Oświata tonie. Gminy liczą straty po reformie PO (FOTO: Barbara Nowacka/PO)

Oświata tonie. Gminy liczą straty po reformie PO

Reforma finansowania oświaty, która weszła w życie pierwszego stycznia 2025 roku, doprowadziła do poważnego kryzysu w polskich gminach. Nowy system „kwot potrzeb oświatowych” nie pokrywa realnych kosztów edukacji, a samorządy wpadają w spiralę zadłużenia i cięć. Narasta chaos organizacyjny, który potęgują decyzje minister edukacji Barbary Nowackiej. W wielu miejscach szkoły stoją na krawędzi zamknięcia, a atmosfera między rządem a JST jest bardziej napięta niż kiedykolwiek.

Trzy szybkie fakty:

– luka między kwotami potrzeb a realnymi wydatkami edukacyjnymi to już ponad 40 mld zł,
– w małych gminach utrzymanie szkoły pochłania nawet połowę budżetu bieżącego,
– wiosną 2025 roku minister Barbara Nowacka odrzuciła apel JST o pilną korektę algorytmu.


Fatalna sytuacja w gminach po reformie oświatowej

Polskie gminy patrzą dziś na swoje budżety z rosnącym niepokojem. Nowy model finansowania oświaty, który zastąpił wieloletnią subwencję, miał uporządkować system i zapewnić gminom przewidywalność. Zamiast oddechu przyszło jednak narastające napięcie. W wielu urzędach padają słowa o „spirali kosztów”, „bezradności” i „finansowej ścianie”. Właśnie w tym otoczeniu coraz częściej słychać nazwisko minister Barbary Nowackiej, której działania – zdaniem samorządowców – nie tylko nie łagodzą kryzysu, ale w kilku obszarach go pogłębiają.

Samorządowcy opisują, że kwoty potrzeb oświatowych są wyliczane według algorytmu, który nie odzwierciedla realnych wydatków. Wzrost cen energii, podwyżki wynagrodzeń oraz presja demograficzna miały być uwzględnione, ale w praktyce brakuje środków już na podstawowe funkcjonowanie szkół. Część gmin deklaruje, że dopłaty pochłaniają nawet połowę ich dochodów własnych. W wielu miejscach odbija się to na inwestycjach lokalnych, które trzeba zamrażać na czas nieokreślony.

Rosnąca luka i twarde konsekwencje dla lokalnych społeczności

Z roku na rok maleje liczba uczniów, ale koszty utrzymania placówek nie spadają. Budynki wymagają ogrzewania, remontów i zaplecza technicznego niezależnie od tego, czy w klasach siedzi dwadzieścia dzieci, czy pięć. To właśnie małe gminy odczuwają skutki reformy najboleśniej. W wielu z nich szkoły były jedynymi instytucjami integrującymi społeczność, a dziś stoją przed widmem likwidacji.

Według szacunków wydatki na edukację w 2025 roku przekroczą 150 mld zł. Tymczasem łączna wartość kwot potrzeb oświatowych to około 102 mld zł. Różnica musi zostać pokryta przez gminy, niezależnie od ich kondycji. Jeżeli nie starcza na oświatę, to brakuje także na remont drogi, autobus do miasta czy utrzymanie świetlicy. W wielu samorządach mówi się wprost, że za chwilę wybór będzie wyglądał tak: albo ogrzewać szkołę, albo zatrudnić nauczyciela.

Czytaj więcej: Nauczyciele z Gdańska protestują. „Zawieszamy wszystkie wycieczki szkolne”

Coraz częściej słychać też głosy prawników ostrzegających, że rozmycie celowości finansowania może doprowadzić do sporów o interpretację obowiązków JST. Mieszanie środków na oświatę z dochodami ogólnymi – według samorządów – prowadzi do sytuacji, w której to one odpowiadają za skutki decyzji podejmowanych centralnie.

Rola Barbary Nowackiej i narastające napięcie z JST

Głośnym echem odbiło się stanowisko minister Barbary Nowackiej, które sprowadzało się do deklaracji, że kwoty potrzeb są „wystarczające”, a rząd „już zapewnił rekordowe środki”. Samorządowcy twierdzą, że te zapewnienia mijają się z rzeczywistością. Podkreślają, że to właśnie decyzje minister, w tym modyfikacje przepisów dotyczących edukacji domowej oraz zmiany w finansowaniu szkół niepublicznych, dodatkowo obciążają ich budżety.

Według przedstawicieli gmin obietnice dodatkowych miliardów nie zostały poparte rzeczywistymi korektami algorytmu. W efekcie na wiosnę 2025 roku Związek Miast Polskich opublikował dramatyczne stanowisko, w którym wskazał, że sytuacja może doprowadzić do „degradacji systemu edukacji na wielu obszarach kraju”.

W tle narasta też konflikt o odpowiedzialność za podwyżki dla nauczycieli. Samorządy twierdzą, że rząd przerzuca koszty na gminy, a minister Nowacka odpowiada, że JST otrzymały „więcej niż kiedykolwiek”. Każda ze stron powołuje się na inne dane, ale to gminy muszą balansować realnym budżetem, gdzie każdy rachunek musi się zgadzać.

Widmo zamykania szkół i kluczowa informacja na koniec

W wielu regionach Polski trwają już analizy dotyczące redukcji sieci szkół. Najmniejsze placówki – te, które przez dekady były lokalnym centrum życia – są pierwsze na liście. Gminy przyznają nieoficjalnie, że nie mają wyjścia, jeśli sytuacja się nie zmieni. Przyszły rok może przynieść kolejną falę likwidacji, której skala będzie największa od lat dziewięćdziesiątych.

I tu pojawia się kluczowa informacja, o której w debacie mówi się mało: część gmin rozważa pozwy wobec państwa. W kilku przypadkach zostały już przygotowane dokumenty prawne, w których samorządy domagają się rekompensaty za lata niedoszacowanego finansowania. Jeśli spraw będzie więcej, kryzys może wejść na zupełnie nowy poziom – tym razem w sądach administracyjnych.

Zobacz też: Dulkiewicz: „Będzie dalsza edukacja LGBT w szkołach”

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.