Działacze Ruchu Narodowego pozwą do sądu lewicową radną Jolantę Banach (FOTO: mat. Ruch Narodowy/gdansk.pl)

Nowość! Działacze Ruchu Narodowego pozwą do sądu lewicową radną Jolantę Banach

Jeszcze przed rozpoczęciem czwartkowej sesji Rady Miasta Gdańska zrobiło się gorąco. Radni dzielnicy związani z Ruchem Narodowym zapowiedzieli działania prawne przeciwko Jolancie Banach po jej wypowiedzi z czerwcowych obrad. Wtedy określiła przedstawicieli tego środowiska mianem „faszystów”. Banach nie tylko nie wycofuje swoich słów, ale zapowiada, że przed sądem będzie ich bronić.

Nagranie wróciło po dwóch miesiącach

Mateusz Gudaniec i Piotr Bednarski wrócili do wydarzeń z czerwcowej sesji Rady Miasta. Pokazali oficjalne nagranie z obrad, które – w ich ocenie – ma jasno przedstawiać kontekst wypowiedzi Jolanty Banach.

Podczas tamtej dyskusji jeden z radnych stwierdził, że na sali nie widzi osób, które można byłoby określić mianem faszystów. Banach odpowiedziała, że takie osoby jednak są obecne i wskazała ludzi związanych z Ruchem Narodowym.

Dla Gudanica i Bednarskiego nie był to zwykły element politycznej wymiany zdań. Uważają, że publiczne przypisanie im takich poglądów naruszyło ich dobre imię, godność i cześć.

Sprawa ma więc dostać dalszy ciąg poza salą obrad.

Czytaj też: Jolanta Banach dołącza do klubu Wszystko dla Gdańska

Zapowiadają pozew i prywatne oskarżenie

Radni dzielnic poinformowali, że planują wystąpić przeciwko Banach na podstawie art. 212 Kodeksu karnego, a także art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych.

Gudaniec zarzucił radnej hipokryzję. Zwrócił uwagę, że Banach jest związana z apelem dotyczącym walki z nienawiścią i dyskryminacją, a jednocześnie sama – jak ocenia – użyła wobec politycznych przeciwników określenia, które ich stygmatyzuje.

Bednarski zapowiedział wprost, że sprawa znajdzie finał przed sądem. Według niego nazwanie ich faszystami nie mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki politycznej.

Obaj radni zamierzają również skierować wnioski do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz zastępcy prezydent Gdańska ds. równego traktowania Moniki Chabior.

Czytaj też: Jolanta Banach: „Zostałam zwyzywana od suk i k**ew”. Spór z rzekomym działaczem prawicy

Banach nie zamierza przepraszać

Jolanta Banach odpowiada zdecydowanie. W rozmowie z Pulsem Gdańska stwierdziła, że sądowego sporu się nie obawia i podtrzymuje swoją ocenę Mateusza Gudanieca.

Radna powiedziała, że jej zdaniem Gudaniec prezentuje poglądy faszystowskie. Jako uzasadnienie wskazała treści, które – według niej – znajdują się na jego profilu. Wymieniła m.in. wezwania do zakazu Marszu Równości oraz informacje dotyczące szpitala na Zaspie i zabijania nienarodzonych dzieci.

Banach podkreśliła przy tym, że czym innym jest brak poparcia dla Marszu Równości, a czym innym nawoływanie do zakazania takiego wydarzenia. To właśnie ta różnica ma być jednym z elementów jej argumentacji.

Krótko mówiąc – żadnego wycofywania się nie ma.

Spór w dniu apelu przeciw nienawiści

Cała sytuacja ma dodatkowy kontekst. Właśnie w czwartek gdańscy radni mają głosować nad apelem dotyczącym przeciwdziałania nienawiści i dyskryminacji ze względu na narodowość lub pochodzenie. Jednym z wnioskodawców dokumentu jest Jolanta Banach.

Apel mówi m.in. o wzajemnym szacunku, bezpieczeństwie i równym traktowaniu mieszkańców. Znalazły się w nim również kwestie edukacji, przeciwdziałania stereotypom, dezinformacji i mowie nienawiści.

Dokument zwraca też uwagę na odpowiedzialność za słowo w debacie publicznej. I właśnie ten punkt stał się dla przeciwników Banach szczególnie istotny.

Gudaniec przekonuje, że nie można z jednej strony występować przeciwko nienawiści, a z drugiej używać wobec oponentów politycznych tak mocnych określeń. Radni zwracają też uwagę, że czerwcowa wypowiedź Banach padła podczas oficjalnego posiedzenia i – według ich relacji – nie wywołała sprzeciwu obecnych przedstawicieli władz miasta.

Dwie zupełnie różne oceny tych samych słów

Na tym etapie stanowiska są całkowicie rozbieżne.

Gudaniec i Bednarski mówią o zniesławieniu, naruszeniu dóbr osobistych oraz publicznym przypisywaniu im poglądów, z którymi się nie utożsamiają. Banach uważa natomiast, że użyte przez nią określenie wynika z jej oceny konkretnych wypowiedzi i działań Gudanieca.

Zapowiedź postępowania nie oznacza oczywiście rozstrzygnięcia sporu. To sąd – jeśli sprawa rzeczywiście do niego trafi – będzie oceniał przedstawione argumenty.

Polityczny konflikt jest jednak już faktem. I trudno nie zauważyć, że wybuchł ponownie dokładnie wtedy, gdy Rada Miasta ma debatować o języku, szacunku i przeciwdziałaniu nienawiści. Przypadek wyjątkowo niewygodny dla wszystkich stron.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.