To miała być szybka akcja przy cmentarzu. Skończyło się na zniszczonym zniczomacie i zarzutach, które mogą przekreślić kilka lat życia. W połowie marca ktoś próbował włamać się do automatu ze zniczami w Pruszczu Gdańskim. Łupów nie było, ale straty już tak. I to konkretne.
Sprawa nabrała tempa, gdy do komendy wpłynęło zgłoszenie o próbie włamania do zniczomatu ustawionego w pobliżu jednej z nekropolii. Urządzenie miało być udogodnieniem dla mieszkańców. Stało się celem nocnej „akcji”, która zakończyła się fiaskiem.
Włamanie pod osłoną nocy
Do zdarzenia doszło w połowie marca. Zniczomat, ustawiony przy cmentarzu, został uszkodzony podczas próby włamania. Sprawcy nie zdołali dostać się do pieniędzy ani towaru. Jednak zniszczenia oszacowano na 2 tys. zł. To kwota, którą ktoś będzie musiał pokryć.
Warto zauważyć, że takie automaty działają bezobsługowo. Są dostępne przez całą dobę. Dla wielu osób to wygodne rozwiązanie, zwłaszcza w dni świąteczne czy późnym wieczorem. Tymczasem ktoś uznał, że łatwiej będzie dobrać się do zawartości siłą. Efekt? Zablokowane urządzenie i straty finansowe.
Czy to naprawdę przypadek, że do takich prób dochodzi właśnie w miejscach, które powinny kojarzyć się z ciszą i szacunkiem?
Zobacz też: Granat w toalecie “toi-toi” przy cmentarzu w Gdańsku
Szybka reakcja kryminalnych
Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim. Analiza monitoringu i zebrane informacje przyniosły efekt szybciej, niż wielu się spodziewało. Już 20 marca funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 21, 35 i 38 lat.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie im zarzutów usiłowania kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia. Co istotne, najmłodszy z zatrzymanych usłyszał dodatkowy zarzut. Chodzi o kradzież kawy o wartości ponad 1000 zł z jednego ze sklepów spożywczych.
Brzmi banalnie? Niekoniecznie. 1000 zł to kilkadziesiąt opakowań markowej kawy. Towar zniknął z półek, a straty poniósł lokalny sklep. W efekcie rachunek i tak trafia do klientów, bo ceny nie biorą się z powietrza.
Czytaj więcej: Kradzież w kościele w Pruszczu Gdańskim
Grozi im nawet 10 lat więzienia
Usiłowanie kradzieży z włamaniem zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Za uszkodzenie mienia oraz za kradzież grozi do 5 lat więzienia. To nie są symboliczne sankcje.
W praktyce o wymiarze kary zdecyduje sąd. Jednak sam fakt postawienia takich zarzutów pokazuje, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan. Dla mieszkańca to sygnał, że nawet „nieudane” włamanie ma poważne konsekwencje.
Z kolei dla właścicieli sklepów i operatorów automatów to kolejny dowód, że drobne przestępstwa potrafią generować realne koszty. 2 tys. zł za naprawę urządzenia. Ponad 1000 zł za skradziony towar. Niby niewiele w skali kraju, ale lokalnie to konkret. Na pierwszy rzut oka to historia o nieudanym skoku. Jednak w tle widać coś więcej. Coraz częstsze ataki na automaty, drobne kradzieże w sklepach, testowanie granic. A potem zdziwienie, że grozi za to 10 lat.
mn






