Radny alarmuje ws. kolei gondolowej w Gdyni. Na wizję poszło już 35 tys. zł (FOTO: canva/gdynia.pl)

Radny alarmuje ws. kolei gondolowej w Gdyni. Na wizję poszło już 35 tys. zł

Pomysł kolei gondolowej w Gdyni miał być symbolem nowoczesności i odpowiedzią na komunikacyjne problemy północnych dzielnic miasta. Na razie jednak więcej jest pytań niż konkretów. Sprawę nagłośnił radny miasta Jakub Ubych, który po analizie odpowiedzi na swoją interpelację nie kryje zaskoczenia sposobem prowadzenia całego projektu.

I nie chodzi wyłącznie o samą kolej linową. W tle pojawia się szersza diagnoza dotycząca tego, jak dziś funkcjonuje gdyński magistrat.

Najpierw wizualizacje, potem informacje dla radnych

We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Jakub Ubych zwrócił uwagę na daty związane z projektem „Studium korytarzowe i studium alternatywnego sposobu transportu na północ Gdyni”.

Jak podkreślał, radni dowiedzieli się o zadaniu dopiero 9 grudnia 2025 r., kiedy do uchwały budżetowej na 2026 rok wprowadzono odpowiednią autopoprawkę.

Tymczasem już wcześniej podpisano umowy dotyczące wizualizacji kolei gondolowej.

ZDIZ / ZDM zawarł umowę na wizualizację projektu kolei linowej 1 grudnia 2025 r. – kwota 19 tys. 200 zł brutto. Następnie 4 lutego 2026 r. podpisano drugą umowę z inną firmą również na wizualizację kolei linowej – kwota 16 tys. zł – wyliczał radny.

Łącznie daje to ponad 35 tys. zł wydanych na materiały pokazowe jeszcze zanim pojawiły się jakiekolwiek opracowania merytoryczne dotyczące inwestycji.

I właśnie ten element wzbudził największe wątpliwości.

„Nie powstały żadne analizy”

Ubych zapytał wprost, czy istnieją dokumenty pozwalające ocenić sens projektu. Chodziło o analizy, raporty, ekspertyzy albo choćby wstępne opracowania dotyczące kosztów i możliwości realizacji inwestycji.

Odpowiedź miasta była krótka i dość zaskakująca.

Na chwilę obecną nie powstały żadne analizy, raporty czy ekspertyzy – przekazano radnemu.

To oznacza, że na obecnym etapie nie wiadomo nawet, jakie byłyby realne koszty budowy kolei gondolowej, ilu mieszkańców mogłoby z niej korzystać ani czy inwestycja miałaby ekonomiczne uzasadnienie.

Radny pytał również o formalne kontakty miasta z instytucjami, których zgody mogłyby okazać się konieczne przy realizacji projektu. Tu odpowiedź także była jednoznaczna.

Miasto nie wystąpiło z formalnymi wnioskami ani zapytaniami do wskazanych podmiotów do dnia 30 marca 2026 r. – czytamy w odpowiedzi.

Jak zaznaczał Ubych, odbyły się jedynie rozmowy. Sam radny skomentował to dość ironicznie.

Skoro nie ma żadnych dokumentów, to mogły to być rozmowy wyłącznie o wizji. Patrząc na daty – wydaje się, że wtedy ważniejsze było odśnieżanie miasta – napisał.

Czytaj: Koniec antysamochodowej polityki Gdyni? Kosiorek zaprasza autokary

„Będę patrzył na ręce”

W rozmowach kuluarowych wokół gdyńskiego samorządu coraz częściej pojawia się opinia, że problem nie dotyczy wyłącznie jednej inwestycji. Zdaniem Jacka Ubycha w mieście wyraźnie odczuwalny jest dziś pewien marazm organizacyjny.

Radny zapowiada, że będzie bardzo dokładnie przyglądał się nie tylko tematowi kolei gondolowej, ale także innym inwestycjom prowadzonym przez miasto. Jego zdaniem po zmianach politycznych i kadrowych z 2024 roku Gdynia wyraźnie osłabła pod względem administracyjnym. Wielu doświadczonych urzędników i pracowników miejskich jednostek miało odejść do innych samorządów lub instytucji.

Według Ubycha to właśnie odpływ ludzi posiadających doświadczenie i kompetencje może dziś odbijać się na tempie realizacji projektów oraz jakości przygotowywania inwestycji. Nie mówi tego wprost jako polityczny atak. Bardziej jak diagnozę sytuacji, którą – jego zdaniem – mieszkańcy zaczynają już zauważać sami.

Bo gdy kolejne projekty istnieją głównie w formie wizualizacji, a dokumentów nadal brak, trudno uniknąć pytań o realny kierunek rozwoju miasta.

Zobacz też: Czerwona Kartka kontra radni PO w Gdyni. Afera o Piaska

Mieszkańcy chcą konkretów ws. kolei gondolowej w Gdyni

Sama idea kolei gondolowej nadal budzi zainteresowanie. Dla części mieszkańców byłaby to ciekawa alternatywa dla zakorkowanych ulic i przeciążonej komunikacji autobusowej. Zwłaszcza w północnych dzielnicach Gdyni, gdzie problemy z dojazdem wracają praktycznie codziennie.

Tyle że mieszkańcy coraz częściej oczekują konkretów, a nie jedynie efektownych grafik.

Na razie bowiem „Gdynia Skyport Express” – jak żartobliwie nazwał projekt sam Ubych – pozostaje bardziej hasłem niż realnym planem inwestycyjnym.

I chyba właśnie to najbardziej wybrzmiało z całego wpisu radnego.

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

  1. Uważam, że ta kolej gondolowa nie ma zupełnie sensu pod względem odciążenia komunikacyjnego północnych dzielnic Gdyni. Po pierwsze wiatr – kolej nie może funkcjonować przy silnych wiatrach (a na pewno nie była by to przyjemna wycieczka). Jest to co najwyżej dziesiąta w kolei potrzeba w tej chwuli w Gdyni. Drogi dziurawe, asfalty krzywe, nic się nie dzieje w tej materii…. ale kolejka!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.