Ponad 300 mln zł. Tyle – według publicznych deklaracji – ma kosztować system FALA po 2026 roku. Projekt, który miał uprościć życie pasażerom w całym województwie pomorskim, dziś jest przedmiotem wniosku o kontrolę Najwyższej Izby Kontroli. A w tym samym czasie Urząd Marszałkowski w oficjalnym piśmie przyznaje, że prezes spółki odpowiedzialnej za FALĘ nie składa oświadczenia majątkowego i nie ma obowiązku jego publikacji. Jeśli ktoś szuka symbolu tego, jak w Polsce potrafią funkcjonować publiczne pieniądze – właśnie go znalazł.
Portal wbijamszpile.pl napisał wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Chcieliśmy między innymi wiedzieć, czy prezes InnoBaltica sp. z o.o., spółki odpowiadającej za system FALA, składa oświadczenie majątkowe i czy jest ono dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Odpowiedź z 7 kwietnia 2026 r. jest jednoznaczna: oświadczenia „nie są publikowane i nie są dostępne w BIP” . Prezes nie składa ich również do Urzędu Marszałkowskiego .
Dlaczego? Bo – jak wyjaśnia urząd – InnoBaltica nie jest wojewódzką osobą prawną w rozumieniu ustawy o samorządzie województwa. A skoro tak, jej zarząd nie ma obowiązku składania oświadczeń majątkowych .
Prawo zostało przywołane. Sprawa – w sensie formalnym – zamknięta.
Tylko że mówimy o spółce, która zarządza jednym z najdroższych i najbardziej kontrowersyjnych projektów transportowych w regionie.
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
System, który miał łączyć
FALA miała być przełomem. Jedno narzędzie do planowania podróży i rozliczania przejazdów w całym województwie pomorskim. Bez potrzeby kupowania kilku biletów, bez studiowania taryf różnych przewoźników. System sam zbiera dane o przejechanej trasie i optymalizuje koszt.
Brzmi rozsądnie. I w teorii takie rozwiązania działają w wielu europejskich metropoliach.
Problem w tym, że wokół FALI od miesięcy narasta krytyka. Pasażerowie zgłaszają błędy w naliczaniu opłat, trudności techniczne, problemy z rejestracją przejazdów. Każda taka sytuacja to irytacja, a czasem realna strata pieniędzy.
Gdy system zawodzi, zawodzi nie abstrakcyjną strukturę informatyczną, ale konkretnych ludzi. Studenta jadącego na uczelnię. Matkę z dzieckiem przesiadającą się między autobusami. Pracownika, który po prostu chce zdążyć do biura.
Zobacz też: Ustawa metropolitalna dla Pomorza. 500 mln zł poza kontrolą
300 mln zł i pytania bez odpowiedzi
Do tego dochodzi kwestia kosztów. Poseł PiS Kacper Płażyński ogłosił, że po 2026 roku system FALA ma kosztować ponad 300 mln zł. Złożył wniosek o kontrolę Najwyższej Izby Kontroli w spółce InnoBaltica. Kontrola ma objąć celowość, gospodarność, rzetelność i zgodność z prawem przy wdrażaniu projektu.
Ponad 300 mln zł. To kwota, za którą można wybudować szkoły, wyremontować drogi, dofinansować transport lokalny w mniejszych gminach. Tymczasem pieniądze te trafiają do systemu, który – delikatnie mówiąc – nie cieszy się powszechnym entuzjazmem.
W takiej sytuacji naturalne jest pytanie o nadzór. O kontrolę. O standardy przejrzystości.
„Nie ma obowiązku”
W piśmie urząd tłumaczy, że mechanizmy transparentności wobec członka zarządu wynikają z uchwał walnych zgromadzeń, rad nadzorczych oraz kontraktów menadżerskich. To tam określane są zasady wynagradzania, premiowania, zakaz konkurencji czy kary umowne .
Jednocześnie wprost zaznaczono, że organy spółki i jej właściciele nie są uprawnieni do monitorowania innych składników majątku członka zarządu .
Czyli – w uproszczeniu – kontrola jest wewnętrzna i kontraktowa. Publicznej jawności oświadczenia majątkowego nie ma, bo nie ma takiego obowiązku ustawowego.
I tu pojawia się zasadniczy problem. W klasycznych spółkach miejskich składanie oświadczeń majątkowych przez osoby zarządzające jest standardem. To element elementarnej przejrzystości. Mieszkaniec może wejść do BIP i sprawdzić, jak wygląda majątek osoby, która zarządza publicznymi pieniędzmi.
W przypadku InnoBaltica – nie może.
Zobacz też: Prezes GAiT z dochodem 530 tys. zł. Majątek wyceniany na 3,6 mln zł
Rotacja i brak ciągłości
Spółka przechodzi też zmiany kadrowe. Po trzech latach pracy z funkcji prezesa zrezygnował Radomir Matczak. Od 1 kwietnia stanowisko objęła Dagmara Kleczewska. Zmiany personalne w spółkach samorządowych nie są niczym nadzwyczajnym. Problem pojawia się wtedy, gdy towarzyszy im brak pełnej przejrzystości.
Prezesi się zmieniają. System kosztuje. Pasażerowie zgłaszają problemy. Politycy składają wnioski do NIK.
A obywatel nie ma nawet podstawowego narzędzia kontroli w postaci jawnego oświadczenia majątkowego.
Ciężar dla regionu
FALA nie jest projektem z boku. To system, który ma realny wpływ na funkcjonowanie metropolii. Jeżeli działa wadliwie, zniechęca do korzystania z transportu publicznego. Jeżeli kosztuje setki milionów złotych, obciąża budżet samorządów, a pośrednio – każdego mieszkańca.
Można oczywiście powiedzieć: wszystko odbywa się zgodnie z prawem. I to prawda.
Tylko że przy projektach tej skali minimum prawne bywa niewystarczające. Standardy jawności powinny rosnąć proporcjonalnie do kwot i znaczenia przedsięwzięcia.
Dziś wokół FALI kumulują się trzy wątki: wysokie koszty, problemy techniczne i brak publicznej przejrzystości majątkowej zarządu spółki. Każdy z nich osobno byłby powodem do dyskusji. Razem tworzą mieszankę, która musi budzić niepokój.
Jeżeli Najwyższa Izba Kontroli rozpocznie postępowanie, poznamy twarde dane o wydatkach i procedurach. Ale nawet najbardziej szczegółowy raport nie zastąpi podstawowej zasady: kto zarządza publicznymi milionami, powinien być gotów na pełną jawność.
Dziś tej jawności po prostu nie ma.
Wspólnicy InnoBaltica
- Samorząd Województwa Pomorskiego
- Gdańsk
- Gdynia
- Słupsk
- Gmina Chojnice
- Gmina Miejska Tczew
- Gmina Miasta Lębork
- Gmina Miasta Puck
- Gdański Uniwersytet Medyczny
- Uniwersytet Gdański
- Politechnika Gdańska
- MZK Wejherowo
- Władysławowo
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.
mn





