Mróz ścina rzeki, ale w IMGW temperatura rośnie. Zwolniono przewodniczącą „Solidarności”. Związek mówi wprost: to może skończyć się strajkiem. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej to nie jest zwykły urząd. To strategiczna instytucja państwa. Odpowiada za prognozy, ostrzeżenia, bezpieczeństwo hydrologiczne. Tymczasem w środku trwa ostry spór.
Zwolnienie w trakcie sporu
26 stycznia organizacja zakładowa NSZZ „Solidarność” weszła w spór zbiorowy z dyrekcją. Chodzi o postulaty płacowe i warunki pracy. Zamiast rozmów pojawiła się decyzja o zwolnieniu przewodniczącej związku.
Agnieszka Harasimowicz pracowała w IMGW 23 lata. Meteorolog. Doświadczony specjalista. Została zwolniona pod zarzutem niewykonania polecenia służbowego. Miała w kilka dni przygotować szczegółowe sprawozdanie z półrocznej pracy. Związkowcy mówią wprost: termin był niewykonalny. A decyzja dyrekcji to „wyciągnięcie zawleczki z granatu”.
Stoimy na progu strajku – powiedziała Harasimowicz podczas konferencji 16 lutego.
Atmosfera jest napięta. I trudno się dziwić. Zwolnienie przewodniczącej w trakcie sporu zbiorowego to ruch, który zawsze budzi emocje. Czy to naprawdę przypadek?
Od dialogu do konfrontacji
Z relacji związkowców wynika, że początek współpracy wyglądał inaczej. W 2024 roku dyrektor miał deklarować otwartość. Miał być dialog. Miało być porozumienie. W styczniu 2025 roku coś się zmieniło. Tak twierdzą przedstawiciele „Solidarności”. Mówią o zerowym dialogu. O konfrontacji. O szykanach wobec działaczy.
To poważne zarzuty. Zwłaszcza że chodzi o instytucję publiczną, podległą ministrowi infrastruktury. Region Gdański NSZZ „S” wysłał 11 lutego pismo do ministra Dariusza Klimczaka. Związkowcy apelują o przywrócenie dialogu społecznego. Pismo trafiło też do premiera Donalda Tuska. W ocenie związku eskalacja konfliktu w instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo państwa jest sprzeczna z interesem publicznym.
To mocne słowa. Ale sytuacja jest poważna.
Sześć postulatów i 1800 zł podwyżki
Spór nie dotyczy wyłącznie jednej osoby. „Solidarność” przedstawiła sześć postulatów. Kluczowy to przywrócenie przewodniczącej do pracy.
Drugi dotyczy pieniędzy. Związek domaga się podwyżek o 1800 zł. Wskazuje na zapóźnienia płacowe. Inflacja w ostatnich latach sięgała kilkunastu proc. rocznie. Płace w gospodarce rosły szybciej niż w instytucie. Do tego dochodzi postulat transparentnej polityki zatrudniania i awansów. Chodzi o stanowiska kierownicze i eksperckie. W instytucie badawczym to sprawa kluczowa. Tu pracują wysokospecjalistyczne kadry. Meteorolodzy, hydrolodzy, analitycy.
Nie są to przypadkowe etaty. To ludzie, od których zależą ostrzeżenia przed powodzią czy gwałtowną burzą.
Czytaj więcej: Solidarność rusza na wojnę z Zielonym Ładem
Referendum coraz bliżej
Zgodnie z przepisami związek może rozpisać referendum strajkowe. Jeśli większość opowie się za protestem, możliwy jest strajk.
W praktyce oznaczałoby to paraliż części zadań instytutu. Nawet jeśli nie całkowity, to symbolicznie bardzo mocny. IMGW odpowiada za system ostrzegania kraju. Każde zakłócenie pracy budzi pytania o bezpieczeństwo.
Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” zapowiada wniosek do Państwowej Inspekcji Pracy. Kontrola ma dotyczyć sytuacji w instytucie. Na razie nie ma informacji o próbie mediacji. A czas działa na niekorzyść obu stron. Zima trwa. Pogoda bywa nieprzewidywalna. Instytut powinien skupiać się na prognozach, nie na wewnętrznej wojnie.
W państwowych instytucjach napięcia się zdarzają. Ale gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo kraju, konflikt nabiera innego wymiaru. IMGW to nie firma od marketingu. To element systemu ostrzegania państwa. Jeśli dojdzie do strajku, będzie to sygnał, że dialog w instytucji publicznej zawiódł. A to już problem nie tylko dyrekcji i związkowców, ale całego państwa.
Zobacz też: 45. rocznica powstania „Solidarności”. Nowak: zagrożona jest godność narodu
mn






