił postawę ukraińskiego przywódcy jako „nierozsądną lub nierozważną”. W dyplomacji to i tak określenia dość powściągliwe. Między Warszawą a Kijowem od dawna wiadomo, że temat pamięci historycznej nie jest dodatkiem do polityki. On potrafi wejść do głównego nurtu z hukiem.
Melnyk i kolejny sygnał z Kijowa
Decyzja o nazwie jednostki nie pojawiła się samotnie. Kilka dni wcześniej, z udziałem Wołodymyra Zełenskiego i najwyższych władz Ukrainy, dokonano przeniesienia oraz pochówku szczątków Andrija Melnyka, jednego z przywódców ukraińskich nacjonalistów.
Dla Kijowa może to być element budowania własnej opowieści narodowej w czasie wojny. Dla Warszawy – i przede wszystkim dla wielu polskich rodzin – to sygnał, że Ukraina nadal nie rozumie, jak głęboko w polskiej pamięci tkwi temat UPA. Albo rozumie, ale uznaje, że własna polityka historyczna jest ważniejsza. Żadna z tych wersji nie brzmi dobrze.
Tu nie chodzi o oczekiwanie, że Ukraina będzie pisać historię pod polskie dyktando. Chodzi o elementarną wrażliwość wobec państwa, które udzieliło jej ogromnego wsparcia. Także wtedy, gdy było to politycznie kosztowne i społecznie trudne.
Zobacz również: Ustawa antySLAPP trafiła do komisji. Sejm zajmie się uciszaniem debaty
Kapituła zbierze się 8 czerwca
Posiedzenie kapituły Orderu Orła Białego w tej sprawie zaplanowano na 8 czerwca. To tam ma zostać rozpatrzony wniosek prezydenta Nawrockiego. Sam fakt uruchomienia takiej procedury pokazuje, że konflikt wszedł na poziom instytucjonalny.
Nie chodzi już o jedną ostrą wypowiedź przed kamerami. Chodzi o możliwe odebranie najwyższego polskiego odznaczenia prezydentowi kraju, który jeszcze niedawno przedstawiano jako symbol oporu wobec rosyjskiej agresji i ważnego partnera Polski.
Politycznie będzie to decyzja trudna. Ale Nawrocki jasno postawił sprawę: według niego nie można jednocześnie korzystać z polskiego uznania i honorować tradycji, która dla Polaków oznacza pamięć o zbrodniach.

W chwili objęcia urzędu Prezydenta RP przez Karola Nawrockiego w skład kapituły wchodzili: Michał Kleiber (Kanclerz Orderu), Zofia Romaszewska (Sekretarz Kapituły), Adam Bujak, Bronisław Wildstein. Po objęciu urzędu Prezydenta w jej skład wszedł również Karol Nawrocki jako Wielki Mistrz Orderu.
Pamięć wraca w najgorszym momencie
Ta sprawa pokazuje, że nawet wojna i wspólny przeciwnik nie kasują historii. Można budować sojusze, podpisywać deklaracje, mówić o bezpieczeństwie Europy. Ale gdy pojawia się UPA, w Polsce natychmiast wracają emocje. Bardzo konkretne, rodzinne, bolesne.
Dla przeciętnego obywatela oznacza to coś jeszcze. Coraz trudniej wytłumaczyć, dlaczego Polska ma bezwarunkowo wspierać państwo, którego władze nie potrafią uszanować polskiej pamięci. Pomoc Ukrainie miała szerokie poparcie, bo była ludzka i oczywista. Ale zaufanie nie jest dane raz na zawsze.
Zełenski podjął decyzję, którą w Kijowie zapewne uznano za element własnej tradycji wojskowej. W Warszawie została odebrana zupełnie inaczej. Jako gest w stronę ludzi, których Polska nie może i nie powinna uznać za bohaterów.
I tu właśnie zaczyna się problem. Nie drobny. Państwowy.
mn





