Nie wymyśliły go współczesne partie, samorządy ani spółki państwowe. Historia słowa „nepotyzm” prowadzi do papieskiego Rzymu, gdzie odpowiednie pochodzenie potrafiło otworzyć drogę do kościelnych stanowisk, ogromnych wpływów i majątku. Jednym z najbardziej widocznych pomników tego systemu pozostaje słynna Villa Borghese.
Dzisiaj nepotyzmem nazywamy faworyzowanie członków rodziny przy obsadzaniu stanowisk lub przyznawaniu wpływowych funkcji. Sam mechanizm jest znacznie starszy od chrześcijaństwa. Ludzie sprawujący władzę od wieków otaczali się krewnymi, którym ufali bardziej niż obcym.
Willa Borghese w Rzymie
To jednak papieski Rzym nadał temu zjawisku nazwę i stworzył z niego niemal oficjalny system sprawowania władzy.
Nepotyzm, czyli kariera siostrzeńca
Słowo „nepotyzm” pochodzi od łacińskiego wyrazu nepos, oznaczającego wnuka, potomka, bratanka lub siostrzeńca. Z łaciny wywodzi się włoskie nepote albo nipote, czyli krewny młodszego pokolenia.
Nie jest to przypadek. W średniowieczu i epoce nowożytnej papieże regularnie powierzali najważniejsze urzędy swoim bratankom, siostrzeńcom oraz innym członkom rodziny. Jak wskazuje włoska encyklopedia Treccani, w historii Kościoła i Państwa Kościelnego nepotyzmem nazywano właśnie praktykę faworyzowania krewnych przez papieży, niezależnie od ich rzeczywistych zdolności i zasług.
Słowo rozpowszechniło się w Europie w XVII wieku. Duże znaczenie miała wydana w 1667 roku książka Gregoria Letiego „Il Nipotismo di Roma”, poświęcona historii papieskich siostrzeńców i bratanków. Według słownika Merriam-Webster angielskie słowo nepotism pojawiło się w użyciu około 1670 roku.
Papież nie miał następcy, ale miał rodzinę
Papież nie mógł oficjalnie stworzyć własnej dynastii ani przekazać urzędu synowi. Każdy kolejny pontyfikat oznaczał ponadto zmianę układu sił w Kurii Rzymskiej. Nowo wybrany papież potrzebował więc ludzi całkowicie lojalnych, którzy nie zawdzięczali kariery jego poprzednikowi.
Najprostszym rozwiązaniem okazywała się rodzina.
W ten sposób powstała funkcja kardynała-nepota, nazywanego po włosku cardinale nipote. Najczęściej zostawał nim siostrzeniec lub bratanek papieża. Nie był jedynie krewnym noszącym czerwony kapelusz. Zajmował się dyplomacją, administracją, finansami oraz polityką Państwa Kościelnego.
Treccani porównuje pozycję kardynała-nepota do roli pierwszego ministra w ówczesnych monarchiach. Rodzinne powiązanie nie było zatem wyłącznie dodatkiem do kariery. Stanowiło jej fundament.
Nie oznacza to, że każdy papieski krewny był pozbawiony zdolności. Problem polegał na czymś innym: o wejściu na szczyt decydowało przede wszystkim nazwisko i pokrewieństwo, a dopiero później kompetencje.

Borgiowie i Borghese. Dwa różne rody
Przy tej historii łatwo pomylić dwa słynne włoskie nazwiska.
Pierwszym są Borgiowie. Papież Kalikst III mianował kardynałami dwóch swoich siostrzeńców. Jednym z nich był Rodrigo Borgia, który później sam został papieżem Aleksandrem VI. Ród Borgiów stał się jednym z najbardziej znanych symboli łączenia władzy kościelnej z interesami rodzinnymi.
Drugim rodem byli Borghese. To właśnie z nim związana jest słynna rzymska willa i znajdująca się w niej obecnie Galeria Borghese.
W 1605 roku Camillo Borghese został papieżem Pawłem V. Wkrótce kardynałem został jego siostrzeniec Scipione Caffarelli, który przyjął nazwisko Borghese. Rodzinne pokrewieństwo błyskawicznie wyniosło go do grona najpotężniejszych ludzi w Rzymie.
Villa Borghese – pomnik rodzinnej kariery
Scipione Borghese nie zawdzięczał pozycji długiej drodze przez kościelną hierarchię. Najważniejszą kwalifikacją było pokrewieństwo z nowym papieżem. Dzięki niemu otrzymał urzędy, dochody i ogromne wpływy.
Nowojorskie Metropolitan Museum of Art opisuje Scipione jako jednego z najbogatszych i najpotężniejszych ludzi Rzymu pierwszej połowy XVII wieku. Kardynał stał się również wpływowym mecenasem sztuki. Wspierał Gian Lorenza Berniniego i gromadził dzieła Caravaggia, Rafaela oraz Tycjana.
Oficjalna strona kolekcji Galerii Borghese pokazuje jednak, że nie wszystkie arcydzieła trafiały do jego rąk w sposób, który dzisiaj nazwalibyśmy zwyczajnym zakupem.
W 1607 roku, po konfiskacie obrazów znajdujących się w pracowni Cavaliera d’Arpino, kardynał przejął około stu dzieł, w tym młodzieńcze obrazy Caravaggia. Jeszcze bardziej wymowna jest historia „Złożenia do grobu” Rafaela. Obraz został nocą usunięty z kościoła w Perugii i przewieziony do Rzymu. Następnie papież Paweł V uznał dzieło za prywatną własność swojego siostrzeńca.
Scipione rozbudowywał posiadłość na wzgórzu Pincio i stworzył tam reprezentacyjną rezydencję przeznaczoną między innymi do prezentowania zgromadzonej kolekcji. Właśnie w tym miejscu mieści się obecnie Galeria Borghese.
W Willi Borghese powstał nepotyzm – jeden z najbardziej spektakularnych materialnych śladów systemu, w którym papieski siostrzeniec otrzymywał władzę, urzędy i możliwości niedostępne dla innych.
Papież próbował zakończyć papieski nepotyzm
Rosnące majątki papieskich rodzin i transferowanie na ich rzecz urzędów oraz dochodów wywoływały coraz większą krytykę. Ostatecznie w 1692 roku papież Innocenty XII wydał bullę Romanum decet Pontificem.
Dokument ograniczał możliwość wynoszenia papieskich krewnych do godności kardynalskiej, likwidował przywileje związane z funkcją kardynała-nepota i miał zakończyć systemowe wzbogacanie rodzin kolejnych papieży. Nie oznaczało to, że rodzinne wpływy zniknęły z dnia na dzień. Zlikwidowano jednak strukturę, która przez dziesięciolecia czyniła z papieskiego siostrzeńca jednego z najważniejszych ludzi w Państwie Kościelnym.
Z czasem określenie „nepotyzm” przestało odnosić się wyłącznie do Kościoła. Zaczęto nim opisywać każdą sytuację, w której krewny otrzymuje stanowisko, pieniądze lub wpływy nie ze względu na kompetencje, lecz dzięki rodzinnym powiązaniom.
Zmieniły się instytucje, stroje i tytuły. Mechanizm pozostał zaskakująco znajomy. A w samym centrum Rzymu nadal stoi Villa Borghese – piękna rezydencja, która przypomina, jak daleko można było kiedyś zajść, mając właściwego wuja.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





