Gdańskie Autobusy i Tramwaje mają dwie oferty na zakup 20 nowych tramwajów dwukierunkowych. W grze są Pesa z Bydgoszczy oraz czeska Škoda Transportation. Różnice w cenach są niewielkie, ale przy jednej z ofert dochodzi jeszcze kwestia polskiego VAT. Dla pasażerów najważniejsze jest jedno – chodzi o długie, pojemne i w pełni niskopodłogowe składy.
Dwie firmy, jeden duży kontrakt – nowe tramwaje
GAiT otworzył oferty w przetargu na 20 nowych tramwajów. Spółka zarezerwowała na ten cel 516,6 mln zł brutto. To dużo pieniędzy, ale przy tak dużym zakupie margines jest niewielki. I właśnie to widać po liczbach.
Pesa Bydgoszcz zaproponowała dostawę pojazdów za 524 166 714 zł brutto. Oferta Škody Transportation wynosi 524 462 911 zł, jednak w ocenie zamawiającego trzeba doliczyć polski podatek VAT w wysokości 23 proc. Po takim przeliczeniu wartość oferty czeskiego producenta to 645 089 380,53 zł brutto.
Na papierze obie propozycje wyglądają blisko, ale formalnie sprawa nie jest aż tak prosta. Przy wykonawcy z innego kraju Unii Europejskiej zamawiający musi zastosować przepisy Pzp dotyczące rozliczenia podatku. Stąd różnica, która może mieć znaczenie przy dalszej ocenie.
Czytaj też: Lato remontów, zwężeń i opłat. Kierowcy w Gdańsku zapłacą nerwami
Teraz analiza, nie fanfary
Po otwarciu ofert zaczyna się etap sprawdzania dokumentów i zgodności propozycji z wymaganiami. GAiT zapowiada analizę formalno-prawną, a dopiero po niej decyzję o dalszych krokach.
To nie jest pierwszy raz, gdy Gdańsk próbuje kupić takie tramwaje. Poprzedni przetarg dotyczył 35 pojazdów – 20 w zamówieniu podstawowym i 15 w opcji. Został jednak unieważniony, bo ceny okazały się zbyt wysokie. Wtedy producenci wycenili całość na ponad 1 mld 70 mln zł.
Teraz sytuacja wygląda lepiej. Prezes GAiT Maciej Lisicki ocenił, że powtórzenie postępowania było dobrą decyzją, a spółka jest pozytywnie zaskoczona ofertami. Według niego obie propozycje dotyczą nowoczesnych pojazdów spełniających oczekiwania zamawiającego.
Brzmi urzędowo, ale sens jest prosty: miasto dostało realne oferty i może wrócić do rozmowy o zakupie, zamiast zaczynać wszystko od zera.
Dłuższe składy, więcej miejsca
Nowe tramwaje mają mieć od 45 do 47 metrów długości. GAiT podkreśla, że będą to najdłuższe tego typu pojazdy w Polsce. Każdy skład pomieści ponad 310 pasażerów, w tym co najmniej 96 na miejscach siedzących.
Dla zwykłego pasażera to nie jest techniczny szczegół. To różnica między jazdą w ścisku przy drzwiach a szansą na normalne wejście do tramwaju w godzinach szczytu. Zwłaszcza na trasach, gdzie dziś jeden opóźniony kurs potrafi zrobić tłum na przystanku.
W pojazdach znajdzie się 17 ekranów informacji pasażerskiej. Będą też gniazda USB-A i USB-C oraz automatyczna klimatyzacja. Wszystkie drzwi mają być podwójne i dostępne z poziomu niskiej podłogi. Czyli bez wspinania się po stopniach, bez kombinowania z wózkiem, walizką albo balkonikiem.
Trasa południe – Wrzeszcz w tle
Tramwaje mają być przygotowane do obsługi trasy Gdańsk Południe – Wrzeszcz. Wymagania techniczne są konkretne. Pojazdy muszą mieć co najmniej 4 wózki napędowe, a wszystkie wózki mają być skrętne.
To ważne nie tylko dla eksploatacji, ale też dla mieszkańców przy torowiskach. Skrętne wózki mają ograniczać hałas, więc przejazd długiego składu powinien być mniej uciążliwy. Taki detal, który docenia się dopiero wtedy, gdy tramwaj przejeżdża pod oknem co kilka minut.
Nowe pojazdy dostaną również system antykolizyjny. Ma działać z wykorzystaniem kamer, radaru i lidaru, czyli laserowych czujników. To już standard, którego pasażer może nie zauważyć, ale który ma znaczenie w codziennym ruchu ulicznym.
Czytaj też: Powstaną kolejne światła na al. Grunwaldzkiej w Gdańsku
Gwarancje i szkolenia
Zamówienie obejmuje też gwarancje. Cały tramwaj ma być objęty ochroną przez co najmniej 3 lata bez limitu kilometrów. Dłuższe zabezpieczenie przewidziano dla części wyposażenia: system informacji pasażerskiej ma mieć 5 lat gwarancji, a powłoka lakiernicza 7 lat.
Dostawca będzie musiał przeszkolić ponad 60 osób. Chodzi o pracowników technicznych, motorniczych i przyszłych instruktorów jazdy. To istotne, bo nowe pojazdy nie kończą się na dostawie pod bramę zajezdni. Ktoś musi je sprawnie obsługiwać, naprawiać i prowadzić.
Finansowanie zakupu ma pochodzić z preferencyjnej pożyczki ze środków Unii Europejskiej w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Pożyczki udzieli Bank Gospodarstwa Krajowego.
Teraz kluczowe będzie to, czy oferty przejdą ocenę i czy GAiT będzie mógł podpisać umowę. Po wcześniejszym unieważnieniu przetargu widać, że w takim postępowaniu nic nie jest pewne do końca. Ale tym razem miasto ma przynajmniej punkt zaczepienia.
mn





