Tramwaje znów jeżdżą Podwalem Przedmiejskim, ale część pasażerów tęskni za bezpośrednim przejazdem autobusem T8 do centrum. W sondzie Wbijam Szpile mieszkańcy opowiadają o uciekających połączeniach, dodatkowych przesiadkach i problemach z informacją. „Wcześniej było lepiej” – słyszymy na przystanku. Są jednak również osoby, które chwalą obecną organizację podróży.
Po zakończeniu części prac torowych na Podwalu Przedmiejskim przywrócono ruch tramwajowy. Na jednym z odcinków tramwaje poruszają się wahadłowo, co ogranicza przepustowość trasy. Całość prac nie jest jeszcze gotowa.
Jednocześnie skrócono trasę autobusu zastępczego T8. Pasażerowie z Wyspy Portowej dojeżdżają nim teraz do ulicy Głębokiej, gdzie muszą przesiąść się na tramwaj. Wcześniej autobus dowoził ich do dworca.
Jak te zmiany wyglądają z perspektywy ludzi stojących na przystanku? Maciej Naskręt zapytał o to pasażerów.
„Tramwaje jak zwykle uciekają”
Jedna z rozmówczyń bez wahania stwierdziła, że wcześniej podróżowało jej się lepiej. Wskazała na możliwość bezpośredniego przejazdu ze Stogów do centrum.
A teraz tramwaje jak zwykle uciekają – powiedziała.
Inny pasażer zwrócił uwagę na sytuację, którą reporter mógł obserwować na miejscu.
Widział pan sytuację. Tramwaj odjechał, autobus odjechał. I tak jest prawie za każdym razem – ocenił.
To relacja rozmówcy o jego doświadczeniach. W sondzie podobny zarzut pojawiał się również w innych wypowiedziach: powrót tramwaju oznacza konieczność dopasowania podróży do kolejnego połączenia.
Jedna z kobiet wspominała, że autobus T8 bardziej jej odpowiadał, ponieważ wsiadała przy dworcu. Kolejny rozmówca chciałby przywrócenia bezpośredniego kursu.
A teraz trzeba czekać tutaj na tramwaj, a tak bezpośrednio się jechało do centrum i święty spokój – mówił.
Turyści nie wiedzieli, co zrobić
O trudnościach z informacją opowiedzieli również przyjezdni z Jeleniej Góry. Jak relacjonowała jedna z rozmówczyń, zmiana organizacji komunikacji ich zaskoczyła. Gdy wracali wieczorem z Sopotu, chcieli skorzystać z T8.
Nie wiedzieliśmy, co zrobić ze sobą, bo trudno było uzyskać informacje – mówiła.
Według jej relacji na przystankach było sporo osób spoza Gdańska, które również nie potrafiły wyjaśnić, jak kontynuować podróż. Pomogła dopiero motornicza tramwaju linii 9.
Wszystko nam wyjaśniła. Dziękujemy pani motorniczej – podkreśliła rozmówczyni.
Do szpitala taksówką, z zakupami trudniej
Podczas sondy reporter spotkał również kobietę, która musiała dostać się do szpitala. Stwierdziła, że nie zdąży już komunikacją miejską i zdecydowała się na taksówkę.
Ale ja już nie zdążę, muszę czekać na taksówkę – powiedziała.
Starsza pasażerka opowiadała natomiast o trudnościach z dojściem do tramwaju.
Zawsze mi ucieknie tramwaj, bo idę, wszyscy już wsiądą… – relacjonowała.
Wspominała, że wcześniej dojeżdżała bezpośrednio do Gdańska. Teraz musi kilkukrotnie wsiadać i wysiadać. W rozmowie pojawił się też problem zakupów oraz poruszania się o lasce. Dodatkowa przesiadka dla takiego pasażera oznacza również wysiłek fizyczny.
„Lepiej źle jechać, niż dobrze iść”
W sondzie były także pozytywne oceny. Jedna z rozmówczyń opowiedziała, że jej podróż przebiegła sprawnie.
Teraz nie miałyśmy żadnego problemu. Tramwaj od razu podjechał – mówiła.
Choć trzeba było przesiąść się przed dalszą podróżą na plażę, uznała, że można dostosować się do sytuacji.
Inni rozmówcy, mieszkający na Stogach, deklarowali, że nie narzekają. Jedna z osób podsumowała swoje podejście powiedzeniem:
Proszę pana, lepiej źle jechać, niż dobrze iść.
Nie zabrakło również uwagi skierowanej do reportera:
Nie czepiajcie się głupot.
Sonda pokazuje więc różne doświadczenia pasażerów. Dla jednych połączenie tramwaju z autobusem działa sprawnie. Dla innych skrócenie T8 oznacza utratę wygodnego dojazdu, dodatkowe oczekiwanie i trudniejsze przesiadki. Powrót tramwajów na Podwale Przedmiejskie pasażerowie oceniają przede wszystkim przez to, jak wygląda ich codzienna podróż.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





