Tomasz Rakowski, szef klubu radnych PiS w Radzie Miasta Gdańska stanie przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w sprawie demonstracji pod domem Donalda Tuska w Sopocie. Sprawa dotyczy styczniowego protestu i policyjnej interwencji, która – po kilku miesiącach – zakończyła się pozwem.
Protest po zatrzymaniu Kamińskiego i Wąsika
Do zdarzeń doszło 9 stycznia 2024 roku. Tego dnia Tomasz Rakowski zorganizował protest pod domem Donalda Tuska w Sopocie. Była to reakcja na zatrzymanie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz wyprowadzenie ich z Pałacu Prezydenckiego.
Protest był transmitowany na żywo w mediach społecznościowych. Na nagraniu słychać policyjne komendy i przedstawianie się jednego z funkcjonariuszy. Wtedy nikt nie przypuszczał, że kilka miesięcy później ten fragment stanie się osią sporu sądowego.
Rakowski nie ukrywał, że demonstracja miała charakter polityczny. Była formą sprzeciwu wobec działań władzy i sposobu potraktowania byłych ministrów.
Pozew po czterech miesiącach
Dopiero 24 maja 2024 roku ruszyły działania prawne. Policjant, który brał udział w interwencji, złożył pozew przeciwko Rakowskiemu. Twierdzi, że podczas relacji live doszło do naruszenia jego prywatności i wizerunku.
W pozwie pojawiają się sformułowania o „stresie” i „poczuciu dyskomfortu”, jakie miało wywołać ujawnienie danych funkcjonariusza. Chodzi o sytuację, w której – według policjanta – w transmisji było słychać, jak się przedstawia. Rakowski zwraca uwagę na czas. Pozew pojawił się ponad 4 miesiące po proteście. Już po wyborach samorządowych, w których startował na prezydenta Gdańska.
Czy to tylko zbieg okoliczności?
Czytaj więcej: Wybory 2024. Tomasz Rakowski przedstawił program dla Gdańska
Żądania policjanta i paradoks sprawy
Z treści pozwu wynika, że policjant domaga się zadośćuczynienia, zwrotu kosztów oraz wpłaty określonej kwoty na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To element, który wielu obserwatorów uznaje za nietypowy.
Jeszcze większy paradoks dotyczy przeprosin. Funkcjonariusz żąda publicznych przeprosin w mediach społecznościowych. Problem w tym, że aby je opublikować, trzeba wskazać adresata. A więc ponownie użyć imienia i nazwiska osoby, która twierdzi, że jej dane zostały bezprawnie ujawnione.
Rakowski zwraca uwagę, że ta sprzeczność dobrze pokazuje absurd całej sytuacji.
Zobacz: Policjanci żądają 89 tys. zł od fotoreportera za zdjęcia z Batmanem
Rakowski: to próba zastraszenia
Sam zainteresowany nie ma wątpliwości co do intencji pozwu. Odbiera go jako próbę wywołania efektu mrożącego. Chodzi o zniechęcenie obywateli do angażowania się w sprawy publiczne i organizowania protestów.
W jego ocenie sprawa dotyka kwestii fundamentalnej. Gdzie kończy się prywatność funkcjonariusza pełniącego służbę, a zaczyna prawo obywatela do relacjonowania wydarzeń publicznych?
Rakowski podkreśla, że protest odbywał się w przestrzeni publicznej, a interwencja policji była elementem oficjalnych działań państwa. Transmisja live miała charakter dokumentacyjny.
Sąd Okręgowy w Gdańsku. Konkretna data
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Rozprawa została wyznaczona na 18 lutego. Początek o godzinie 11.30. Sala 306. Budynek przy ulicy Nowe Ogrody.
Rakowski zapowiada, że będzie to jawne starcie argumentów. Liczy na obecność osób, które chcą zobaczyć, jak w praktyce wygląda rozliczanie protestów politycznych w Polsce.
Dla wielu to nie tylko sprawa jednego pozwu. To test granic wolności obywatelskiej i prawa do sprzeciwu.
Zobacz też: Policja „zamknęła” lodowisko na zatoce, ale ludzie i tak śmigają
mn






