Metropolia w Gdańsku. Władza na szczycie, mieszkańcy na dole (FOTO: Grzegorz Mehring/gdansk.pl)

Metropolia w Gdańsku. Władza na szczycie, mieszkańcy na dole

Żeby pokazać, jak blisko mieszkańców będzie nowa metropolia, samorządowcy wjechali na 34. piętro Olivia Star. Przyznaję: trudno byłoby znaleźć bardziej dosłowną ilustrację władzy z głową w chmurach. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że równie sprawnie jak na szczyt biurowca dotrą do problemów ludzi, którym mają służyć.

12 października gdańscy radni przyjęli uchwałę w sprawie złożenia wniosku o utworzenie związku metropolitalnego. Za było 27 radnych, pięcioro wstrzymało się od głosu, nikt nie zagłosował przeciw. To kolejny formalny etap powstawania Gdańskiego Obszaru Metropolitalnego. Ostateczne powołanie związku wymaga rozporządzenia Rady Ministrów, a rozpoczęcie działalności zaplanowano na 1 stycznia 2027 roku.

Uroczystą sesję urządzono na 34. piętrze Olivia Star, niemal 150 metrów nad ziemią. Z tej wysokości metropolia musi wyglądać znakomicie. Drogi układają się w eleganckie linie, zabudowa tworzy efektowną panoramę, a człowiek na przystanku jest już tak mały, że łatwo go przeoczyć.

I właśnie ten ostatni szczegół wydaje mi się w całej sprawie najważniejszy.

Władza wybrała widok z najwyższej półki

Olivia Star jest obiektem, którego prestiż trudno przeoczyć. Operator sam reklamuje miejsce na 34. piętrze jako „ekskluzywną przestrzeń konferencyjną”. Piętro niżej działa Arco, restauracja uhonorowana gwiazdką Michelin.

Wybierając taką scenerię dla wydarzenia samorządowego, wybiera się również określony komunikat. Wielkie ambicje, eleganckie otoczenie, szerokie perspektywy. To dobrze wygląda na zdjęciach i pasuje do przemówień o historycznej chwili.

Ja widzę w tym jednak osobliwe wyczucie symboliki. Instytucja, która ma zajmować się codziennością mieszkańców, swój kolejny etap rozpoczyna w miejscu pozwalającym oglądać tę codzienność z bardzo wygodnego oddalenia.

Oczywiście sala konferencyjna służy do organizowania spotkań. Sam fakt, że jest elegancka i wysoko położona, nie dowodzi niczego o jakości przyszłego zarządzania. Ale oprawa wydarzenia mówi coś o priorytetach jego organizatorów. Na tym etapie uznali, że do rozmowy o wspólnocie najlepiej pasuje ekskluzywna panorama.

Moim zdaniem samorząd powinien mieć więcej wyczucia. Zwłaszcza gdy zamierza przekonywać ludzi, że nowa struktura powstaje dla nich.

Metropolia w Gdańsku. Władza na szczycie, mieszkańcy na dole (FOTO: Grzegorz Mehring/gdansk.pl)
Metropolia w Gdańsku. Władza na szczycie, mieszkańcy na dole (FOTO: Grzegorz Mehring/gdansk.pl)

Mieszkańcy mają znacznie bardziej przyziemne oczekiwania

W konsultacjach mieszkańcy wskazywali potrzebę wspólnego biletu, skoordynowania rozkładów jazdy i poprawy połączeń między gminami. Zgłaszali również pytania o przejrzystość wydatków, rozrost administracji i sprawiedliwy podział korzyści.

Trudno o lepszą listę spraw, które powinny sprowadzić samorządowców na ziemię.

Dla człowieka dojeżdżającego do pracy metropolia zaczyna się w chwili, gdy wychodzi z domu. Liczy się to, czy ma czym dojechać, ile zapłaci i czy po drodze zdąży się przesiąść. Jeśli musi doliczać zapas czasu na każdą niepewność, efektowna nazwa nowej instytucji niewiele mu pomoże.

