Fotowoltaika na zabytku w Gdańsku? Jeden może, drugi płaci (FOTO: gdanstrefa.com/wbijamszpile.pl)

Fotowoltaika na zabytku w Gdańsku. Jeden może, drugi płaci

Ksiądz Ludwik Kowalski z gdańskiej Bazyliki św. Brygidy zamontował panele fotowoltaiczne na zabytkowym dachu kościoła. Zrobił to bez wymaganej zgody konserwatora. Teraz płaci grzywny. Tymczasem w tym samym mieście, na budynku Urzędu Marszałkowskiego, również zabytkowym, taka instalacja działa od lat. Legalnie i z pozwoleniem. Czy są równi i równiejsi? Czy mamy tu do czynienia z podwójnymi standardami? Czy da się jeszcze dojść do porozumienia? Sprawa ma drugie dno.

Panele w dobrej wierze, ale bez formalności

Ksiądz z Bazyliki św. Brygidy postawił panele z myślą o dobru wspólnoty. Chciał uniezależnić parafię od rosnących cen energii i działać ekologicznie. Panele działają, obniżają rachunki i redukują emisję CO2. Ale formalności nie zostały dopełnione. No i rzuciły się na niego media liberalno-lewicowe.

Idziemy z duchem nowoczesności, też chcemy obniżać rachunki za prąd, za ogrzewanie. Nasze panele w żaden sposób nie zaburzają historycznej architektury, są kompletnie nie widoczne dla spacerowiczów. Można je zobaczyć dopiero lecąc dronem – mówi ks. Ludwik Kowalski, portalowi wbijamszpile.pl

Konserwator zabytków nie miał wątpliwości. W piśmie urzędowym stwierdzono, że „instalacja została wykonana bez zgody, co stanowi naruszenie przepisów o ochronie zabytków”. Nałożono karę – 5 tysięcy złotych. I to nie pierwszą.

Instalacja na Bazylice była samowolą. Nie wpłynął żaden wniosek do konserwatora, nie było postępowania – mówi Marcin Tymiński, rzecznik Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Czytaj więcej: Kara dla kościoła św. Brygidy w Gdańsku za fotowoltaikę

Urzędnicy jednak pokazują, że można montować

Tymczasem w Gdańsku, przy ulicy Augustyńskiego 2, stoi budynek Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego – dawne koszary. Również objęty jest ochroną konserwatorską. Tam panele fotowoltaiczne działają już od listopada 2012 roku i co gorsza zwyczajne widać je z poziomu ulicy. Turyści z łatwością wypatrują instalację. Nikt jednak z tego powodu nie każe ściągać paneli.

Panele zostały zamontowane na podstawie prawomocnej decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz zaświadczenia Prezydenta Miasta Gdańska – potwierdza Michał Piotrowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

W 2023 roku instalacja została zmodernizowana. Teraz składa się z 69 paneli o mocy 31,74 kW. Oszczędności tylko w latach 2024–2025 sięgnęły 70 tysięcy złotych. Czyli jednak można stawać fotowoltaikę na zabytkach?

Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Przed modernizacją wystąpiliśmy o nową decyzję konserwatora i uzyskaliśmy ją w listopadzie 2022 roku – dodaje Piotrowski.

Dlaczego jednym się udaje mimo że wpływają na krajobraz, a innym nie gdy ich fotowoltaika widoczna jest dopiero z lotu ptaka? Czy to nie trąci hasłem podwójnych standardów.

Rzecznik konserwatora widzi to jednak inaczej.

Budynek przy ul. Augustyńskiego leży na obszarze wpisanym do rejestru, ale sam nie jest indywidualnie wpisany. To daje większe możliwości działania – tłumaczy Marcin Tymiński.

Czas jednak na rozmowę, nie na spór

W 2023 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało oficjalne wytyczne dotyczące montażu OZE na zabytkach. To dokument, który dopuszcza taką możliwość, ale pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów.

Wytyczne mówią m.in. o analizie widokowej, braku negatywnego wpływu na percepcję obiektu, konieczności dopasowania instalacji do charakteru dachu i otoczenia. Ksiądz z Bazyliki może teraz powołać się na te zasady. Może wystąpić z wnioskiem o legalizację już wykonanej instalacji, a także zaproponować mediację z konserwatorem.

Można rozpocząć rozmowę. Skoro państwowe instytucje uzyskują zgodę na panele, to czemu nie dać szansy parafii? – pyta osoba zbliżona do sprawy.

Nie chodzi tu o bezkarność. Chodzi o proporcje, intencje i równe traktowanie. Kościół, który działał z myślą o ludziach, nie powinien być traktowany gorzej niż urząd, który ma do dyspozycji cały sztab prawników i architektów.

Chciałem oszczędzać i chronić środowisko – mówi ksiądz, który chciałby otworzyć drogę do mediacji.

Czy równi są równiejsi?

Dziś jedna instytucja korzysta z zielonej energii i oszczędza tysiące złotych. Druga płaci kary i ma nakaz demontażu. Obie działają na budynkach zabytkowych. Różnią je dwie rzeczy – procedura i zaburzenie krajobrazu.

To pokazuje, że państwo dopuszcza nowoczesność w zabytkach, ale tylko dla tych, którzy zdążą z papierami. Może warto, by konserwatorzy nie tylko oceniali, ale też pomagali i informowali?

Ksiądz może jeszcze zawalczyć. Ale nie szabelką. Mediacją.

Zobacz też: Powrót pomnika ks. Henryka Jankowskiego? Są plany dawnych fundatorów

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.