W sobotę 19 lipca o godz. 12:00 na Targu Węglowym w Gdańsku odbędzie się protest pod hasłem „STOP IMIGRANTOM”. Wydarzenie organizowane jest przez Michała Urbaniaka oraz środowiska związane z Konfederacją. Uczestnicy chcą zamanifestować sprzeciw wobec nielegalnej imigracji oraz planowanego wejścia w życie unijnego paktu migracyjnego. Główne postulaty: bezpieczne granice, kontrola nad własną polityką migracyjną, obrona suwerenności.
Ciekawe fakty:
- Unijny pakt migracyjny ma wejść w życie w 2026 roku. Przewiduje relokację lub opłaty – 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego imigranta.
- Tylko w 2024 roku Straż Graniczna odnotowała ponad 25 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią.
- Niemcy potwierdziły, że ich służby zawracają imigrantów na terytorium Polski w ramach tzw. readmisji uproszczonej.
Kto dziś naprawdę decyduje o naszych granicach? Protest w Gdańsku
Wydarzenie w Gdańsku nie jest odosobnione. To część ogólnopolskiego protestu zaplanowanego na 19 lipca. Organizatorzy podkreślają: chodzi o bezpieczeństwo Polaków. W ich ocenie Unia Europejska narzuca Polsce rozwiązania, które zagrażają stabilności kraju.
Nie chodzi tylko o statystyki. Wyobraź sobie, że twoja gmina ma obowiązek przyjąć cudzoziemców, mimo że nikt cię o to nie zapytał. Taka może być rzeczywistość po 2026 roku.
Wielu Polaków pamięta już problemy związane z brakiem integracji cudzoziemców w Europie Zachodniej. Zamachy, getta, no-go zones – to nie fikcja. To codzienność miast takich jak Bruksela, Paryż czy Sztokholm. Gdańsk? Warszawa? To jeszcze nie teraz. Ale dla organizatorów protestu to kwestia czasu, jeśli nic się nie zmieni.
Czy można zatrzymać pakt migracyjny?
Teoretycznie – tak. Polski rząd może podważyć niektóre zapisy na forum unijnym lub zaskarżyć je do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ale to wymaga woli politycznej, współpracy państw regionu i presji społecznej.
Dlatego – według protestujących – demonstracje mają znaczenie. Pokazują opór społeczny wobec rozwiązań narzucanych z Brukseli. I nie chodzi tylko o emocje. Węgry już ogłosiły, że nie będą wykonywać postanowień paktu migracyjnego. Czechy również sygnalizują zastrzeżenia.
Czy Polska do nich dołączy?
Zobacz też: „Nasi chłopcy” to nie nasi? Poseł Szymański nie ma złudzeń
Kto działa, kto reaguje?
Dobrym przykładem inicjatywy jest kampania społeczna „Granica to nie fikcja” prowadzona przez Fundację Odpowiedzialna Polityka. Organizacja monitoruje działania unijnych instytucji, publikuje analizy prawne i prowadzi konsultacje z samorządami. Ich celem jest zabezpieczenie prawa Polski do samodzielnego decydowania o polityce migracyjnej.
Również niektóre środowiska akademickie zaczynają podejmować temat wpływu migracji na bezpieczeństwo lokalne. To dobry sygnał. Debata nie może toczyć się tylko w gabinetach eurokratów.
Czytaj też: Urbaniak: wotum zaufania to polityczne show
mn






