Czarną farbą pomalowano figury Matki Bożej, pozostawiono obraźliwe napisy i podpalono zewnętrzny ołtarz kościoła św. Jakuba. Bośniacka policja zatrzymała 31-letniego obywatela Polski. Historia ma jednak zaskakujące tło. Podejrzany dziewięć lat wcześniej przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorje, a swoją drogę przedstawiał jako świadectwo nawrócenia. Motyw jego obecnego działania nie został oficjalnie podany. Pewnych wskazówek dostarczają jednak napisy znalezione na miejscu oraz relacja osoby znającej mężczyznę.
Do profanacji doszło w nocy z 27 na 28 lipca 2026 roku w Medjugorje w Bośni i Hercegowinie. Zniszczenia odkryto w kilku miejscach związanych z kultem maryjnym. Czarną farbą oblano główną figurę Matki Bożej na Podbrdo, nazywanym Górą Objawień, oraz mniejszą figurę znajdującą się w pobliżu Błękitnego Krzyża.
Na figurach i w ich otoczeniu pozostawiono napisy w językach polskim, angielskim i chorwackim. Niedługo później podpalony został zewnętrzny ołtarz znajdujący się za kościołem św. Jakuba.
Pierwsze zgłoszenie trafiło do policji w Čitluk około godziny 4.30. Dotyczyło uszkodzenia figury na Podbrdo i pozostawienia obraźliwych napisów. Około pół godziny później służby otrzymały informację o pożarze ołtarza. Na miejscu przeprowadzono oględziny pod nadzorem prokuratora.
Zatrzymano 31-letniego obywatela Polski
W związku ze zdarzeniami zatrzymany został 31-letni obywatel Polski. Mężczyznę odnaleziono w miejscowości Cerno, niedaleko Ljubuškiego i granicy z Chorwacją. W poszukiwaniach uczestniczyły służby z dwóch kantonów, a w zlokalizowaniu podejrzanego mieli pomóc również mieszkańcy.
Bośniacka policja podała jego inicjały: B.W.K. oraz rok urodzenia – 1995. Lokalne media ujawniły pełne dane mężczyzny i powiązały go z Bartłomiejem Krakowiakiem, znanym wcześniej z nagłaśnianej w polskich mediach katolickich pielgrzymki do Medjugorje.
Według komunikatu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Kantonu Hercegowińsko-Neretwiańskiego policja podejrzewa Polaka o trzy przestępstwa: wywoływanie nienawiści narodowościowej, rasowej lub religijnej, uszkodzenie albo zniszczenie obiektów sakralnych oraz sprowadzenie powszechnego niebezpieczeństwa.
Sprawę przejęła Prokuratura Bośni i Hercegowiny. W oficjalnym komunikacie potwierdzono, że zatrzymany jest podejrzany o profanację i podpalenie obiektów religijnych. Postępowanie prowadzone jest między innymi na podstawie artykułu 145b bośniackiego kodeksu karnego. Za uszkodzenie lub zniszczenie obiektów sakralnych grozi od sześciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Do chwili przygotowania materiału prokuratura nie opublikowała treści wyjaśnień Polaka ani oficjalnych ustaleń dotyczących motywu. Mężczyzna pozostaje podejrzanym i nie został prawomocnie uznany za winnego.

„To oszuści, mam dowody”
Najważniejszym śladem pozwalającym analizować możliwy motyw są treści pozostawione w miejscach profanacji.
Na cokole figury pojawił się napis „Devil in a skirt”, czyli „Diabeł w spódnicy”. W innych miejscach pozostawiono między innymi hasła „Only Jesus”, „Medjugorje jest oszustwem” oraz „Gospa = diabeł”. Słowo „Gospa” oznacza Matkę Bożą i jest powszechnie używane przez pielgrzymów odwiedzających Medjugorje.
Najbardziej rozbudowany przekaz znalazł się na przygotowanym wcześniej transparencie. Wymieniono na nim osoby związane z deklarowanymi objawieniami w Medjugorje: Ivankę, Mirjanę, Milkę, Vickę, Ivana oraz Jakova. Pod ich imionami napisano po polsku:
„To oszuści, mam dowody”.
Na transparencie umieszczono także odwołanie do fragmentu Księgi Jeremiasza – rozdziału 14, wersetów od 10 do 17. Przywołany fragment dotyczy fałszywych proroków, którzy przekazują rzekome słowa Boga, mimo że nie zostali przez niego posłani. Lokalny portal Hercegovina.info zwraca uwagę, że takie odwołanie może wskazywać, iż autor transparentu uważał osoby związane z Medjugorje za fałszywych proroków.
Na jednej z powierzchni znalazła się również niejasna sekwencja znaków, którą można odczytać jako liczbę „1242” albo skrót „Iz 42”, odnoszący się do 42. rozdziału Księgi Izajasza. W tym fragmencie znajduje się stwierdzenie, że Bóg nie oddaje swojej chwały bożkom. Nie ma jednak pewności, czy autor rzeczywiście zamierzał odwołać się do tego tekstu.
