Chińczycy budują „tamę stulecia” w Tybecie (FOTO: canva)

Chińczycy zbudują „tamę stulecia” w Tybecie

Pekin rozpoczął realizację największej inwestycji hydrotechnicznej w swojej historii. W południowo-zachodnim Tybecie ruszyła budowa gigantycznej tamy i elektrowni wodnej na rzece Yarlung Zangpo. Projekt o wartości 170 mld dolarów, który nazwano „projektem stulecia”, ma zmienić układ energetyczny Azji. Deklarowany cel: 300 mld kWh energii rocznie. Ale dla wielu sąsiadów i obserwatorów to przede wszystkim zagrożenie.

Trzy szybkie fakty:

  • Tama powstaje na strategicznej rzece, która dalej zasila indyjską Brahmaputrę.
  • Projekt ma objąć pięć elektrowni kaskadowych i zakończyć się w latach 30.
  • Pekin zapewnia o „braku wpływu” na środowisko, ale organizacje alarmują.

Budowa ruszyła z pompą

Chińskie państwowe media z triumfem poinformowały o uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod nową tamę. W wydarzeniu uczestniczył osobiście premier Li Qiang. Projekt realizowany jest w Regionie Autonomicznym Tybetu i ma kluczowe znaczenie dla ogólnokrajowej strategii energetycznej Chin. Jak podaje agencja Xinhua, całkowity koszt inwestycji sięga 1,2 bln juanów.

Yarlung Zangpo to jedna z najdłuższych i najważniejszych rzek regionu. Jej wody płyną z lodowców Tybetu przez Chiny, Indie i Bangladesz. To rzeka o ogromnym znaczeniu nie tylko przyrodniczym, ale i geopolitycznym.

Premier Li określił tamę jako „projekt stulecia”. Jej podstawowe założenia to budowa pięciu wielopoziomowych elektrowni wodnych. Całość ma dostarczać energię do centralnych i wschodnich regionów Chin, ale także wspierać Tybet. Kluczowy cel to zwiększenie samowystarczalności energetycznej Chin i przyspieszenie transformacji ku neutralności węglowej.

Indie patrzą z niepokojem

Rzeka Yarlung Zangpo po przekroczeniu granicy z Indiami przybiera nazwę Siang, a następnie staje się Brahmaputrą – jedną z najważniejszych rzek północno-wschodnich Indii. Już na początku roku New Delhi zgłosiło swoje obawy wobec chińskich planów budowlanych. Władze indyjskie zapowiedziały „monitorowanie sytuacji” oraz „wszelkie konieczne działania” w obronie własnych interesów wodnych.

Eksperci ostrzegają, że tama może mieć poważne skutki dla przepływu wód w dolnym biegu rzeki. Zmniejszenie ilości wody, zmiana jej jakości lub rytmu dopływu może uderzyć w rolnictwo i dostęp do wody w Indiach i Bangladeszu.

Czytaj więcej: Polacy rezygnują z galerii handlowych. Nowe dane

Kwestie wodne od dawna są punktem zapalnym w relacjach pomiędzy Pekinem a New Delhi. Oprócz konfliktów granicznych, to właśnie zarządzanie rzekami transgranicznymi coraz częściej staje się przedmiotem dyplomatycznych napięć. Tama na Yarlung Zangpo może być testem dla regionalnej równowagi sił.

Organizacje biją na alarm

Oprócz obaw geopolitycznych pojawiły się też głosy sprzeciwu ze strony organizacji ekologicznych. Międzynarodowe stowarzyszenia, jak International Campaign for Tibet, ostrzegają przed skutkami dla ekosystemu Płaskowyżu Tybetańskiego. Rzeka zasila nie tylko ludzi, ale i unikalne gatunki fauny i flory. Tamowanie naturalnego biegu może doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

Rząd chiński bagatelizuje te zarzuty, twierdząc, że projekt został opracowany z zachowaniem najwyższych standardów środowiskowych. Pekin zapewnia, że nie będzie „znaczącego wpływu” na środowisko naturalne, a rzeka zostanie „zrównoważenie wykorzystana”.

Tymczasem informacja o rozpoczęciu budowy wywołała poruszenie na giełdach. Akcje firm budowlanych i inżynieryjnych w Chinach odnotowały gwałtowne wzrosty, co tylko potwierdza skalę i znaczenie tej inwestycji.

Choć premier Li i chińskie media prezentują projekt jako symbol potęgi i innowacyjności, to dla sąsiadów – zwłaszcza Indii – tama może oznaczać nową formę presji. A dla Tybetu i całego regionu – ekologiczny eksperyment, którego skutki trudno przewidzieć.

Zobacz też: 11 ofiar śmiertelnych po wypadku szkolnego autobusu w Chinach

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.