OpenAI pokazuje kolejną odsłonę swojej technologii i nie zostawia złudzeń, czyli chodzi o coś więcej niż poprawki. GPT-5.5 ma zmienić sposób pracy z komputerem. Mniej ręcznego sterowania, więcej oddawania inicjatywy maszynie. Firma sama podkreśla: to „kolejny krok w kierunku nowego sposobu wykonywania pracy na komputerze”.
Brzmi jak hasło marketingowe, ale gdy zajrzeć głębiej, robi się ciekawiej. I trochę bardziej poważnie.
Szybciej rozumie, więcej robi sam
Największa zmiana dotyczy tego, jak model rozumie polecenia. OpenAI pisze wprost: GPT-5.5 „rozumie szybciej, co próbujesz zrobić, i potrafi przejąć większą część pracy”. To w praktyce oznacza jedno – użytkownik przestaje być operatorem, a zaczyna być kimś, kto deleguje zadania.
Model radzi sobie z pisaniem i debugowaniem kodu, analizą danych, tworzeniem dokumentów czy arkuszy. Co więcej, „potrafi poruszać się między narzędziami, aż zadanie zostanie ukończone”. Czyli nie zatrzymuje się na jednym kroku. Idzie dalej.
Ciekawy fragment: „zamiast uważnie zarządzać każdym krokiem, możesz przekazać GPT-5.5 chaotyczne, wieloczęściowe zadanie i zaufać, że je zaplanuje, użyje narzędzi, sprawdzi swoją pracę i poradzi sobie z niejednoznacznością”. To już nie jest zwykły asystent. Raczej ktoś, kto wykonuje robotę od A do Z.
Co istotne, wszystko to bez spadku szybkości. Model utrzymuje tempo GPT-5.4, a jednocześnie osiąga wyższy poziom. Do tego „zużywa znacznie mniej tokenów, aby wykonać te same zadania”, co przekłada się na koszty.
Czytaj też: Elon Musk prezentuje Grokipedię – AI zastępuje Wikipedię
Programiści: „to inny poziom”
Najbardziej widoczne zmiany widać w programowaniu. W testach Terminal-Bench 2.0 model osiąga 82,7 proc. skuteczności – wynik lepszy od poprzednika i konkurencji. W bardziej praktycznych zadaniach, jak rozwiązywanie problemów z GitHuba, również wypada lepiej.
Ale liczby to jedno. Opinie ludzi – drugie.
Dan Shipper, szef firmy Every, nie owija w bawełnę: „to pierwszy model do kodowania, z którego korzystałem, który ma prawdziwą klarowność koncepcyjną”. To ważne, bo wcześniej modele często działały „na skróty” – coś naprawiały, ale nie zawsze rozumiały dlaczego.
Inny tester, Pietro Schirano, mówi jeszcze mocniej: „naprawdę mam wrażenie, jakbym pracował z wyższą inteligencją, i jest w tym niemal poczucie szacunku”. Brzmi przesadnie? Być może. Ale oddaje skalę przeskoku.
Są też bardziej przyziemne przykłady. Scalanie setek zmian w kodzie w 20 minut. Rozwiązywanie problemów, które wcześniej zajmowały dni. Jeden z inżynierów NVIDII stwierdził wręcz: „utrata dostępu do GPT-5.5 byłaby jak amputacja kończyny”.
Trudno o bardziej obrazowe porównanie.
ChatGPT należy do firmy OpenAI – amerykańskiej organizacji zajmującej się rozwojem sztucznej inteligencji. To ona stworzyła i rozwija kolejne modele, w tym GPT-5.5. OpenAI działa w specyficznej strukturze: formalnie funkcjonuje jako podmiot z ograniczonym zyskiem (tzw. „capped-profit”), a kontrolę sprawuje organizacja non-profit. W praktyce oznacza to próbę pogodzenia biznesu z deklarowaną misją rozwoju AI „dla dobra ludzkości”. Wśród kluczowych partnerów firmy jest Microsoft, który zainwestował miliardy dolarów i dostarcza infrastrukturę technologiczną. Dla zwykłego użytkownika sprowadza się to do jednego – korzysta z narzędzia stworzonego przez prywatną firmę, ale o ambicjach znacznie szerszych niż tylko komercyjne.
Czytaj też: Kontrowersyjna propozycja „Chat Control” – inwigilacja w UE
Nie tylko kod – zwykła praca też przyspiesza
GPT-5.5 dobrze radzi sobie także poza IT. W codziennej pracy biurowej – tam, gdzie często jest chaos, niedopowiedzenia i brak czasu. OpenAI zauważa, że model „lepiej rozumie intencję zadania i potrafi naturalnie przejść przez cały cykl pracy – od znalezienia informacji, przez analizę, aż po stworzenie gotowego materiału”. To spora zmiana względem wcześniejszych wersji.
