Kwidzyn chciał zlikwidować przedszkole. Rodzice protestują (FOTO: kwidzyn.pl/Bartosz Mielniczek)

Nowość! Promyczek zostaje. Burmistrz Kwidzyna wycofał się z likwidacji przedszkola

Jeszcze kilka dni temu 159 dzieci i ich rodzice żyli w niepewności. Dziś słyszą: przedszkole Promyczek zostaje. Burmistrz wycofał się z decyzji o nieprzedłużeniu umowy. Konflikt, który rozpalił Kwidzyn, kończy się politycznym zwrotem akcji. Jednak emocje nie opadły.

Przypomnijmy. Miasto nie chciało przedłużyć umowy na budynek przy ul. Kazimierza Wielkiego 2 po 2027 roku. W praktyce oznaczałoby to likwidację Społecznego Przedszkola Promyczek. Rodzice mówili wprost o zamknięciu placówki. W tle było 159 dzieci, 26 pracowników i ponad 700 tys. zł niedawnych inwestycji w remont.

Spór eskalował błyskawicznie. W ciągu 4 dni zebrano niemal 700 podpisów w obronie przedszkola. Organizatorzy nie ukrywali determinacji. „Presja ma sens” – napisał Bartosz Mielniczek po spotkaniu z władzami miasta. I trudno odmówić mu racji.

Zwrot po burzliwym spotkaniu

Kilka dni temu doszło do spotkania z rodzicami. Jak relacjonuje Mielniczek, było burzliwie. Jednak finał okazał się dla rodziców korzystny.

Mamy to! Promyczek zostaje! – ogłosił w mediach społecznościowych.

Według jego relacji burmistrz publicznie zadeklarował przedłużenie umowy z Kwidzyńskim Stowarzyszeniem Oświatowym. W kwietniu ma dojść do formalnego przedłużenia najmu co najmniej do 2029 roku. To oznacza kilka lat stabilności.

Co istotne, potwierdza to oficjalne pismo Urzędu Miejskiego w Kwidzynie z 26 marca 2026 roku. Czytamy w nim, że 17 marca odbyło się spotkanie w sprawie przyszłości przedszkola, a burmistrz przekazał informację o zamiarze przedłużenia umowy najmu na okres kolejnych 3 lat . W dokumencie wprost wskazano, że Promyczek będzie kontynuował działalność w dotychczasowej lokalizacji .

To zasadnicza zmiana w porównaniu z wcześniejszym stanowiskiem miasta.

Ulga i zgrzyt

Rodzice nie kryją ulgi.

Satysfakcja i ulga są, bo cel osiągnięty, rodzice i personel mogą spać spokojnie, a nasze dzieci mogą kontynuować naukę bez przeszkód – napisał Mielniczek.

Jednocześnie nie szczędzi gorzkich słów.

Szkoda tylko, że rodzice i personel musieli najeść się tyle stresu i że musieliśmy wyeskalować spór do takich rozmiarów. Niestety, nie pozostawiono nam wyboru – podkreślił.

W jego ocenie trudno uwierzyć w narrację, że od początku planowano przedłużenie umowy.

Gdyby planem A faktycznie było przedłużenie umowy, to ani wtorkowe spotkanie, ani wszystko co je poprzedzało nie miałoby miejsca – napisał.

To zdanie dobrze oddaje atmosferę ostatnich tygodni. Z jednej strony wycofanie się z decyzji. Z drugiej pytanie, dlaczego w ogóle do niej doszło.

Czytaj też: Zwrot w sprawie przedszkola „Stokrotka” w Gdańsku po presji rodziców

Burmistrz przyszedł i wziął to na siebie

Warto jednak odnotować, że autor protestu potrafił też docenić postawę włodarza miasta.

Burmistrz przyszedł, mecz na wyjeździe, przyjął stanowisko mieszkańców na klatę, nie zrzucał winy na urzędników, publicznie wycofał się z decyzji. Dialog musi być – napisał.

To rzadkie w lokalnych sporach. Często kończą się one przerzucaniem odpowiedzialności. Tym razem burmistrz zdecydował się na krok w tył.

Jednak niesmak pozostał. Bo sprawa nie dotyczyła drobnej korekty budżetu, lecz przyszłości 159 dzieci i 26 miejsc pracy. W grę wchodziło również ponad 700 tys. zł zainwestowanych w remont budynku. Takie napięcie nie znika w jeden wieczór.

Presja ma sens

Cała historia pokazuje coś jeszcze. Mobilizacja społeczna potrafi zmienić bieg decyzji. Niemal 700 podpisów w kilka dni. Pełna sala na spotkaniu. Twarda postawa rodziców. To zrobiło różnicę.

Przy takiej woli walki nie miałem żadnych wątpliwości, że wygramy – napisał Mielniczek. To mocne słowa, ale oddają przekonanie, że mieszkańcy nie są bezsilni.

Dlatego sprawa Promyczka może stać się punktem odniesienia dla innych podobnych konfliktów. Pokazuje, że decyzje samorządu nie zapadają w próżni. A presja opinii publicznej potrafi skorygować kurs.

Dziś najważniejsze jest to, że dzieci zostają w swoim przedszkolu. Jednak pytania o styl komunikacji i sposób podejmowania decyzji wciąż wiszą w powietrzu. Bo zaufanie buduje się latami, a traci w kilka tygodni.

Zobacz też: Kwidzyn chce zlikwidować przedszkole Promyczek. Rodzice protestują

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.