Na Zaspie miasto likwiduje kładkę i sprowadza pieszych na poziom jezdni. W efekcie rośnie liczba punktów kolizyjnych. Równolegle radny Wszystko dla Gdańska – Marcin Makowski składa interpelację, w której proponuje inteligentną sygnalizację z przyciskami. To dowód na sprzeczność działań i brak spójnej wizji organizacji ruchu.
Trzy szybkie fakty
– Kładka ma zniknąć, a ruch pieszy trafi na przejścia w poziomie jezdni.
– Powstaną nowe punkty kolizyjne pieszy–tramwaj–samochód.
– Radny z zaplecza władzy proponuje ratunek w postaci przycisków i świateł.
Najpierw likwidacja, potem problem
Decyzja o likwidacji kładki na Zaspie jest elementem szerszej polityki miasta, która zakłada „uspokajanie ruchu” i podporządkowanie przestrzeni pieszym. W praktyce oznacza to jedno: zamiast bezkolizyjnego przejścia górą, piesi mają korzystać z przejść w poziomie jezdni. Tam, gdzie do tej pory ruch się nie przecinał, teraz będzie się przecinał regularnie.
To nie jest detal urbanistyczny. To zmiana filozofii. Ideologia miast 15-minutowych. Kładka rozdzielała potoki ruchu. Przejście w poziomie jezdni je łączy. Skutek jest łatwy do przewidzenia: więcej zatrzymań, więcej nerwowych sytuacji i większe ryzyko wypadków.
Interpelacja z zaplecza władzy
W tym kontekście do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz trafia interpelacja radnego Marcina Makowskiego ze Stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska, czyli zaplecza politycznego prezydent. Dokument dotyczy montażu inteligentnej sygnalizacji świetlnej na nowych przejściach dla pieszych przy budowie kładek na Zaspie .
Radny proponuje system, który ma uruchamiać światła tylko wtedy, gdy pieszy naciśnie przycisk lub nadjedzie tramwaj. W teorii brzmi to rozsądnie. W praktyce rodzi pytanie, dlaczego miasto najpierw tworzy sytuację kolizyjną, a potem szuka technicznych półśrodków, by ją „ucywilizować”.
To rozwiązanie nie usuwa problemu. Ono go maskuje.

Ruch kolizyjny jako nowa norma
Znikają kładki, pojawiają się przejścia. Znika bezkolizyjność, pojawia się konflikt. To prosta zależność, której nie zmienią nawet najbardziej „inteligentne” światła. Każde przejście w poziomie jezdni to potencjalny korek, opóźnienie tramwaju i kolejny punkt zapalny między uczestnikami ruchu.
Miasto zdaje się przyjmować założenie, że skoro pieszy jest „uprzywilejowany”, to reszta musi się dostosować. Problem w tym, że infrastruktura nie znosi ideologii. Ona działa albo nie działa. A tu wszystko wskazuje na to, że zamiast usprawnienia, dojdzie do spiętrzenia problemów.
Czytaj więcej: Ścianka wspinaczkowa w nieczynnym tunelu? Radny Gdańska ma plan
Przyciski zamiast wizji
Interpelacja radnego Makowskiego pokazuje coś jeszcze. Brak spójnej koncepcji. Z jednej strony urząd likwiduje rozwiązania bezkolizyjne. Z drugiej strony politycy związani z władzą dostrzegają, że robi się niebezpiecznie i próbują reagować doraźnie.
Przyciski, czujniki, algorytmy. To wszystko dodatki. One nie zastąpią decyzji projektowej, którą była kładka. Zamiast przyznać, że likwidacja bezkolizyjnych rozwiązań generuje chaos, miasto idzie w kierunku coraz bardziej skomplikowanej sygnalizacji.
Efekt? Więcej świateł, więcej zatrzymań i mniej płynności.
Zaspa jako laboratorium
Zaspa staje się poligonem doświadczalnym dla miejskiej polityki transportowej. Najpierw usuwa się element, który działał. Potem obserwuje się narastające napięcia. Na końcu pojawia się interpelacja i pomysł na kolejne urządzenia.
Mieszkańcy pytają, czy naprawdę o to chodziło. Czy celem było poprawienie bezpieczeństwa, czy tylko realizacja założeń, które dobrze wyglądają w prezentacjach. Bo w codziennym użytkowaniu miasta liczy się jedno: czy da się normalnie przejść i przejechać.
Zobacz też: Afera MBA w Gdańsku. Muszą odejść z rad nadzorczych
mn







Zaspa jako Laboratorium! Pewnie niewiele wyjdzie z tej interpelacji. Może otrzymać Pan odpowiedż,ze skarga bezzasadna a tak jak w przypadku mojej siostry ,że urzędnicy mogą na podstawie donosów oskarżać i zastraszać starsze, chore ubogie kobiety. To wasza członkini takie cuda w Gdańsku wprowadziła. Chyba, że Pani Dulkiewicz będzie chciała promować swoje Stowarzyszenie coś zrobi. Pokaże skuteczność działań radnego ze swojej formacji. To tylko Gdańśk. Trzymam kciuki za powodzenie Pana interpelacji.