Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz została ogłoszona Liderką Samorządności 2025. Nagroda miała być prestiżowa, ale zamiast dumy – wywołała politowanie. Wszystko przez ujawnione kulisy i pytania o sens istnienia tego typu rankingów, które – jak twierdzą samorządowcy opozycyjni – służą głównie promocji „swoich” ludzi.
Kulisy nagrody, która miała budować, a pogrąża
Przemysław Majewski, radny miejski z ramienia PiS, nie zostawił na nagrodzie suchej nitki. W swoim publicznym wpisie nazwał galę „festiwalem uśmiechniętej propagandy”, a ranking – „marketingową ściemą”.
Czujecie te wybitne dokonania na rzecz rozwoju samorządu w Gdańsku?” – pyta retorycznie Majewski i wymienia konkrety: brak konsultacji społecznych, afery w miejskich jednostkach, opóźnienia w inwestycjach i chaos organizacyjny. Lista zarzutów jest długa, a na czele stoją: owce na pasie zieleni, ZTM z wiecznym kryzysem taborowym, GAiT z rozlatującą się flotą i DRMG, którego inwestycje – jak Nowa Warszawska czy Nowa Jabłoniowa – ciągną się w nieskończoność.
Ranking dla wybranych, nie dla zasłużonych
Oficjalnie Ranking Samorządów „Rzeczpospolitej” ma nagradzać miasta i gminy za zrównoważony rozwój. Ale skład kapituły wzbudza poważne wątpliwości. Zasiadają w niej m.in. Jerzy Buzek – europoseł PO, Jerzy Stępień – były sędzia TK i aktywny komentator proplatformerski, Andrzej Porawski – sekretarz Związku Miast Polskich.
Przypadek? Raczej system – komentuje Majewski.
Sprawy nie poprawiają fakty: redakcja „Rzeczpospolitej” otrzymała zdaniem Majewskiego w 2024 roku blisko 70 tysięcy złotych za promocję miasta Gdańska. W 2023 – ponad 150 tysięcy złotych. Wszystko z publicznych pieniędzy.
Czytaj więcej: Gdańsk Strefa Prestiżu. Kto stoi za tymi mediami?
Nagroda „Liderka Samorządności” pojawiła się w tym roku po raz pierwszy. Miała być nową kategorią, która pokaże, że kobiety w samorządach również mogą być docenione za faktyczne efekty swojej pracy. Zamiast tego – Gdańsk dostał statuetkę, której znaczenie podważyli nie tylko radni PiS, ale także sami mieszkańcy. Komentarze w sieci mówią wprost: „To jest żart, nie nagroda”.
Miasto, które nie słucha. A ma być liderem
Wystarczy spojrzeć na ostatnie działania ratusza: konsultacje ws. Przeróbki? Praktycznie nieistniejące. Zmiany na Stogach? Bez słowa wyjaśnienia. Inwestycje drogowe? Miesiącami opóźnione. Komunikacja miejska? Mniej kursów, więcej chaosu.
Tymczasem na gali w Warszawie Dulkiewicz mówiła o „najlepszym miejscu na świecie”.
Dziękuję za Waszą codzienność – mówiła mieszkańcom.
Ale ci coraz częściej pytają: gdzie są efekty?
Nie nagroda, a polityczna klasa
Dulkiewicz dostaje statuetkę, podczas gdy opozycja mówi o fikcji. Gala to pokaz jednej opcji politycznej, która sama siebie nagradza za rzekomy sukces. Żadna ze spraw realnych – transport, bezpieczeństwo, ceny – nie została poruszona. Wszystko w blasku fleszy i gładkich przemówień.
Władze miasta, zamiast rozwiązywać lokalne problemy, koncentrują się na autopromocji – tak wynika z wypowiedzi Majewskiego. Tymczasem mieszkańcy oczekują normalności: sprawnego urzędu, przejrzystości, konkretów.
Gdańsk nie potrzebuje statuetek – potrzebuje działania
Walka o poprawę jakości życia w mieście to nie miejsce na PR‑owe fajerwerki. A dokładnie tym – według radnych PiS – był Ranking Samorządów 2025. Promocja, zdjęcia, przemówienia, a za nimi brak reakcji na realne bolączki.
Dulkiewicz może mieć statuetkę. Ale Gdańsk – nadal ma dziury w drogach, niedziałający transport i mieszkańców, którzy czują się pomijani.
Zobacz też: System FALA bez operatora. SKM likwiduje bilety papierowe
mn






