Światowe Jamboree Skautowe 2027 na Wyspie Sobieszewskiej ma być wizytówką Gdańska i wielkim międzynarodowym wydarzeniem. Ale im bliżej zlotu, tym więcej pytań zadają mieszkańcy. Chodzi już nie tylko o promocję miasta, lecz o drogi, kanalizację, bezpieczeństwo, transport i zwykłe codzienne życie na Wyspie. Urząd Miejski w Gdańsku odpowiedział na wniosek o informację publiczną. Radny dzielnicy Jacek Fołta uważa jednak, że w wielu kluczowych sprawach miasto uciekło od konkretów.
A konkretów potrzeba sporo. Bo mowa o imprezie, która ma przyciągnąć dziesiątki tysięcy uczestników, a jednocześnie odbędzie się w miejscu, gdzie mieszkańcy od lat czekają na podstawową infrastrukturę. I trudno się dziwić, że pytają: co zostanie po Jamboree, a co zostanie tylko na folderach?
Miasto: 13,7 mln zł po stronie Gdańska
W piśmie Urzędu Miejskiego w Gdańsku pojawia się pierwsza mocna liczba. „Planowany budżet po stronie Miasta Gdańska wynosi 13 768 000 zł” – informuje urząd. To środki związane z przygotowaniami i zabezpieczeniem przedsięwzięcia.
Druga kwota również robi wrażenie. Miasto potwierdziło, że zawarto umowę dzierżawy terenu ze spółką Polan „o wartości 3 692 698,68 zł brutto”. Beneficjentem rzeczywistym tej spółki jest Zbigniew Nowak, przedsiębiorca znany na Pomorzu z wyrobu kiełbas. To właśnie ten fragment stał się jednym z punktów zapalnych w lokalnej dyskusji.
Jacek Fołta komentuje to krótko i z przekąsem: „Sporo?”. W jego ocenie mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co dokładnie idą publiczne pieniądze, zwłaszcza że część ich codziennych problemów od lat nie została rozwiązana.
Radny zwraca też uwagę na sam tryb uzyskania informacji. Jak napisał w mediach społecznościowych, odpowiedź przyszła po wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
Urząd odpowiedział chyba tylko dlatego, że zapytanie poszło w trybie informacji publicznej. Gdyby się tak nie stało, to sprawę skierowałbym do sądu – stwierdził Fołta.
To mocne słowa. Ale pokazują napięcie, które narasta wokół przygotowań do wydarzenia.
Drogi do remontu. Ale mieszkańcy chcą więcej
Urząd przedstawił harmonogram remontów ulic. Turystyczna i Lazurowa mają być remontowane od czerwca 2026 r. do czerwca 2027 r. Kwiatowa jest planowana na II kwartał 2026 r., Świbnieńska na IV kwartał 2026 r., a Akwenowa i Urwista na II kwartał 2027 r.
To brzmi jak lista konkretów. I rzeczywiście – w tej części pismo miasta daje mieszkańcom jakiś punkt zaczepienia. Problem w tym, że potrzeby Wyspy są większe.
Fołta pisze, że udało się uzyskać pisemną deklarację remontu „chyba największej hańby drogowej Wyspy”, ale zaraz dodaje, że to nadal tylko niewielka część potrzeb. Wskazuje m.in. Przegalińską, Boguckiego i Nadwiślańską. Według niego te drogi też wymagają napraw albo generalnych remontów.
Nie powinniśmy czekać, aż nam coś skapnie z pańskiego stołu – ocenia radny.
To zdanie dobrze oddaje nastroje części mieszkańców. Bo jeśli ktoś codziennie jedzie po dziurawej drodze do pracy, szkoły albo lekarza, to informacja o inwestycjach „przy okazji Jamboree” może brzmieć dwuznacznie. Z jednej strony dobrze, że coś się ruszy. Z drugiej – dlaczego dopiero teraz?
Utrudnienia będą, pytanie jak dotkliwe
Z dokumentów wynika, że w czasie przygotowań, trwania imprezy i prac porządkowych pojawią się czasowe ograniczenia w ruchu. Urząd pisze wprost:
Na czas przygotowań, trwania i prac porządkowych zaplanowane są czasowe ograniczenia w poruszaniu się po Wyspie.
W czasie samego Jamboree, od 30 lipca do 8 sierpnia 2027 r., część ulic ma funkcjonować inaczej niż zwykle. Na mapach wskazano m.in. zakazy postoju, ruch jednokierunkowy oraz dojazdy ograniczone do posesji albo pojazdów związanych z obsługą wydarzenia.
