Jeśli zawiesiliście swoją kłódkę na gdańskim Moście Miłości, być może już jej tam nie ma. A jeśli jeszcze została, jej dni są policzone. Trwa usuwanie metalowych pamiątek zakochanych. Część balustrad odzyskała już dawny wygląd, a efekty prac pokazujemy na naszych zdjęciach.
Imiona, inicjały, daty pierwszych randek i ślubów. Przez lata na balustradach Mostu Chlebowego nad Kanałem Raduni przybywało osobistych wyznań zamkniętych w niewielkich kłódkach. Miały symbolizować trwałość związku. Teraz znikają podczas prac prowadzonych przy przeprawie.
Lokalizacja Mostu Miłości
Podczas naszej wizyty część barierek była już oczyszczona z kłódek. Ponownie można zobaczyć metalowe zdobienia, które wcześniej ginęły pod kolejnymi warstwami miłosnych pamiątek. Na innych fragmentach kłódki wciąż pozostają. Prace trwają, a most stopniowo zmienia wygląd.
Kłódki zasłoniły balustrady. Miasto wskazuje na stan techniczny
Sprawę usunięcia kłódek podjął radny Łukasz Świacki, składając 25 lutego 2026 roku interpelację. W odpowiedzi z 11 marca, podpisanej przez Piotra Borawskiego z upoważnienia prezydent Gdańska, miasto wyjaśniło powody planowanych prac.
Wskazano, że kłódki całkowicie zasłoniły kutą balustradę, odtworzoną w 2003 roku zgodnie z historycznymi przekazami. Przeprowadzane przeglądy wykazały konieczność ich zdjęcia.
Warunkiem dalszej bezpiecznej eksploatacji mostu jest demontaż kłódek i renowacja balustrad – czytamy w miejskim piśmie.
Gdański Zarząd Dróg zapowiedział również odtworzenie powłok antykorozyjnych. Usuwanie kłódek ma zatem umożliwić przeprowadzenie renowacji barierek.
Skąd wzięły się kłódki na gdańskim moście?
Za popularnością tego zwyczaju stoi akcja portalu Trojmiasto.pl. 31 lipca 2011 roku o godz. 16 zaproszono zakochanych na most przy Korzennej, zachęcając ich do przyniesienia kłódek i pozostawienia symbolicznego śladu swoich uczuć. Redakcja przygotowała także słodki poczęstunek.
Pojedyncze kłódki pojawiały się w Gdańsku wcześniej. W zapowiedzi wydarzenia odnotowano, że na moście przy Korzennej wisiało już 13 sztuk, a kolejne można było dostrzec przy Targu Rakowym. Lipcowa akcja skupiła jednak uwagę na jednej przeprawie i nadała zwyczajowi rozmach.
Już 1 sierpnia 2011 roku relacja z wydarzenia informowała o ponad 120 kłódkach. Jedne pary przynosiły wcześniej przygotowane, ozdobione lub wygrawerowane pamiątki. Inne wpisywały imiona flamastrem tuż przed przypięciem ich do balustrady.
Pomysł nawiązywał do podobnych zwyczajów znanych z innych miast, między innymi Paryża, Rzymu i Wrocławia. Kłódka miała oznaczać trwałość uczucia, a wrzucenie klucza do wody – symbolicznie uniemożliwić jego „otwarcie”. Gdański most stał się miejscem, gdzie mieszkańcy i turyści zostawiali własną historię zapisaną w kilku słowach albo jednej dacie.
Zanim była miłość, był chleb
Most Miłości to współczesny, nieoficjalny przydomek. Historyczna nazwa przeprawy brzmi Most Chlebowy, a jej początki sięgają około 1350 roku i wiążą się z powstaniem Kanału Raduni.
Nazwa pochodzi od ław chlebowych – znajdujących się na moście od XIV wieku miejsc sprzedaży pieczywa. Przeprawa, która dziś łączy ulice Kowalską i Korzenną, była więc związana z codziennym handlem w tej części Gdańska.
Przez stulecia wielokrotnie zmieniała wygląd. Przed 1857 rokiem została przebudowana na murowaną, a przed 1901 rokiem poszerzono ją w związku z poprowadzeniem torów tramwajowych. Po II wojnie światowej przechodzącej tędy linii nie odbudowano.
Współczesną formę most zawdzięcza modernizacji prowadzonej od lipca 2002 roku do kwietnia 2003 roku. Ułożono bruk, zamontowano stylowe balustrady, cztery latarnie i iluminację. Odnowioną przeprawę otwarto 9 kwietnia 2003 roku. To właśnie wykonane wtedy ozdobne barierki ponownie odsłaniają się spod kłódek.
O przyszłość kłódek spierano się już wcześniej
Dyskusja o wpływie kłódek na most trwa od lat. Już w 2016 roku opisywano dodatkowe obciążenie balustrad i ryzyko przyspieszania ich korozji. Z jednej strony były osobiste pamiątki i popularna atrakcja, z drugiej – potrzeba utrzymania przeprawy w dobrym stanie.
Dziś kłódki są zdejmowane. Część mostu pokazuje już, jak wyglądał przed rozwojem tego zwyczaju. Na pozostałych fragmentach nadal można odczytać imiona i daty pozostawione przez zakochanych – ale ten widok właśnie się zmienia.
