Atak na chrześcijaństwo czy odrzucenie Medjugorje?
Pozostawione treści nie przypominają przypadkowych bazgrołów. Transparent, biblijne odwołania i napisy w kilku językach wskazują na wcześniejsze przygotowanie działania.
Jednocześnie dostępne dowody nie pozwalają jeszcze stwierdzić, że był to typowy atak motywowany nienawiścią do chrześcijaństwa. Hasło „Tylko Jezus”, cytaty biblijne oraz oskarżenia skierowane przeciwko konkretnym wizjonerom mogą świadczyć o religijnie motywowanym odrzuceniu Medjugorje, kultu maryjnego albo wiarygodności domniemanych objawień.
Najmocniejszy dostępny obecnie trop prowadzi zatem do przekonania autora napisów, że Medjugorje jest oszustwem, a osoby relacjonujące objawienia są fałszywymi prorokami. Nie wiadomo natomiast, skąd miało się wziąć twierdzenie o posiadaniu „dowodów” i czy podejrzany przedstawił takie materiały śledczym.
Nie potwierdzono również pojawiających się w części komentarzy hipotez o motywie politycznym, działaniu zorganizowanej grupy albo przygotowanej prowokacji. Wszystko wskazuje obecnie na działanie pojedynczego mężczyzny. Ostateczna ocena będzie jednak zależała od wyników śledztwa, analizy zabezpieczonych materiałów oraz wyjaśnień zatrzymanego.
Dziewięć lat wcześniej szedł do Medjugorje po ratunek
Tożsamość podejrzanego wywołała szczególne poruszenie, ponieważ mężczyzna wcześniej przedstawiał Medjugorje jako miejsce swojego duchowego przełomu.
W 2017 roku, mając 22 lata, wyruszył pieszo z Warszawy do Bośni i Hercegowiny. Trasa liczyła około 1300 kilometrów i zajęła mu 57 dni. Niektóre bałkańskie media podały błędną informację o przejściu ponad 4500 kilometrów. Pierwotne polskie publikacje mówiły jednak o około 1300 kilometrach. Liczba 4500 odnosiła się prawdopodobnie do liczby obserwujących jego internetową relację na jednym z etapów wyprawy.
Swoją podróż opisywał na stronie „Z buta do Maryi”. Z czasem jego relacje zaczęły obserwować tysiące osób. Pielgrzymka zainteresowała polskie media katolickie, a później także Polskie Radio.
W opublikowanym w 2017 roku materiale portalu Opoka mężczyzna opowiadał, że decyzję o wyruszeniu podjął w czasie głębokiego kryzysu. Według jego ówczesnej relacji psycholog stwierdził u niego depresję. Miał wówczas szukać spokoju i możliwości odbudowania relacji z Bogiem.
Początkowo rozważał wyjazd nad morze albo w góry. Po uruchomieniu mapy zdecydował jednak, że pójdzie do Medjugorje. Wyruszył niemal bez przygotowania i z niewielką ilością pieniędzy. Podróż przedstawiał później jako walkę o powrót do wiary i zmianę życia.
Po zakończeniu pielgrzymki występował podczas spotkań religijnych, rekolekcji i wydarzeń ewangelizacyjnych. Powstała również książka „Z buta do Maryi”. Jego historia została wykorzystana w filmie „Powołany 2”, w którym opowiadał o trudnym dzieciństwie, kryzysach i duchowej przemianie.
Medjugorje nie było więc dla podejrzanego przypadkowo wybranym miejscem. Przez lata stanowiło centralny punkt jego publicznego świadectwa religijnego.

Jego stosunek do Kościoła miał się zmieniać
Bałkańskie media dotarły również do późniejszych wypowiedzi mężczyzny. W jednym z wpisów z 2023 roku opisywał on spory dotyczące form modlitwy i własnego miejsca w środowisku katolickim. Twierdził, że w części katolickich kręgów nazywano go protestantem, ponieważ inaczej przeżywał modlitwę i chciał samodzielnie interpretować czytane fragmenty Biblii.
Nie oznacza to automatycznie, że już wtedy odrzucał kult maryjny albo Medjugorje. Pokazuje jednak, że jego droga religijna nie była tak jednoznaczna, jak mogły sugerować wcześniejsze materiały o nawróceniu. Mogły pojawić się konflikty dotyczące autorytetu Kościoła, kultu maryjnego lub sposobu interpretowania Pisma Świętego.
Hasło „Only Jesus” znalezione na zniszczonej figurze może być istotne właśnie w tym kontekście. Nie wiadomo jednak, czy stanowiło ono wyraz przemyślanej doktrynalnej krytyki, radykalnego odrzucenia wcześniejszych przekonań czy działania podjętego w stanie poważnego kryzysu.
