Prokuratura postawiła 25 osobom zarzuty w śledztwie dotyczącym niegospodarności przy niedoszłej budowie bloku węglowego Elektrowni Ostrołęka. Szkodę majątkową w trzech spółkach oszacowano na ponad miliard złotych. Nikt z podejrzanych nie przyznał się do zarzutów.
Rozpoczęcie prac bez zapewnionych pieniędzy
Postępowanie obejmuje lata 2018-2019 i dotyczy członków zarządów oraz rad nadzorczych Energi SA, Enei SA i Elektrowni Ostrołęka. O zarzutach poinformował w piątek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Zbigniew Szpiczko.
Historia tematu
- Zarzuty dla 25 osób w sprawie Elektrowni Ostrołęka. Nie było aresztowań
Śledczy zarzucają władzom spółek przede wszystkim nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków oraz wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Według prokuratury zgodziły się one, między innymi w uchwałach, na wydanie generalnemu wykonawcy polecenia rozpoczęcia prac. Inwestycja była warta ponad 6 mld zł, choć nie miała zapewnionego finansowania.
Jednym z kluczowych dowodów jest opinia biegłych różnych specjalności, w tym z ekonomii i energetyki. Prokuratura przyjmuje, że podejrzani działali wspólnie i w porozumieniu.
Umowa na 15 lat i ryzyko kar
Drugi wątek dotyczy zgody władz tych samych spółek na udział Elektrowni Ostrołęka w aukcji głównej rynku mocy w 2018 roku. Doprowadziło to do zawarcia umowy zobowiązującej spółkę do utrzymywania gotowości do dostarczania energii elektrycznej do sieci i mocy przez 15 lat, od początku 2023 roku.
W ocenie prokuratury już przy zawieraniu umowy było wiadomo, że elektrownia nie zdoła jej wykonać, ponieważ budowa bloku węglowego nie miała finansowania. Śledczy wskazują na sprowadzenie niebezpieczeństwa wyrządzenia spółce szkody majątkowej związanej z koniecznością zapłaty blisko 78 mln zł kar umownych.
Poręczenia i zakazy zamiast aresztu
Część podejrzanych złożyła wyjaśnienia, ale żadna z 25 osób nie przyznała się do zarzutów. Prokuratura nie występowała o areszty. Zastosowała wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym poręczenia majątkowe od 30 tys. do 500 tys. zł.
Środki te obejmują również zakazy kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami oraz nakazy powstrzymania się od pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach z większościowym udziałem Skarbu Państwa.
Zarzuty dotyczą art. 296 Kodeksu karnego, regulującego odpowiedzialność za szkodę majątkową wyrządzoną przez nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przy zajmowaniu się sprawami majątkowymi albo działalnością gospodarczą podmiotu. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.
Śledztwo wszczęto w lipcu 2022 roku na podstawie zawiadomień Najwyższej Izby Kontroli oraz posła Adama Szłapki. Nadzoruje je Prokuratura Regionalna w Białymstoku, a czynności wykonuje CBA z Gdańska.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.
Obserwuj temat. Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.

