Półwysep Helski dusi się w korkach. Czas utrudnić tam wjazd? (FOTO: canva)

Półwysep Helski dusi się w korkach. Czas utrudnić tam wjazd?

Półwysep Helski dusi się pod naporem turystów i nawet nie przeszkadza temu fatalna pogoda. Co lato powtarza się ten sam dramat: korki nie do przebycia, przepełnione pociągi, brak alternatywnej komunikacji. Dojazd nad morze zamiast relaksu przypomina ekspedycję w warunkach oblężenia. Skoro nie potrafimy zapewnić mieszkańcom i przyjezdnym sprawnej komunikacji publicznej, może pora rozważyć powrót do rozwiązania znanego z przeszłości – wjazdu tylko dla uprzywilejowanych.

Trzy szybkie fakty:

  • W sezonie Półwysep Helski odwiedza dziennie nawet 25 tys. osób, a Hel ma zaledwie nieco ponad 2500 mieszkańców.
  • Modernizacje linii kolejowej nic nie zmieniły – pociągi dalej stoją na mijankach, a bilety odstraszają.
  • W latach PRL Hel był strefą zmilitaryzowaną – wjazd możliwy tylko na przepustki.

Zamknięty Hel był… wygodniejszy

Choć dziś trudno to sobie wyobrazić, Hel przez dekady był strefą wojskową. Bez specjalnej przepustki nikt tam nie wjeżdżał. Efekt? Brak tłumów, zero korków, względna cisza i porządek. Oczywiście, były też minusy – ograniczony dostęp dla obywateli PRL – ale coś za coś. Teraz każdy może przyjechać, i wszyscy przyjeżdżają naraz. To właśnie dostępność zabiła ten wrażliwy teren.

Dziś półwysep przypomina komunikacyjny poligon. Kiedyś miejsce to słynęło z ciszy i dzikiej przyrody. Dziś królują tam samochody, rowery i zadeptane ścieżki. Tłumy turystów jednodniowych, często ignorujących lokalne zasady i środowisko, powodują chaos trudny do ogarnięcia.

W miniony weekend na Półwyspie Helskim zorganizowano wydarzenia kulturalne, które zakorkowały jedyną drogę. To był dramat. Przejazd w godzinach szczytu zajmował 2 godziny.

Linia 213 zawiodła, autobusy nie istnieją, zatoka martwa

Od lat mówi się o modernizacji linii kolejowej Reda–Hel. I choć prędkość teoretycznie wzrosła, to realnie nic się nie zmieniło – pociągi dalej stoją, kursy są nieliczne, a miejsca przy peronach za krótkie na dłuższe składy. Poza sezonem kursuje raptem kilkanaście par pociągów. Latem ciut więcej, ale i tak tłum jest nie do ogarnięcia. Pasażerowie są odsyłani z kwitkiem. Kolejarze mówią o „niezabieralności”.

O komunikacji autobusowej na Helu nawet się nie mówi – bo jej nie ma. Z kolei transport wodny – który funkcjonował jeszcze dekadę temu jako tramwaj wodny z Trójmiasta – zniknął. Samorządy uznały, że to zbyt drogie. Tymczasem rejs z Gdyni do Helu trwał godzinę, kosztował 10 zł, i działał. Dziś zatoka jest martwa, statki nie pływają, a dojazd do Helu to piekło.

Czytaj więcej: Śmiertelny wypadek motocyklisty na Półwyspie Helskim

Czas na decyzje: komunikacja miejska albo bariera wjazdowa

Półwysep Helski potrzebuje natychmiastowej reakcji. Komunikacja publiczna – kolej, autobusy, transport morski – musi stać się realną alternatywą dla samochodu. Inaczej Hel się udusi. Tylko w samym Helu na jednego mieszkańca przypada kilka miejsc noclegowych, a w sezonie dziennie potrafi się tam przewinąć nawet 25 tys. osób. Tego nie wytrzyma żadna infrastruktura.

Można rozważyć wzorem Tatrzańskiego Parku Narodowego ograniczenia w ruchu samochodowym: płatne parkingi z rezerwacją online, limity dzienne, zakaz wjazdu dla aut bez rejestracji pobytowej. Alternatywą mogłoby być przywrócenie transportu morskiego – szybkie promy z Trójmiasta, wspierane przez państwo. Albo autobusy miejskie łączące miejscowości półwyspu.

Helowi potrzeba decyzji – twardych, ale koniecznych.

Jeśli nie będzie woli politycznej, by odbudować komunikację publiczną i ustawić limity turystyczne, trzeba będzie powrócić do historycznego rozwiązania – zamknięcia Helu. Tak, jak kiedyś tylko wojsko mogło tam wjeżdżać, tak dziś może to być jedyny sposób, by uratować przyrodę i życie mieszkańców.

Zobacz też: Hel apartamenty. Tak blisko morza nikt jeszcze tu nie budował

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

  1. Proponuję jeszcze ceny za parkingi w***ać w kosmos jak w Zakopcu i żadnej bariery nie trzeba będzie wprowadzać. Przeklęci turyści wreszcie znikną a lokalni przedsiębiorcy będą przepełnieni wdzięcznością. 👍

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.