Trzeci most na Wyspę Portową? Mieszkańcy Stogów byliby szczęśliwi (FOTO: canva)

Trzeci most na Wyspę Portową? Mieszkańcy Stogów byliby szczęśliwi

Korki na Wyspie Portowej i trwająca przebudowa Mostu Siennickiego ponownie pokazują, jak niewiele potrzeba, by układ drogowy w tej części Gdańska zaczął działać na granicy wydolności. Jednym z możliwych rozwiązań byłaby nowa przeprawa. Gdzie mogłaby powstać? Między Stogami a Rudnikami, w osi ulic Zimnej i Tarcice. Lokalizacja nie jest przypadkowa. Problem w tym, że od ciekawego pomysłu do sensownej inwestycji prowadzi tu długa i wyboista droga.

To miejsce już kiedyś ratowało komunikację

Pomysł połączenia obu brzegów Martwej Wisły właśnie w tym rejonie ma historyczne uzasadnienie. W 1974 r. między ulicami Zimną i Tarcice powstał tymczasowy most pontonowy dla ciężarówek. Miał odciążyć uszkodzony ówcześnie Most Siennicki.

To ważny argument, bo pokazuje, że ta oś nie została wybrana przypadkiem. Już pół wieku temu potraktowano ją jako awaryjne połączenie transportowe. Dziś mogłaby pełnić podobną funkcję – przede wszystkim podczas remontów, awarii albo czasowego zamknięcia jednej z istniejących przepraw.

Taki scenariusz nie jest czystą teorią o czym wiedzą mieszkańcy Stogów, Przeróbki, czy Krakowca. Trwająca przebudowa Mostu Siennickiego ma potrwać do połowy 2027 r., a główny ciężar ruchu samochodowego przejął most wantowy. Jednak każde większe utrudnienie na tej trasie natychmiast odbija się na kierowcach, komunikacji miejskiej i dojazdach do pracy.

Najwięcej zyskaliby mieszkańcy Stogów

Nowy most mógłby skrócić część przejazdów ze Stogów w stronę Rudników, Olszynki, ulicy Elbląskiej i wschodnich dzielnic. Szacunkowo chodziłoby o 2-4 km, zależnie od celu podróży.

Dla kogoś, kto codziennie dojeżdża do zakładów po drugiej stronie rzeki, to już odczuwalna różnica. Mniej krążenia, mniej czasu w korku, prostsza trasa. Nie byłaby to jednak rewolucja dla całego Gdańska. otwiera się ciekawa alternatywa.

Stogi, Krakowiec, Rudniki. W tym rejonie mieszka ponad 10 tys. osób. Same dane ludnościowe nie wystarczą więc, by uzasadnić inwestycję wartą kilkaset milionów złotych. Kluczowe musiałyby być miejsca pracy, rozwój terenów przemysłowych oraz możliwość poprowadzenia nowej linii autobusowej.

Bardzo mocnym argumentem jest także ruch pieszy i rowerowy. Most wantowy nie jest dostępny dla pieszych i rowerzystów. Nowa przeprawa mogłaby wypełnić tę lukę. W tym wariancie nie byłaby tylko kolejną drogą dla samochodów, ale realnym połączeniem dwóch części miasta.

Czytaj też: Powstanie drugi most przez Martwą Wisłę do portu

Jako wzór most w Sobieszewie?

Na pierwszy rzut oka można byłoby powtórzyć rozwiązanie znane z Sobieszewa. Tamtejszy most ma 173 m długości, jezdnię o szerokości 7 m, chodnik, drogę rowerową i ruchome przęsła. Cała inwestycja, razem z około 900 m dróg, kosztowała 60 mln zł w cenach z lat 2016-2019.

Tyle że sytuacja na Martwej Wiśle jest inna.

Most Sobieszewski zastąpił niewygodną przeprawę pontonową w ciągu drogi wojewódzkiej. W przypadku Stogów i Rudników około kilometra dalej stoi już czteropasmowy most wantowy, połączony z Trasą Sucharskiego i węzłem Elbląska. Nowy obiekt nie wypełniałby więc pustki. Musiałby konkurować z istniejącą przeprawą.

Do tego Martwa Wisła na analizowanej osi jest szersza, a otoczenie ma bardziej przemysłowy charakter. Nabrzeże Tarcice obsługuje jednostki o długości do 90 m. Trzeba też uwzględnić mariny, działalność nabrzeży oraz możliwość budowy i wyprowadzania jachtów.

Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem byłby most zwodzony. Kopiowanie parametrów z Sobieszewa bez wcześniejszej analizy ruchu jednostek byłoby jednak ryzykowne. Jeden źle przyjęty parametr i nowa przeprawa zamiast pomagać zaczęłaby przeszkadzać.

Prawdziwy problem zaczyna się na lądzie

Sam most można zaprojektować i zbudować. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, dokąd miałby prowadzić ruch.

