Sylwia Cisoń wyprzedziła nagranie i zrobiła z siebie ofiarę? (FOTO: Sylwia Cisoń/FB/X)

Sylwia Cisoń wyprzedziła nagranie i zrobiła z siebie ofiarę?

Gdańska radna z Platformy Obywatelskiej, Sylwia Cisoń znalazła się w centrum potężnej afery. Najpierw sama ogłosiła w mediach społecznościowych, że została brutalnie potraktowana przez kierowcę taksówki, który miał użyć wobec niej gazu pieprzowego. Jednak kilka godzin później w sieci pojawiło się nagranie z rejestratora auta, które pokazało zupełnie inny obraz sytuacji. To nie radna była ofiarą, lecz stroną atakującą, używającą wulgaryzmów i obrażającą kierowcę. Pojawia się coraz więcej głosów, że cała publikacja Cisoń mogła być próbą wyprzedzenia wydarzeń i uprzedzenia nagrania, które kompromitowało ją w oczach opinii publicznej.

Historia tematu

Trzy fakty:

  • Radna pierwsza wzięła głos, publikując post, w którym zrobiła z siebie ofiarę.
  • Nagranie, które pojawiło się później, pokazało ją w roli agresorki.
  • Sama nie zgłosiła sprawy na policję, a funkcjonariusze dowiedzieli się o incydencie z jej wpisu.

Wyścig z czasem i ruch wyprzedzający?

Niecodzienny jest sam przebieg wydarzeń. Sylwia Cisoń niemal natychmiast po zajściu zdecydowała się opublikować w sieci emocjonalny wpis. Nie czekała na ustalenia policji, nie poszła też zgłosić sprawy osobiście. To każe podejrzewać, że nie kierowała się wyłącznie szokiem i emocjami, lecz miała inny cel – zająć przestrzeń medialną, zanim ktoś zrobi to za nią.

Na nagraniu tego nie widać, ale kierowca taksówki mógł ostrzec radną, że dysponuje nagraniem jej zachowania. Jeśli tak było, Cisoń mogła wpaść w panikę. Wiedząc, że materiał może ją pogrążyć, zdecydowała się na desperacki krok: ogłosiła, że została napadnięta, próbując stworzyć wersję wydarzeń, w której to ona jest poszkodowana. Ten manewr mógł być klasycznym „wyprzedzeniem wydarzeń” – zagraniem polityka świadomego, że w dobie internetu liczy się szybkość reakcji.

Nagranie obnażyło prawdę

Wideo z rejestratora, które trafiło do mediów po czasie, bo trzeba je zgrać i przekazać redakcji (ta potrzebuje czas na jego analize pod kątem prawnym), stało się gwoździem do trumny jej narracji. Na materiale widać spokojnego kierowcę i radną, która używa wulgaryzmów oraz wytyka mu pochodzenie. Słowa „wracaj do swojego kraju” padły z jej ust bez żadnych zahamowań. Co ważne, kierowca posługiwał się płynnie językiem polskim, co podważało jej tłumaczenia o nieporozumieniu związanym z adresem.

Jeszcze bardziej podejrzane jest to, że Cisoń, mimo tak poważnych oskarżeń wobec kierowcy – opluwanie, wyzwiska, użycie gazu – nie poszła z tym na policję. Zrobiła coś innego: wylała swoją wersję w internecie, a funkcjonariusze dowiedzieli się o sprawie dopiero z sieci. Takie zachowanie sprawia wrażenie, że zależało jej bardziej na politycznym i medialnym efekcie niż na dochodzeniu sprawiedliwości.

Czytaj więcej: Krezusi z Gdańska. Oto jak zarabiają ludzie Platformy

Pani Sylwia Cisoń pojawiła się na wydarzeniu Platformy Obywatelskiej 13 września wieczorem. (FOTO: Piotr Borawski/FB)
Pani Sylwia Cisoń pojawiła się na wydarzeniu Platformy Obywatelskiej 13 września wieczorem. (FOTO: Piotr Borawski/FB)

Konsekwencje polityczne i pytania o prowokację

Pod presją opinii publicznej radna ogłosiła zawieszenie swojego członkostwa w klubie radnych Koalicji Obywatelskiej i w strukturach Inicjatywy Polskiej. Jednak dla wielu obserwatorów to zbyt późny ruch ratunkowy. Platforma Obywatelska uchodzi za partię twardą i bezkompromisową, gotową na ostre zagrywki polityczne. Dlatego możliwość, że Cisoń chciała odwrócić uwagę i zbudować narrację ofiary, zanim nagranie ją skompromituje, wcale nie wydaje się nieprawdopodobna.

Na pytanie, czy była to przemyślana prowokacja czy tylko desperacka próba ratowania własnej reputacji, odpowiedź wciąż pozostaje otwarta. Jedno jednak wydaje się jasne – Sylwia Cisoń, zamiast zyskać sympatię i współczucie, sprowadziła na siebie lawinę krytyki. A nagranie, które ujrzało światło dzienne, okazało się przytłaczającą prawdą, której nie da się już przykryć żadnym wpisem w sieci.

Zobacz też: Gortat obraża Polaków. Czas zabrać mu szkołę w Gdańsku

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.