Przykłady są konkretne. Analiza 24 771 formularzy podatkowych, czyli 71 637 stron dokumentów, została wykonana o dwa tygodnie szybciej niż rok wcześniej. Inny przypadek – automatyzacja raportów tygodniowych i oszczędność 5-10 godzin tygodniowo.
Niby liczby, ale łatwo to przeliczyć na życie. Jeden dzień pracy mniej. Albo więcej czasu dla rodziny. Albo – co bardziej prawdopodobne – więcej zadań do wykonania.
Coraz bliżej nauki
Nowy model zaczyna wchodzić także w obszary naukowe. I tu robi się naprawdę ciekawie.
OpenAI podkreśla, że GPT-5.5 „jest lepszy w przechodzeniu przez cały proces badawczy – od pytania, przez eksperyment, po wynik”. To coś więcej niż odpowiadanie na pytania.
W jednym z przypadków model przeanalizował dane genetyczne obejmujące 62 próbki i niemal 28 000 genów. Efekt? Raport, który – według badacza – normalnie powstawałby miesiącami.
Jeszcze ciekawszy przykład dotyczy matematyki. Model pomógł znaleźć dowód związany z liczbami Ramseya – trudnym i niszowym zagadnieniem. OpenAI pisze wprost, że był to „zaskakujący i użyteczny argument matematyczny w kluczowym obszarze badań”.
To moment, w którym AI przestaje być tylko narzędziem pomocniczym. Zaczyna współtworzyć.

Większa moc, większa ostrożność
Im większe możliwości, tym większe ryzyko. OpenAI nie unika tego tematu.
Firma zaznacza, że GPT-5.5 wprowadza „najsilniejszy zestaw zabezpieczeń do tej pory”, a model został dokładnie przetestowany – także pod kątem cyberbezpieczeństwa i biologii.
Jednocześnie przyznaje, że „niektórzy użytkownicy mogą uznać nowe zabezpieczenia za uciążliwe”. To efekt bardziej restrykcyjnych mechanizmów kontroli.
Model sklasyfikowano jako „wysoki” w obszarze cyberzagrożeń. Nie krytyczny, ale wyraźnie wyższy niż wcześniej.
Jest też szerszy plan. OpenAI chce, by zaawansowane modele były dostępne dla tych, którzy zajmują się ochroną systemów. Jak napisano: „najlepszą drogą jest umożliwienie wykorzystania tych narzędzi do wzmacniania obrony”.
Brzmi rozsądnie. Pytanie, jak to zadziała w praktyce.
Cena i dostępność
GPT-5.5 trafia do użytkowników Plus, Pro, Business i Enterprise. Wersja Pro – bardziej zaawansowana -dostępna jest w wyższych planach. Ceny w API zaczynają się od 5 dolarów za milion tokenów wejściowych i 30 dolarów za wyjściowe. Wersja Pro to już 30 i 180 dolarów.
Drożej niż wcześniej, ale – jak podkreśla firma – „model jest bardziej wydajny i osiąga lepsze wyniki przy mniejszym zużyciu zasobów”.
Co to zmienia naprawdę?
Najważniejsze nie są liczby ani benchmarki. Tylko zmiana podejścia.
OpenAI pisze wprost o „nowym sposobie wykonywania pracy”. I coś w tym jest. Coraz mniej chodzi o to, żeby samemu robić rzeczy krok po kroku. Coraz bardziej – żeby dobrze je zlecić.
Model zrobi resztę. To wygodne. Ale zostawia też jedno pytanie, które wraca jak bumerang: jeśli AI wykona zadanie od początku do końca, to kto naprawdę za nie odpowiada?
Na razie odpowiedź jest prosta. Człowiek. Jeszcze.
Historia ChatGPT zaczyna się w 2015 roku, gdy powstało OpenAI – początkowo jako organizacja non-profit, założona m.in. przez Sama Altmana i Elona Muska. Celem było rozwijanie sztucznej inteligencji w sposób bezpieczny i dostępny szerzej, nie tylko dla największych korporacji. Z czasem projekt zaczął skręcać w stronę komercji – pojawiła się struktura „capped-profit”, a kluczowym partnerem został Microsoft. Przełom przyszedł w listopadzie 2022 roku, gdy udostępniono ChatGPT oparty na modelu GPT-3.5. Narzędzie błyskawicznie zdobyło popularność – miliony użytkowników w kilka dni. Kolejne wersje, jak GPT-4, 5 czy 5.5, stopniowo zwiększały możliwości – od prostych odpowiedzi tekstowych po analizę danych, programowanie i bardziej złożoną pracę. W krótkim czasie ChatGPT przeszedł drogę od eksperymentu do jednego z najczęściej używanych narzędzi AI na świecie.
Zobacz też: Batman na Długim Targu. Seria protestów przeciwko Trzaskowskiemu
mn