Podobnie jest z rodzicem organizującym dojazd dziecka do szkoły czy seniorem wybierającym się do lekarza. Ich mapa regionu składa się z konkretnych tras, godzin i możliwości. Każda poprawa w tym zakresie ma wartość, którą można odczuć bez konferencji prasowej.

Właśnie dlatego uważam, że samorządowcom przydałaby się czasem uroczysta przesiadka. Taka, podczas której sami sprawdziliby, ile czasu zajmuje podróż przez kilka gmin i jak wygląda oczekiwanie na następny kurs. Z takiej perspektywy słowo „integracja” mogłoby nabrać wyjątkowo praktycznego znaczenia.

Małe gminy też muszą się zmieścić w kadrze

Gdański Obszar Metropolitalny ma obejmować 61 samorządów: 52 gminy i dziewięć powiatów. [1] To wspólnota o różnych potrzebach, możliwościach i oczekiwaniach. W mojej ocenie największą próbą dla tej konstrukcji będzie umiejętność dostrzeżenia miejsc, które słabiej przebijają się w debacie publicznej. Mniejsza gmina może mieć problem mało widowiskowy, za to decydujący o życiu jej mieszkańców. Dodatkowe połączenie, dogodna przesiadka czy lepszy dostęp do usług potrafią znaczyć więcej niż kolejna uroczystość.

Dlatego oczekuję, że wielkość miasta i siła jego promocji nie będą wyznaczały kolejności załatwiania spraw. Metropolia powinna umieć spojrzeć także tam, gdzie kończy się atrakcyjna panorama, a zaczyna zwykła codzienność.

Widok z Olivii jest szeroki. Oby równie szerokie było zainteresowanie potrzebami tych, których z jej okien trudno dostrzec.

Za zdjęciem powinny pójść konkretne rozliczenia

Pytania o administrację i wydatki traktuję poważnie. Nowa instytucja potrzebuje ludzi, pieniędzy oraz zasad działania. Tym bardziej oczekuję, że od początku będzie łatwo sprawdzić, kto odpowiada za poszczególne zadania, ile kosztuje obsługa związku i kiedy mieszkańcy zobaczą efekty.

Sukces najłatwiej ogłasza się podczas uroczystości. Znacznie trudniej pokazać go po roku w zestawieniu połączeń, czasu podróży czy zrealizowanych inwestycji. Właśnie takich rozliczeń będę oczekiwał.

Chciałbym też poznać koszt samej sesji w Olivii oraz uzasadnienie wyboru tego miejsca. Nie znam rachunku, więc nie oceniam wysokości wydatku. Oceniam symbolikę decyzji, która jest widoczna bez zaglądania do faktury. A ta symbolika daje samorządowcom naprawdę dużo do przemyślenia.

Po uroczystości trzeba zjechać na ziemię

Widzę sens we współpracy gmin. Codzienne życie ludzi przekracza granice administracyjne i dobrze byłoby, gdyby instytucje potrafiły za nim nadążyć. Właśnie dlatego od metropolii oczekuję więcej niż sprawnie zorganizowanego święta jej powstawania.

Wybór szczytu Olivii oceniam jako niefortunny początek opowieści o bliskości z mieszkańcami. Przy takiej scenerii aż prosi się o pytanie, czy wspólnota będzie budowana od dołu, czy oglądana z góry.

Odpowiedź poznamy w praktyce. Gdy pojawią się decyzje, pieniądze i pierwsze rozliczenia, panorama przestanie wystarczać.

Na razie samorządowcy dotarli wysoko. Teraz czekam, aż równie skutecznie pomogą mieszkańcom dotrzeć do pracy, szkoły i lekarza. Winda w Olivii już działa. Pora zająć się połączeniami na dole.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Wbijam Szpile poleca

W tym samym temacie

Wybierz kolejny artykuł
Ładowanie zdjęcia