Piotr W. zabrał głos. Obrońcy i policja przedstawiają sprzeczne relacje (FOTO: KSP Warszawa))

Piotr W. zabrał głos. Obrońcy i policja przedstawiają sprzeczne relacje

Piotr W. w podpisanym oświadczeniu domaga się kontaktu z żoną i obrońcami oraz wyraża obawy o swoje życie i zdrowie. Jego adwokaci przekazali, że spotkali się z nim dopiero ponad dobę po zatrzymaniu, w obecności policjantów. Komenda Stołeczna Policji zaprzecza blokowaniu dostępu do pomocy prawnej i twierdzi, że mężczyzna wcześniej sam jej odmawiał.

„Chcę mieć dostęp do moich obrońców”

Podczas briefingu prasowego mec. Magdalena Prządka-Leszczyńska odczytała oświadczenie podpisane przez Piotra W. Zatrzymany opisał w nim swoje dolegliwości, warunki pobytu w szpitalu i zastrzeżenia dotyczące postępowania wobec niego.

„Ja, Piotr W., oświadczam, że od momentu zatrzymania nie mam kontaktu z żoną. Domagam się takiego kontaktu, chcę mieć w tej sprawie obrońców, których ustanowiła moja żona. Chcę mieć dostęp do moich obrońców. Nikt nie mówi o planowanych czynnościach. Nie otrzymałem kopii protokołu zatrzymania. Po zatrzymaniu, w szpitalu nie wykonano mi żadnych badań. Byłem zbyt słaby, by racjonalnie wyrazić na to zgodę. Nie zrobiono mi TK, nie konsultował mnie neurolog. Czuję się słabo, bardzo boli mnie głowę, mam ranę. Czuję się zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę. Nie przyjmuję posiłków. W szpitalu byłem cały czas skuty kajdankami. Mam zranione nadgarstki. Jest przy mnie cały czas kilku policjantów, zabójców tak nie traktują. Ja nie powiedziałem, że nie chcę obrońcy, ale że nie ufam nikomu. Nikt mi nie powiedział, że chodzi o mec. Leszczyńską, mec. Malewskiego i mec. Majkowską. Jednocześnie wskazuję, że miałem przy sobie pieniądze, ale tylko część pieniędzy została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy”.

Chodzi o interwencję 16 października przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Policja twierdzi, że zaatakował funkcjonariuszkę i miał przy sobie nóż. Adwokaci alarmowali później, że nie mogą się z nim skontaktować.

Spotkanie w kajdankach, przy pięciu policjantach

Obrońcy uzyskali kontakt z zatrzymanym w piątek mężczyzną następnego dnia, wczesnym popołudniem. Jak relacjonowała mec. Prządka-Leszczyńska, czekali na to ponad 24 godziny od zatrzymania, choć o spotkanie zabiegali od godz. 15.00 poprzedniego dnia.

Według adwokata w pomieszczeniu początkowo znajdowało się siedmiu policjantów. Dwóch wyszło, ale pozostałych pięciu było obecnych podczas pierwszego kontaktu Piotra W. z obrońcami. Mężczyzna przez cały czas pozostawał w kajdankach. Osoba wprowadzająca prawników tłumaczyła te warunki względami bezpieczeństwa.

Mec. Prządka-Leszczyńska podkreśliła, że wcześniej nie spotkała się z taką sytuacją, również prowadząc sprawy o zbrodnie. Stan Piotra W. określiła jako „tragiczny”. Mówiła o ranie na głowie, zawrotach głowy i bardzo złym samopoczuciu zatrzymanego. Przekazała też, że jego zastrzeżenia obrońcy przyjęli na piśmie.

KSP zaprzecza blokowaniu kontaktu

Kilkanaście minut przed briefingiem Komenda Stołeczna Policji opublikowała komunikat wraz z nagraniem. Przedstawiła w nim inną wersję wydarzeń dotyczących dostępu do adwokata.

„Policja nie blokowała, ani nie uniemożliwia kontaktu zatrzymanego z adwokatem!” – napisano w oświadczeniu.

KSP utrzymuje, że Piotr W. od początku odmawiał kontaktu z adwokatem lub pełnomocnikiem prawnym, a decyzję zmienił dopiero później. Według policji nie chciał również podać swoich danych osobowych, także podczas badań w szpitalu.

„Policja respektuje prawa zatrzymanego i realizuje obowiązujące procedury. Nie może zmusić go do skorzystania z pomocy prawnej wbrew jego woli” – przekazała komenda.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Wbijam Szpile poleca

W tym samym temacie

Wybierz kolejny artykuł
Ładowanie zdjęcia