Ulica Zimna (po stronie Stogów) jest dziś ulicą dojazdową, połączoną z Tamką i Falck Polonusa. Jej przedłużenie w stronę nabrzeża przewidziano jako techniczny dojazd do slipu, a nie początek miejskiej trasy przez rzekę. Po drugiej stronie ulica Tarcice ma charakter lokalny i łączy się z Elbląską, ale również droga musiałby się doczekać zmian.

To oznacza, że budowa samej przeprawy nie rozwiązuje sprawy. Potrzebne byłyby nowe dojazdy, przebudowa ulic, możliwe wykupy gruntów i przełożenie sieci.

Pojawia się też pytanie, co stałoby się ze Stogami po otwarciu mostu dla pełnego ruchu. Ulice Zimna, Tamka i Falck Polonusa nie wyglądają na korytarz przygotowany do obsługi tranzytu. Mieszkańcy mogliby dostać szybszy dojazd na drugi brzeg, ale razem z nim ciężarówki przejeżdżające przez lokalne ulice.

I tu zaczyna się największe „ale”.

Tak mógłby wyglądać trzeci most na Wyspę Portową (FOTO Google Maps/wbijamszpile.pl)
Tak mógłby wyglądać trzeci most na Wyspę Portową (FOTO Google Maps/wbijamszpile.pl)

Plany nie przewidują przeprawy

Obowiązujące plany miejscowe dla rejonu Stogów, Tamki, Zimnej, Rudników i Tarcic nie rezerwują miejsca pod most.

Przy północnym przyczółku znajdują się planowane tereny zieleni, przestrzeń publiczna nad wodą, strefa archeologiczna i obszary zagrożenia powodziowego. Po stronie Tarcic są tereny portowo-przemysłowe oraz chronione budynki nr 12 i 13.

Realizacja inwestycji wymagałaby więc zmiany planów albo przeprowadzenia procedury ZRID. Konieczne byłyby również uzgodnienia z administracją morską. To nie przekreśla projektu, ale pokazuje, że nie ma tu gotowego korytarza, który wystarczy tylko wpisać do budżetu.

Rachunek może szybko urosnąć

Wstępny koszt mostu 2×1 z ruchomym przęsłem, chodnikiem, drogą rowerową i krótkimi najazdami można szacować na 220-380 mln zł w cenach z 2026 r.

Jeżeli konieczne okażą się nowe połączenia ze Stryjewskiego, większa przebudowa Tarcic, wykupy, usuwanie kolizji z sieciami oraz dodatkowe zabezpieczenia przeciwpowodziowe, koszt może wzrosnąć do 300-500 mln zł.

Wariant wyłącznie pieszo-rowerowy również nie byłby tani. Ruchome przęsło i uwarunkowania żeglugowe podnoszą szacunki do 80-160 mln zł.

Do ceny budowy trzeba doliczyć obsługę, regularne przeglądy i konserwację mechanizmów. Most zwodzony nie kończy generowania kosztów w dniu przecięcia wstęgi. Właściwie wtedy dopiero zaczyna.

Nie autostrada, lecz połączenie awaryjne

Najrozsądniej wygląda wariant multimodalny: jedna jezdnia 2×1, wydzielona droga rowerowa, chodnik, możliwość przejazdu autobusów i służb ratunkowych. Bez czterech pasów i bez tranzytu ciężarowego przez Stogi.

Przejazd ciężarówek mógłby być dopuszczany wyłącznie w sytuacjach awaryjnych. To pozwoliłoby zachować najważniejszą zaletę przeprawy – odporność układu drogowego – bez zamieniania lokalnych ulic w przemysłową trasę objazdową.

Warto również zaprojektować możliwie duży prześwit przy zamkniętym moście, aby ograniczyć liczbę otwarć. Każde podniesienie przęsła oznacza przecież zatrzymanie samochodów, autobusów i rowerzystów.

Werdykt: badać, ale nie obiecywać

Technicznie taki most jest wykonalny. Jako lokalne i rezerwowe połączenie Stogów z Rudnikami ma sens. Nie broni się jednak jeszcze jako ogólnodostępna przeprawa samochodowa za kilkaset milionów złotych.

Ocena zwykłego mostu drogowego naszym zdaniem wynosi 4,5/10. Wariant multimodalny – przeznaczony dla autobusów, pieszych, rowerzystów, służb i ruchu lokalnego – zasługuje na 6,5/10.

Najmocniejsze strony projektu to dostępność piesza i rowerowa, oceniana na 8/10, oraz poprawa odporności sieci – 7/10. Najsłabiej wypada zgodność z planami miejscowymi, z oceną 2/10, oraz ekonomia – 3/10.

Miasto powinno zachować możliwość budowy przeprawy i zamówić studium wykonalności. Potrzebne są badania geotechniczne, analiza dna rzeki, model ruchu, symulacja żeglugi oraz pełny rachunek kosztów i korzyści.

Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy most rzeczywiście obsłuży znaczący ruch pracowniczy, autobusowy i rowerowy. Jeżeli miałby służyć głównie kilkuset lokalnym kierowcom, rachunek zwyczajnie się nie zamknie.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.