Tusk w turbanie. Słońce Peru awansuje na maharadżę (FOTO: PTI_News/X)

Tusk w turbanie. Słońce Peru awansuje na maharadżę

Donald Tusk pojechał do Indii rozwijać współpracę gospodarczą, a przy okazji rozwinęła mu się kolekcja nakryć głowy. W Bengaluru gospodarze wręczyli premierowi czerwono-złoty turban z białym pióropuszem oraz szal. Peruwiańska czapka dostała właśnie poważnego konkurenta. Tym razem z królewskim rodowodem.

Do uroczystego powitania doszło 23 października podczas polsko-indyjskiego spotkania biznesowego. Tuska uhonorował szef rządu stanu Karnataka, D.K. Shivakumar. Polski premier przekazał później, że usłyszał od gospodarza: „Teraz jesteś naszym maharadżą”. I tak oto delegacja gospodarcza wzbogaciła się o element monarchistyczny.

Co właściwie wylądowało na głowie premiera? Według relacji PAP nakrycie przypomina Mysore Peta, nazywane również Mysuru Peta. To ceremonialny turban związany z Majsurem w stanie Karnataka. Warto zachować słowo „przypomina”, bo dokładnej odmiany prezentu nie potwierdzono w tej relacji. Królewska tradycja, do której nawiązuje, jest za to dobrze opisana.

Oficjalny serwis władz dystryktu Mysuru wyjaśnia, że dawni władcy nosili turbany z jedwabiu, bogato zdobione biżuterią i złotą nicią. Zakładali je między innymi podczas durbaru, czyli uroczystych zgromadzeń dworskich. Dziś Mysuru Peta wręcza się zasłużonym osobom i ważnym gościom jako wyraz szacunku. Gospodarze mówią takim gestem: jesteś dla nas kimś szczególnym.

Donald Tusk szokuje Polaków

Polski odbiorca widzi natomiast premiera z pióropuszem i już szuka przycisku „udostępnij”. Dyplomacja międzykulturowa bywa trudna, zwłaszcza gdy po drugiej stronie czeka internet.

Historia ma jeszcze lepszy szczegół. R.G. Singh z fundacji Ramsons Kala Pratishtana, opisując tradycję w „Star of Mysore”, przywołuje dawne dworskie instrukcje dotyczące ubioru. Określano w nich kolor płaszcza i spodni, wymiary szarfy oraz obowiązek noszenia turbanu. Muzycy próbujący uzyskać zwolnienie z wymaganego stroju spotykali się z odmową.

Krótko mówiąc, na dworze obowiązywał regulamin. Nawet artysta nie mógł wejść i powiedzieć, że on tylko na chwilę, zagra dwa utwory i wychodzi. Co ciekawe, Singh zaznacza, że odwiedzający dwór dygnitarze byli zwolnieni z tego rygoru. Tusk nie musiał więc zdawać historycznego egzaminu z garderoby. Przyjął współczesny gest gościnności — wraz z całym pakietem fotograficznych konsekwencji.

Samo bogate zdobienie też pasuje do dworskiej tradycji. Muzeum Isabelli Stewart Gardner opisuje sarpech jako ozdobę noszoną z przodu turbanu przede wszystkim przez przedstawicieli arystokracji. Nie przesądza to, jak fachowo nazwać dekorację konkretnego prezentu Tuska, ale tłumaczy, skąd w takich nakryciach głowy jubilerski rozmach. Dawny władca miał być rozpoznawalny, zanim jeszcze ktokolwiek zdążył odczytać jego wizytówkę.

Tusk jak maharadża

A co z maharadżą? Samo słowo pochodzi z sanskrytu i oznacza „wielkiego króla”. W opisanej sytuacji należy je rozumieć jako ceremonialny komplement gospodarza. Z relacji nie wynika, żeby Tusk otrzymał formalny tytuł. Zwolennicy monarchii muszą więc jeszcze poczekać, a koalicjanci nadal mogą mieć własne zdanie.

Premier sam podchwycił żart. W swoim wpisie zadeklarował gotowość do poświęceń dla polskich przedsiębiorstw zdobywających indyjski rynek. Trzeba przyznać, że tym razem ryzyko wizerunkowe przyjął dosłownie na własną głowę.

Za całą oprawą stoi jednak konkretna misja gospodarcza: Tuskowi towarzyszą przedstawiciele około stu polskich firm, a rozmowy w Bengaluru dotyczą między innymi technologii informatycznych oraz sektora kosmicznego. To według efektów tej współpracy warto będzie oceniać podróż. Turban zapewnia fotografię. Kontrakty muszą zapewnić negocjatorzy.

W 2008 roku była czapka z Peru. W 2026 roku jest turban z Indii. Jeśli polski eksport będzie rozwijał się równie konsekwentnie jak garderoba dyplomatyczna Donalda Tuska, przedsiębiorcy powinni wrócić zadowoleni.

Pozostaje tylko dopilnować, żeby z tej wizyty najdłużej pracowały polskie firmy. Twórcy memów swój materiał już dostali.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Wbijam Szpile poleca

W tym samym temacie

Wybierz kolejny artykuł
Ładowanie zdjęcia