Znajomy mówi o problemach psychicznych i osobistych
Nowe informacje przekazał Janek Sobierajski, reżyser i producent filmu „Powołany 2”, który znał podejrzanego osobiście. We wpisie opublikowanym po profanacji stwierdził, że Bartłomiej K. od dłuższego czasu miał zmagać się z bardzo poważnymi problemami psychicznymi, które – zdaniem Sobierajskiego – mogły wymagać leczenia psychiatrycznego.
Reżyser napisał również o kolejnych kryzysach w życiu mężczyzny: rozpadzie małżeństwa, utracie pracy i wyjeździe za granicę. Twierdzi, że kilkukrotnie rozmawiał z nim telefonicznie, lecz mężczyzna nie chciał przyjąć oferowanej pomocy.
Relacja Sobierajskiego jest istotna, ponieważ pochodzi od osoby znającej podejrzanego. Nie stanowi jednak diagnozy medycznej ani ustalenia śledczych. Nie wiadomo, czy Polak w chwili zdarzenia znajdował się pod opieką psychiatry, przyjmował leki, był w stanie kryzysu psychotycznego ani czy jego poczytalność mogła być ograniczona.
Nie należy również automatycznie łączyć depresji, o której mężczyzna opowiadał w 2017 roku, z przemocą lub niszczeniem obiektów sakralnych. Sama depresja nie wyjaśnia takiego działania. Ewentualny wpływ stanu psychicznego na zachowanie podejrzanego mogą ocenić wyłącznie biegli.
Dwa elementy możliwego motywu
Na obecnym etapie można mówić o dwóch odrębnych elementach, które mogą pomóc w wyjaśnieniu zdarzenia.
Pierwszym jest treść napisów. Odpowiada ona na pytanie, dlaczego celem stało się właśnie Medjugorje. Ich autor najwyraźniej uważał domniemanych wizjonerów za oszustów, objawienia za fałszywe, a kult związany z tym miejscem za sprzeczny z jego rozumieniem chrześcijaństwa.
Drugim elementem jest relacja o poważnym kryzysie psychicznym i osobistym podejrzanego. Mogłaby ona pomóc w odpowiedzi na inne pytanie: dlaczego krytyka Medjugorje przybrała formę agresji, profanacji i podpalenia.
Nie ma jednak obecnie dowodów pozwalających połączyć oba elementy w jedno pewne wyjaśnienie. Nie wiadomo, czy podejrzany działał w pełni świadomie, jak długo przygotowywał atak i czy jego przekonania religijne były jedynym motywem.
Watykan nie uznał objawień za autentyczne
Sprawa wymaga także przypomnienia oficjalnego stanowiska Kościoła wobec Medjugorje. We wrześniu 2024 roku watykańska Dykasteria Nauki Wiary wydała dla związanej z tym miejscem duchowości decyzję „nihil obstat”.
Oznacza ona, że wierni mogą korzystać z duchowych i duszpasterskich owoców Medjugorje, a publiczny kult oraz pielgrzymki są dozwolone. Decyzja nie jest jednak potwierdzeniem nadprzyrodzonego charakteru domniemanych objawień.
Watykan wyraźnie zaznaczył, że wierni nie mają obowiązku uznawać objawień za prawdziwe, a określenie „przesłania Matki Bożej” należy rozumieć jako „domniemane przesłania”. Podkreślono także, że pielgrzymki powinny prowadzić do spotkania z Chrystusem, a nie koncentrować się na osobach przedstawianych jako wizjonerzy. Stanowisko to opisano w oficjalnej nocie „Królowa Pokoju”.
Można zatem pozostawać katolikiem i mieć wątpliwości dotyczące autentyczności objawień w Medjugorje. Czym innym jest jednak teologiczna krytyka albo niewiara w objawienia, a czym innym niszczenie figur, profanacja miejsc modlitwy i podpalenie ołtarza.
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
Sanktuarium zostało szybko uporządkowane
Po zakończeniu policyjnych oględzin rozpoczęto usuwanie czarnej farby i naprawianie szkód. Główna figura na Podbrdo została oczyszczona, podobnie jak mniejsza figura przy Błękitnym Krzyżu. Naprawiono również uszkodzenia zewnętrznego ołtarza.
Mimo zdarzenia sanktuarium pozostało otwarte, a zaplanowane nabożeństwa odbywały się bez zmian. Parafia w Medjugorje zaapelowała, aby nie odpowiadać na profanację nienawiścią. Wezwała wiernych do modlitwy, postu i przebaczenia, również wobec osoby odpowiedzialnej za zniszczenia.
Najważniejsze pytanie – dlaczego człowiek, który przedstawiał Medjugorje jako miejsce własnego duchowego odrodzenia, dziewięć lat później miał je sprofanować – pozostaje bez pełnej odpowiedzi. Napisy wskazują na radykalne odrzucenie wizjonerów i objawień. Relacje znajomych mówią o głębokim kryzysie. Dopiero przesłuchanie podejrzanego, analiza zabezpieczonych materiałów oraz ewentualna opinia biegłych mogą pokazać, co rzeczywiście doprowadziło do wydarzeń z nocy 28 lipca.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





