Kiedy Paweł Łapacz w marcu 2024 roku obejmował stanowisko prezesa dolnośląskiego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW Wrocław) i jego strategia w cieniu znajomości, miał być symbolem nowego otwarcia. Nowoczesny, zaangażowany w zieloną transformację, z doświadczeniem w branży energetyki odnawialnej. Dla wielu – człowiek spoza polityki. Dziś jego nazwisko wraca w kontekście umowy, która choć w pełni legalna, każe postawić pytanie o granice etyki w administracji publicznej.
Bo kiedy inne fundusze w Polsce opracowywały swoje strategie własnymi siłami, Wrocław postanowił zapłacić za nią znajomemu. I to znajomemu z rady nadzorczej instytucji, która fundusz nadzoruje.
Gdańsk i Warszawa: bez przetargu, bo bez potrzeby
Z odpowiedzi udzielonych przez Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska w Gdańsku i Warszawie wynika jednoznacznie: strategie działań tych instytucji zostały przygotowane wewnętrznie, bez zleceń zewnętrznych, bez kontraktów i bez doradców politycznych.
Prezes WFOŚiGW w Gdańsku, Łukasz Tamkun, odpowiedział wprost:
Fundusz nie zawarł z żadnym podmiotem ani osobą zewnętrzną umowy na przygotowanie strategii. Została ona opracowana siłami własnymi, przyjęta przez Zarząd i zatwierdzona przez Radę Nadzorczą uchwałą z dnia 13 września 2024 roku.”
Podobnie w Warszawie – strategia została opracowana przez pracowników funduszu, a następnie zatwierdzona w drodze uchwały. Żadnych umów doradczych, żadnych wydatków na zewnętrznych ekspertów.
W obu przypadkach proces był przejrzysty i wewnętrzny: zespół roboczy, analiza dokumentów, konsultacje w ramach instytucji. Strategia została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej i jest ogólnodostępna.
Nie było w tym ani polityki, ani nazwisk spoza urzędu.
Wrocław: jedyny, który zapłacił?
Tymczasem we Wrocławiu w czerwcu 2024 roku podpisano umowę o numerze SOB.2711.5.2024. Wartość – 57 300 zł brutto. Przedmiot – opracowanie strategii działania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu na lata 2025–2028. Wykonawcą – Krzysztof Pałka, członek rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a prywatnie znajomy prezesa Łapacza. Jego powiązania opisaliśmy w osobnym artykule.
Pałka i Łapacz od lat działali w tym samym środowisku – lokalnym, świdnickim, skupionym wokół transformacji energetycznej. Obaj byli zaangażowani w prace klastra „Świdnicka Energia Odnawialna” i Fundacji IntelEko.pl. Łapacz kierował pierwszym z tych podmiotów, Pałka – drugim.
Według relacji byłych pracowników funduszu, to właśnie Pałka miał wcześniej otrzymać propozycję objęcia funkcji prezesa WFOŚiGW, lecz odmówił i wskazał Łapacza jako kandydata. Gdy ten objął stanowisko, kilka miesięcy później to Pałka został autorem jego strategii.
Umowę rozwiązano 5 sierpnia 2024 roku, ale wykonawcy wypłacono pełne wynagrodzenie za zrealizowane prace. Strategia została przyjęta i opublikowana jako obowiązujący dokument planistyczny.
Wyjątek na mapie funduszy
W żadnym z innych województw – przynajmniej w tych, które odpowiedziały na zapytania – nie zawierano podobnych umów. Fundusze w Gdańsku i Warszawie, opracowują strategie siłami własnych zespołów.
To oznacza, że wrocławski przypadek jest jedynym znanym w Polsce, w którym strategię działania opracował zewnętrzny wykonawca, a na dodatek członek rady nadzorczej instytucji nadrzędnej.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które otrzymało zgłoszenie tej sprawy, nie dopatrzyło się nieprawidłowości. Ale czy wtedy wiedziało o nieprawidłowościach? O to będziemy pytać ministerialnych. Sprawę traktujemy jako rozwojową.
Czytaj więcej: Jak powstał układ wokół WFOŚiGW we Wrocławiu
Etyka, która nie ma paragrafu
Fundusze ochrony środowiska to instytucje zaufania publicznego. Dysponują setkami milionów złotych, wspierają samorządy, inwestycje ekologiczne i programy rządowe. Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska, powinny działać według zasad gospodarności i przejrzystości.
W praktyce oznacza to, że ich dokumenty planistyczne – takie jak strategie działania – powinny powstawać bez wątpliwości co do bezstronności autorów. Tymczasem we Wrocławiu dokument strategiczny, określający kierunki finansowania ochrony środowiska na Dolnym Śląsku, napisał członek rady nadzorczej instytucji, która nadzoruje wszystkie wojewódzkie fundusze w kraju.
To tak, jakby audytor napisał plan finansowy dla spółki, którą sam kontroluje.
Nie trzeba łamać prawa, by naruszyć zaufanie publiczne. Czasem wystarczy gest, który sprawia wrażenie, że standardy są tylko pojęciem względnym.
Wrocław idzie własną drogą
W całej Polsce strategie funduszy na lata 2025–2028 wyglądają podobnie – formalnie, analitycznie, urzędowo. Każda z nich powstała wewnętrznie, została przyjęta uchwałą zarządu i zatwierdzona przez radę nadzorczą.
Tylko we Wrocławiu podpisano umowę z osobą z zewnątrz, zapłacono z publicznych pieniędzy i jednocześnie uznano, że nie ma w tym nic niestosownego. To różnica nie w przepisach, ale w filozofii działania.
Zobacz też: POLSA w Gdańsku na skraju chaosu. List obnaża kryzys
mn