Dla urzędnika to organizacja ruchu. Dla mieszkańca – realna zmiana codzienności. Dojazd do domu, odwiedziny rodziny, praca, dowóz zakupów, opieka nad seniorem. Niby drobiazgi, dopóki nie trzeba ich załatwić w korku albo przez objazd.
Urząd przekonuje, że rozwiązania są projektowane z myślą o bezpieczeństwie. Ale mieszkańcy chcą znać szczegóły wcześniej, a nie wtedy, gdy znaki już staną przy drogach.

Kanalizacja tymczasowa dla zlotu
Najostrzejszy spór dotyczy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Miasto informuje, że zaopatrzenie miasteczka zlotowego w wodę i odbiór ścieków będą realizowane przez tymczasowe podłączenie do miejskiej sieci.
Urząd zapewnia przy tym: „
Tymczasowe przyłączenia nie wpłyną w żaden sposób na bieżący dostęp do wody i kanalizacji dla mieszkańców ani turystów – nie przewiduje się ograniczeń, przerw ani obniżenia standardu usług.
Na papierze brzmi spokojnie. Fołta widzi to jednak inaczej. Jego zdaniem to przykład złej hierarchii potrzeb.
To jednak ogromna niegospodarność. Osady wzdłuż ul. Przegalińskiej, zamieszkałe przez setki osób nadal zostaną bez kanalizacji, a buduje się tymczasowe przyłącza dla 50 000 osób! – napisał radny.
I to jest fragment, który może najmocniej trafia do zwykłych ludzi. Bo mieszkaniec bez kanalizacji nie żyje w problemie tymczasowym. On żyje z nim przez lata. Jeśli więc dla wielkiej imprezy da się zorganizować infrastrukturę, choćby na kilka tygodni, to pytanie o trwałe rozwiązania dla mieszkańców samo ciśnie się na usta.
Czytaj też: Skauci przyjadą na Jamboree do Gdańska, promu przez Wisłę nie będzie
Miasto odsyła do organizatora
W wielu technicznych sprawach urząd wskazuje, że szczegóły pozostają po stronie organizatora, czyli Komitetu Organizacyjnego XXVI Światowego Jamboree Skautowego. Dotyczy to m.in. utwardzania i rekultywacji gruntów rolnych, zasilania energetycznego, szacunków wyjazdów uczestników poza Wyspę czy części analiz transportowych.
W piśmie przy jednym z pytań czytamy:
Szczegółowe rozwiązania techniczne w tym zakresie pozostają w kompetencjach organizatora wydarzenia.
Formalnie być może tak. Ale politycznie sprawa jest trudniejsza. Skoro miasto angażuje 13,768 mln zł i zawiera umowę dzierżawy za ponad 3,69 mln zł brutto, mieszkańcy mogą oczekiwać, że Gdańsk zna pełny obraz. Nie tylko własny wycinek.
Fołta pisze wprost, że takie odsyłanie budzi „uzasadnione wątpliwości”. Pyta też: „Badania ruchu też mają robić harcerze?”. To złośliwe, ale punktuje problem. Wyspa nie jest terenem oderwanym od życia. Ma ograniczoną przepustowość, sezonowy ruch i mieszkańców, którzy już teraz odczuwają komunikacyjne kłopoty.
Transport bez ZTM
Z odpowiedzi miasta wynika, że uczestnicy zlotu nie będą korzystać z komunikacji miejskiej organizowanej przez ZTM Gdańsk. Urząd informuje:
Zgodnie z przyjętymi założeniami organizacyjnymi uczestnicy zlotu nie będą korzystać z komunikacji miejskiej organizowanej przez Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku.
Zamiast tego ma powstać dedykowany system transportu, przygotowany przez miasto we współpracy z organizatorem. Ma obsługiwać przyjazdy, wyjazdy i codzienne przemieszczanie uczestników między miasteczkiem zlotowym a miejscami programu.
To może odciążyć autobusy miejskie. Ale nie odpowiada na wszystko. Pozostaje pytanie o mosty, drogi dojazdowe, autokary, dostawy, służby techniczne i ruch turystyczny w środku wakacji. Urząd przyznaje, że organizacja transportu jest przedmiotem analiz.
A mieszkańcy chcieliby wiedzieć, kiedy zobaczą wyniki tych analiz. Bo sierpień na Wyspie i bez Jamboree potrafi być komunikacyjnie ciężki.
