39-letnia kobieta została brutalnie zaatakowana przez swojego partnera na ogródkach działkowych przy ulicy Kadetów w Gdańsku. Mężczyzna, podejrzany o usiłowanie zabójstwa, został tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. To kolejna sprawa, która pokazuje, jak niebezpieczne potrafią być konflikty domowe, gdy w grę wchodzą przemoc i brak kontroli emocji.
Trzy fakty:
- Atak miał miejsce na działkach ROD w Gdańsku, w sobotę wieczorem.
- Napastnik używał kija, noża i młotka, był pod wpływem alkoholu.
- Sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące, zarzuca mu usiłowanie zabójstwa.
Dramat na ogródkach działkowych
W sobotę 19 kwietnia około godziny 19.00, kobieta przyszła odwiedzić swojego partnera – 34-letniego Jakuba F. – na terenie ogródków działkowych w Gdańsku. Mężczyzna oskarżył ją o podpalenie jego domku działkowego kilka dni wcześniej. Agresja szybko przerodziła się w brutalną napaść.
Jakub F. najpierw groził kobiecie śmiercią, a następnie zaatakował ją kijem, nożem i młotkiem. Pokrzywdzona doznała wielu obrażeń – były one na tyle poważne, że konieczne było przewiezienie jej do szpitala. Jej życie było zagrożone. Policja zatrzymała sprawcę na miejscu. Był pijany.
Zarzuty i śledztwo
Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa natychmiast wszczęła śledztwo. Jakubowi F. przedstawiono aż pięć poważnych zarzutów. Obejmują one m.in. usiłowanie zabójstwa, spowodowanie obrażeń ciała oraz narażenie na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Kluczowy w sprawie jest art. 148 kodeksu karnego, który przewiduje karę od 10 lat więzienia do dożywocia.
Mimo że Jakub F. nie przyznał się do usiłowania zabójstwa, potwierdził, że bił partnerkę i groził jej śmiercią. Powodem ataku miała być zemsta za pożar jego domku, który – według niego – wywołała właśnie ofiara. Prokurator skierował wniosek o tymczasowe aresztowanie, który został uwzględniony przez sąd. Mężczyzna trafił za kratki na trzy miesiące.
Czytaj więcej: Pobicie 20-letniej kobiety w Nowym Porcie w Gdańsku
Cisza, która może zabijać
Sprawa porusza nie tylko przez swoją brutalność, ale też przez to, jak często przemoc domowa rozwija się po cichu, poza zasięgiem uwagi otoczenia. Gdy emocje biorą górę, a brak wsparcia i kontroli prowadzi do eskalacji, kończy się to dramatem. Działki, zazwyczaj kojarzone z relaksem i spokojem, stały się scenerią niemal śmiertelnego ataku.
Kobieta miała szczęście – przeżyła. Ale gdyby nie szybka reakcja służb, skutki mogłyby być tragiczne. Sprawca używał narzędzi, które z łatwością mogłyby doprowadzić do śmierci. Tego typu sytuacje pokazują, jak istotna jest rola organów ścigania w monitorowaniu przemocy w związkach.
Zobacz też: Brutalne pobicie w Jarze Wilanowskim na południu Gdańska
mn






