Zmarł Andrzej Kołakowski – pedagog, pieśniarz i publicysta, który przez cztery dekady łączył działalność naukową z artystycznym oporem wobec komunizmu i zapomnienia. Informacja o jego śmierci dotarła do nas dziś, 19 października, od osoby z bliskiego otoczenia artysty.
Jego piosenki śpiewano przy ogniskach harcerskich, w salach wykładowych i podczas marszów pamięci. Andrzej Kołakowski był jednym z niewielu twórców, którzy na poważnie traktowali etos Żołnierzy Wyklętych i tragizm polskiej historii najnowszej.
Od podziemia do katedry uniwersyteckiej
Andrzej Kołakowski urodził się w 1964 roku w Międzyrzeczu. W latach osiemdziesiątych zaangażował się w działalność opozycyjną w Liberalno-Demokratycznej Partii „Niepodległość”. Był nie tylko organizatorem demonstracji, ale również uczestnikiem protestu głodowego w Krakowie. W tym samym czasie rozpoczął tworzenie pieśni – prostych w formie, mocnych w przekazie.
Po 1989 roku nie wycofał się z życia publicznego. Pracował z młodzieżą jako wychowawca i katecheta, a następnie jako naukowiec. Na Uniwersytecie Gdańskim prowadził badania nad historią opieki nad dzieckiem w PRL.
Ballady, które wybrzmiewały długo po koncercie
Kołakowski nie stronił od trudnych tematów. Śmierć, zdrada, cierpienie, ale i nadzieja – to były kluczowe wątki jego twórczości. Słuchacze pamiętają takie utwory jak „Ballada Smoleńska”, „Rozstrzelana armia” czy „Epitafium dla majora Ognia”.
Tworzył też piosenki uniwersalne, w których przewijały się wartości chrześcijańskie – wiara, nadzieja i miłość. Współpracował z Fundacją Antyk i regularnie publikował w „Naszym Dzienniku”.
Czytaj więcej: Pogrzeb bohatera AK w Gdańsku – Stanisław Szafranek spoczął z honorami
Ostatnie lata, ostatni znak
W ostatnich latach jego aktywność artystyczna nieco osłabła, choć nadal wspierał inicjatywy patriotyczne i historyczne. W 2025 roku poparł kandydaturę Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, wchodząc w skład komitetu społecznego.
Informację o śmierci Andrzeja Kołakowskiego otrzymaliśmy dziś. Na chwilę obecną nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez inne źródła.
Zobacz też: Zmarł Jacek Rybicki – były wiceprzewodniczący Solidarności
mn







To był wspaniały człowiek. Chociaż mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, to po nim zostanie wielka wyrwa. Wraz z żoną pokazywali, że można być sobą, nie poddawać się zgniłym kompromisom i robić swoje w najtrudniejszych warunkach i sytuacjach. Swoim przykładem krzepili, przywracali nadzieję. A Andrzej porywał swoją twórczością i poruszał serca. Cześć Jego pamięci!
Wspominam z wielkim szacunkiem. „Epitafium dla majora Ognia” usłyszałem gdzieś na youtube ok. 15 lat temu i wtedy było to dla mnie wielkie osobiste wsparcie w trudnej sytuacji życiowej.
I ta druga pieśń: “Przysięga”: “przysięgaliśmy … na wolność żywych i na wieczną chwałę zmarłych”. – Słuchałem tego jak zauroczony…
Odpoczywaj w pokoju i chwale Boga.