Sprawdziliśmy to! Nowa „Lalka” Netflixa miała odkurzyć klasykę Bolesława Prusa, ale przy okazji mocno rozgrzała internet. Widzowie wyłapują sceny, które niewiele mają wspólnego z realiami XIX wieku. Publiczny pojedynek oglądany przez kobiety, ciężarna na wystawnym balu i Eliza Orzeszkowa urzędująca w Warszawie to dopiero początek listy.
Serial od początku reklamowano jako współczesną reinterpretację, a nie wierną ekranizację powieści. Twórcy mieli więc prawo zmieniać bohaterów i dopisywać wydarzenia. Problem zaczyna się jednak tam, gdzie artystyczna swoboda zderza się z historycznymi realiami.
Pojedynek zamieniony w publiczne widowisko
Jedna z najczęściej wskazywanych wpadek dotyczy pojedynku. W serialu wydarzenie odbywa się za dnia i przyciąga całe towarzystwo. Na miejscu pojawiają się także kobiety, wśród nich Izabela Łęcka i Florentyna.
Tymczasem pojedynki były prawnie zakazane i urządzano je potajemnie, najczęściej o świcie, w ustronnym miejscu. Obecność kobiet jako publiczności była sprzeczna z obowiązującym kodeksem honorowym.
Na dodatek w pobliżu znajduje się policmajster. W rzeczywistości jego pojawienie się nie powinno prowadzić do dalszego oglądania widowiska, lecz do zatrzymania uczestników. Zamiast nielegalnego pojedynku wyszedł więc niemal XIX-wieczny festyn.
Ciężarna kobieta na wystawnym balu
Kolejna kontrowersyjna scena rozgrywa się podczas balu. Wśród gości znajduje się wyraźnie ciężarna Stasia Nienacka.
Dzisiaj taki widok nie budziłby żadnych emocji, ale w latach 70. XIX wieku obowiązywały zupełnie inne zasady. Kobiety w zaawansowanej ciąży wycofywały się z życia towarzyskiego. Nie pojawiały się na publicznych balach, w teatrach ani na wystawnych przyjęciach.
Można uznać, że twórcy chcieli podkreślić nowoczesność bohaterki. Trudniej jednak uwierzyć, że nikt z obecnych nie zwraca na tę obyczajową rewolucję większej uwagi.
Eliza Orzeszkowa przeniesiona do Warszawy
W serialu pojawia się postać inspirowana Elizą Orzeszkową. Pisarka funkcjonuje w warszawskim środowisku czasopisma „Bluszcz” i spotyka się z Izabelą Łęcką.
To efektowny sposób na wprowadzenie do fabuły emancypacji kobiet, ale historycznie mocno naciągany. Orzeszkowa mieszkała w Grodnie, a nie w Warszawie. Publikowała swoje teksty w prasie, lecz nie urzędowała w stołecznej redakcji w sposób pokazany w serialu.
Spotkanie Łęckiej z jedną z najważniejszych polskich pisarek jest więc atrakcyjnym pomysłem scenarzystów, ale nie wydarzeniem, które mogło wyglądać tak jak na ekranie.
Łęcka została zupełnie inną kobietą
Największe przemeblowanie dotknęło Izabelę Łęcką. U Prusa była produktem arystokratycznego wychowania: oderwana od rzeczywistości, nieprzygotowana do samodzielnego życia i niezainteresowana pracą.
Netflix zrobił z niej początkującą pisarkę, emancypantkę i kobietę walczącą o niezależność. Problem polega na tym, że Prus stworzył Łęcką właśnie jako przeciwieństwo takiej postawy. Kwestie pracy i samodzielności kobiet pokazywał poprzez inne bohaterki.
To już nie kosmetyczna poprawka, lecz odwrócenie całej konstrukcji postaci. W efekcie serialowa Izabela z książkową dzieli nazwisko, pochodzenie i część relacji z Wokulskim. Charakter oraz życiowe ambicje dostała już zupełnie nowe.
Arystokraci mówią jak współcześni ludzie
Widzowie zwracają również uwagę na język bohaterów. Serialowa arystokracja przeklina, używa współczesnych konstrukcji i reaguje w sposób przypominający dzisiejsze rozmowy.
Mocne słowa oczywiście istniały również w XIX wieku. Różnica polegała na miejscu, sytuacji oraz pozycji społecznej mówiącego. Publiczne zachowanie arystokratów podlegało sztywnej etykiecie. Inaczej rozmawiano na salonach, a inaczej za zamkniętymi drzwiami.
W „Lalce” Netflixa te granice często znikają. Bohaterowie chodzą w historycznych kostiumach, lecz momentami brzmią, jakby za chwilę mieli wyjąć telefony i założyć grupę na komunikatorze.
Wokulski bardziej cwaniakiem niż pozytywistą
Mocno zmieniony został również Stanisław Wokulski. Książkowy bohater łączył romantyczne uczucia z pozytywistycznym przekonaniem o znaczeniu pracy, nauki i pomocy najbiedniejszym.
W serialu znacznie mocniej wyeksponowano człowieka, który dorobił się na wojnie i próbuje kupić sobie wejście do wyższych sfer. Jego działalność społeczna schodzi na dalszy plan, a pozostają pieniądze, ambicja i obsesja na punkcie Izabeli.
Taka interpretacja może być ciekawa, ale upraszcza jednego z najbardziej złożonych bohaterów polskiej literatury.
Z „Lalki” robi się kryminał
Im bliżej finału, tym dalej od powieści obyczajowej. Do historii Wokulskiego i Łęckiej dołączają elementy kryminału, a niektóre wydarzenia mogłyby otwierać zupełnie inny serial.
Widzowie zarzucają produkcji także urywanie rozpoczętych wątków oraz ciągłe przeskakiwanie między dramatem, komedią, romansem i historią kryminalną. Serial potrafi być efektowny, ale nie zawsze wie, czym właściwie chce być.
Wtopa czy świadoma prowokacja?
Nie wszystkie wymienione elementy są zwykłymi błędami. Łęcka-emancypantka, odmieniony Wokulski czy kryminalna intryga to świadome decyzje scenarzystów. Trudniej w ten sposób obronić publiczny pojedynek, ciężarną na balu czy swobodne przeniesienie Orzeszkowej do Warszawy.
Jedno Netflixowi z pewnością się udało. O „Lalce” znowu dyskutuje cała Polska. Tyle że część widzów po seansie zastanawia się nie nad tym, co napisał Bolesław Prus, ale jak wiele z jego powieści właściwie zostało w serialu.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





