Polska może po raz pierwszy od wielu lat uniknąć alarmu suszowego na wiosnę. Wszystko przez obecną zimową pogodę – śnieg i mróz. Jednak nie każda prognoza napawa optymizmem. Gwałtowne ocieplenie może przynieść podtopienia, a nawet lokalne zalania.
Zima znowu pracuje dla rolnictwa
Ostatnie lata w Polsce oznaczały jedno: przedwiośnie to czas nerwowego śledzenia komunikatów IMGW i ostrzeżeń o suszy hydrologicznej. Tym razem sytuacja może się zmienić. Jak wyjaśnia prof. Paweł Rowiński, hydrolog z Instytutu Geofizyki PAN, obecne warunki pogodowe stwarzają szansę na przełom. Mamy dużo śniegu, a mroźna aura uniemożliwia jego szybkie topnienie. To dobre wieści.
Śnieg działa jak naturalny rezerwuar wody. Gdy topnieje powoli, gleba może ją przyjąć i nawilżyć się odpowiednio głęboko. To kluczowe, zwłaszcza dla rolników. Woda z zimowych opadów dociera do warstw gleby, które są kluczowe dla upraw. Bez tego sezon wiosenny zaczynał się zazwyczaj z potężnym deficytem.
Obecne warunki wskazują, że rok 2026 może być inny. Jeśli zima skończy się klasycznym przedwiośniem – z dodatnimi temperaturami w dzień i mrozem nocą – topnienie będzie kontrolowane. Według prognoz IMGW, luty przyniesie ocieplenie, ale nie ekstremalne. Czy to oznacza, że susza nas ominie?
Cichy wróg – gwałtowne roztopy
Prof. Rowiński zaznacza, że nie można wykluczyć scenariusza pesymistycznego. Jeśli temperatura w dzień i w nocy przekroczy zero stopni Celsjusza, śnieg zacznie znikać błyskawicznie. A to oznacza jedno – woda nie zdąży wsiąknąć w grunt. Zamiast zasilić ziemię, spłynie powierzchniowo, zalewając podwórka, piwnice i drogi.
To nie wszystko. Przestarzała infrastruktura deszczowa, brak retencji miejskiej, zabetonowane centra miast – wszystko to zwiększa ryzyko podtopień. Szczególnie zagrożone są tereny nizin, doliny rzeczne i okolice górskie, gdzie topniejący śnieg zbiera się w korytach rzecznych.
Czytaj więcej: Gołoledź na Pomorzu. Marznący deszcz zamyka molo i drogi. SOR-y pełne
Jak pokazują dane IMGW, rzeki w Polsce są obecnie w strefie stanów niskich lub średnich. To oznacza, że ich poziom wody nie budzi dziś niepokoju. Ale wszystko może się zmienić w ciągu kilku dni. Jedno gwałtowne ocieplenie może wywołać zjawiska, których skutki będą odczuwalne tygodniami.
Śryż, kra i zatory lodowe – realne zagrożenie
Jednym z najgroźniejszych skutków nagłego wzrostu temperatury są zatory lodowe. To zjawisko nie jest nowe, ale w ostatnich latach było rzadko obserwowane – głównie przez łagodne zimy. Teraz wraca. Lód może zablokować przepływ wody w rzece. Szczególnie narażone są tereny Żuław – niskie, podmokłe, z dużą liczbą cieków wodnych.
Hydrolodzy ostrzegają: gdy woda napotyka zator z kry lub śryżu, poziom w rzece rośnie błyskawicznie. To właśnie takie sytuacje powodują nagłe, lokalne powodzie, które trudno przewidzieć i jeszcze trudniej zatrzymać. Sam zator potrafi powstać w ciągu kilku godzin, a usunięcie go często wymaga interwencji służb i ciężkiego sprzętu.
Czy możemy się przed tym obronić? Niekoniecznie. Prognozy wskazują, że Polska może doświadczyć w tym roku typowo zimowego zagrożenia w czasie wiosny. Paradoksalnie, śnieżna i mroźna zima może zakończyć się nie suszą, a powodzią.
Zobacz też: Susza hydrologiczna ogarnia całą Polskę
mn