Czytaj też: Radny ostrzega przed skutkami Jamboree 2027 na Wyspie Sobieszewskiej
Bezpieczeństwo i poufność
Najbardziej delikatny fragment dotyczy bezpieczeństwa. Urząd Miejski w Gdańsku pisze: „Informacje dotyczące bezpieczeństwa – z oczywistych względów – są objęte zasadą poufności”.
Dalej urząd tłumaczy, że to standard służący ochronie uczestników wydarzenia, mieszkańców oraz infrastruktury publicznej. „Priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców Wyspy oraz uczestników wydarzenia” – podkreślono w piśmie.
Nikt rozsądny nie będzie żądał ujawniania operacyjnych szczegółów zabezpieczenia. Ale Fołta zwraca uwagę na coś innego. Pytania dotyczyły m.in. procedur na wypadek powodzi, upałów, awarii prądu lub wody, ataku dronowego czy celowego wywołania paniki. Radny uważa, że odmowa powinna mieć formę decyzji administracyjnej, a nie zwykłej odpowiedzi w piśmie.
Bezpieczeństwo mieszkańców Wyspy Sobieszewskiej nie może być objęte tajemnicą przed ich przedstawicielami – napisał Fołta.
To zdanie dobrze ustawia spór. Chodzi nie o publikowanie planów służb, ale o zaufanie i kontrolę. Kto odpowiada za ewakuację? Jak wygląda koordynacja z Policją i wojewodą? Jak mieszkańcy mają być informowani w razie kryzysu? Tego typu pytania nie są fanaberią.
Rekompensaty czy lista zasług
Osobny problem to rekompensaty za uciążliwości. Urząd, odpowiadając na pytanie o korzyści dla mieszkańców, wskazał szeroki katalog działań. Wymienił m.in. Program Społecznego Rozwoju Wyspy Sobieszewskiej, wydarzenia kulturalne, pikniki, wsparcie lokalnych organizacji, inwestycje przy szkołach, remont Domu Kultury GAK „Wyspa Skarbów”, rozbudowę monitoringu i wcześniejsze działania infrastrukturalne.
Miasto pisze, że przygotowania do Jamboree „przynoszą realne korzyści społeczności lokalnej Wyspy Sobieszewskiej oraz przyczyniają się do wzmocnienia jej potencjału rozwojowego i promocyjnego”.
Fołta odpowiada, że to nie są konkretne rekompensaty za utrudnienia w 2027 r. Według niego urząd zamiast przedstawić osłony, ulgi czy rozwiązania dla mieszkańców na czas zlotu, opisał działania już zrealizowane albo planowane niezależnie.
Można odnieść wrażenie, że wszystko co wydarzyło się dotychczas to zasługa Jamboree” – ironizuje radny.
I trudno nie zauważyć, że dla mieszkańca, który będzie miał utrudniony dojazd do domu, informacja o pikniku albo zakupie książek nie jest odpowiedzią na pytanie o rekompensatę. Miłe rzeczy są miłe. Ale nie załatwiają wszystkiego.
Światowe Jamboree Skautowe 2027 nadchodzi. Co dalej?
Fołta zapowiada, że skierował wniosek o informację publiczną bezpośrednio do Komitetu Organizacyjnego Jamboree 2027. Chce uzyskać odpowiedzi w sprawach, w których urząd odesłał go do organizatora. Chodzi m.in. o rekultywację, transport, logistykę operacyjną i zabezpieczenie wydarzenia.
Zapowiada też dalsze naciski na miasto w sprawie procedur kryzysowych oraz koordynacji działań z Policją i wojewodą. Jednocześnie gorzko ocenia atmosferę w samej Radzie Dzielnicy. Pisze, że w części spraw nie liczy już na poparcie większości rady i że mieszkańcy powinni organizować się również poza jej strukturami.
To już lokalny konflikt polityczny. Ale pod spodem jest rzecz poważniejsza: wielka impreza wchodzi w życie małej społeczności. I ta społeczność ma prawo wiedzieć, co ją czeka.
Światowe Jamboree Skautowe 2027 może być sukcesem Gdańska. Może dać Wyspie rozpoznawalność, inwestycje i impuls do rozwoju. Ale sukcesu nie buduje się samymi zapewnieniami. Przy budżecie 13,768 mln zł, dzierżawie za 3,69 mln zł brutto, planach obsługi 50 000 osób i czasowych ograniczeniach w ruchu mieszkańcy nie proszą o łaskę.
Czytaj też: MTG jak deweloper? Miejska spółka chce budować osiedle w Sobieszewie
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

