Zaślubiny Polski z Morzem od ponad 120 lat przypadają 10 lutego – to fakt, nie opinia. W Pucku jednak próbuje się je przesunąć. Zdaniem polityków PiS to nie przypadek, ale świadome zakłamywanie historii pod bieżącą politykę.
Jedna data zapisana w historii
Zaślubiny Polski z Morzem miały miejsce 10 lutego 1920 roku. Tego dnia generał Józef Haller dokonał symbolicznego aktu wrzucenia pierścienia do wód Zatoki Puckiej. Polska, po 123 latach zaborów, wróciła nad Bałtyk.
Ta data nie budzi wątpliwości. Jest w podręcznikach. Jest w dokumentach. Jest w narodowej pamięci.
Dlatego próba obchodzenia rocznicy dzień wcześniej budzi sprzeciw części mieszkańców i środowisk patriotycznych. Bo historia, nawet jeśli bywa niewygodna organizacyjnie, nie podlega korektom.
Czytaj więcej: „Port Haller” na Bałtyku. Nowa inwestycja PIS-u po powrocie do władzy
Miasto dzień wcześniej. I narastający sprzeciw
Miasto Puck zaplanowało główne obchody 106. rocznicy na 9 lutego. Oficjalnie chodzi o względy logistyczne i zaangażowanie Marynarki Wojennej w obchody 100-lecia Gdyni. W praktyce oznacza to przesunięcie ciężaru uroczystości z dnia historycznego na dzień wygodniejszy.
Dla wielu to granica, której nie powinno się przekraczać.
Nie rozumiemy tego podejścia władz miasta Puck do tych obchodów. To jest ich upartyjnianie. Rozdzielanie tych uroczystości nie ma sensu – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Kowalski z powiatu puckiego.
W jego ocenie decyzja samorządu to nie tylko kwestia organizacyjna, ale ingerencja w sens rocznicy.
To jest zakłamywanie historii na potrzeby dzisiejszej polityki – dodaje wprost.
Zobacz: Klamka zapadła: Gdańsk zamyka przedszkole “Stokrotka”. Rodzice protestują
10 lutego zgodnie z faktami
Dlatego środowiska związane z PiS organizują własne obchody dokładnie 10 lutego. Bez kompromisów i bez przesuwania dat. Poseł Michał Kowalski podkreśla, że można było to zrobić wspólnie, bez dzielenia mieszkańców.
Można było normalnie zorganizować obchody 10 lutego. Najpierw wziąć udział we mszy świętej, a potem pójść pod pomnik generała Hallera, złożyć kwiaty i odśpiewać hymn narodowy – wylicza.
Scenariusz klasyczny. Sprawdzony. Zgodny z tradycją i historią.
Kulminacyjnym punktem ma być obecność prezydenta RP Karola Nawrockiego. Jego udział w uroczystościach 10 lutego jest, zdaniem organizatorów, jasnym sygnałem, który dzień jest właściwy.
Prezydent RP Karol Nawrocki zaszczyci obchody swoją obecnością. To jest właściwy kierunek – podkreśla poseł Kowalski.
Czytaj więcej: Żołnierze Wyklęci – historia, która wciąż żyje
To nie spór o formę. To spór o sens
Puck od lat pozostaje w konflikcie politycznym z PiS. Po wyborach samorządowych w 2018 roku miasto zyskało miano „wolnego od PiS”. Emocje wciąż są żywe, co było widać choćby przy wcześniejszych obchodach, gdy wygwizdano prezydenta Andrzeja Dudę.
Ale tym razem, jak podkreślają organizatorzy uroczystości 10 lutego, nie chodzi o partyjne barwy.
Chodzi o to, czy państwową rocznicę można dowolnie przesuwać. Czy historia ma ustępować bieżącej wygodzie. Czy symbol narodowy staje się elementem lokalnej gry.
Zaślubiny Polski z Morzem nie są wydarzeniem samorządowym. To część historii całego państwa. A państwowe symbole wymagają szacunku i precyzji.
Zobacz: Wielka Parada Morska na Bałtyku
Mieszkańcy mogą wybrać. Historia już wybrała
Pucczanie nie mają formalnego obowiązku wyboru. Mogą przyjść 9 lutego. Mogą 10 lutego. Mogą w oba dni albo wcale. Ale powinni mieć świadomość różnicy.
9 lutego to data zastępcza. Wymyślona na potrzeby kalendarza. 10 lutego to rocznica. Jedyna. Prawdziwa. Zgodna z faktami.
I choć dziś próbuje się to relatywizować, historia pozostaje niezmienna. Zaślubiny Polski z Morzem były 10 lutego. I tylko tego dnia mają pełny sens.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






